Rosjanie chcą zalać Polskę tanim paliwem
Rosyjski koncern, który obecnie ma w Polsce 111 stacji benzynowych (pod marką Lukoila i Jet), a do końca przyszłego roku ma mieć przynajmniej 300 placówek już teraz sprzedaje paliwo po cenach niższych niż u konkurentów i to mimo tego, że paliwo pochodzi od rodzimych producentów. Gdyby jednak plany sprzedaży własnego paliwa przez Lukoil weszły w życie, zyskaliby kierowcy. Eksperci oceniają, że w takim przypadku ceny na stacjach spadłyby nawet o kilkanaście groszy na litrze. Problem w tym, że Lukoil nie posiada w regionie mocy przerobowych, baz magazynowych i infrastruktury przesyłowej dla produktów.
Rosjanie od pewnego czasu usiłowali znaleźć sposób na transport swojego paliwa do Polski, dlatego łakomym okiem patrzą na rurociąg, który połączy bazę OLPP z infrastrukturą przesyłową Białorusi. Jeśli połączyć tą inwestycję z planami Lukoila, aby przejąć kontrolne pakiety akcji w rafineriach Mozyr i Naftan oznacza to, że Polskę zaleje tanie paliwo ze Wschodu, co może być poważnym zagrożeniem dla Orlenu i Lotosu. - Trzeba zdecydować, co jest ważniejsze: interes spółek Skarbu Państwa, czy zapewnienie konkurencji rynkowej - uważa Jacek Socha, były minister skarbu.
Inwestycja finansowana przez OLPP ma się rozpocząć w przyszłym roku. Możliwe jest, że plany Lukoila zostaną pokrzyżowane i projekt rurociągu OLPP zrealizuje na wyłączność PKN Orlen, co jednak będzie oznaczać, że płocki koncern \"wykosi\" także krajową konkurencję.