Ropa znów drożeje
W piątek w ciągu dnia na New York Mercantile Exchange silna tendencja zwyżkowa wypchnęła początkowo wskaźnikową dla rynku amerykańskiego cenę lekkiej ropy krajowej w kontraktach na marzec aż do poziomu 96,67 dol. za baryłkę, najwyższego od 9 stycznia i niższego tylko o 3,42 dol. od rekordu wszech czasów, pobitego tuż po Nowym Roku - czytamy w \"Gazecie Wyborczej\".
Potem jednak realizowanie przez inwestorów zysków osiągniętych na 10-procentowej zwyżce z ostatnich dni zbiło cenę i na zamknięciu na giełdzie NYMEX wynosiła ona już tylko 95,50 dol. za baryłkę, o zaledwie 4 centy powyżej zamknięcia czwartkowego.
W Londynie na giełdzie ICE Futures wskaźnikowa dla rynku europejskiego cena ropy Brent z Morza Północnego zamknęła się w piątek na poziomie 94,63 dol. za baryłkę, niższym o 53 centy niż w czwartek.
Na piątkowe wahania cen wpływała mieszanka różnych czynników dotyczących perspektyw gospodarki amerykańskiej i rynku globalnego. Początkowy wzrost cen spowodowany był obawami o przyszłość dostaw ropy na rynek USA, w kontekście ostrego sporu między należącą do OPEC Wenezuelą, drugim producentem ropy w Ameryce Łacińskiej i czwartym dostawcą na rynek USA, a największym na świecie koncernem naftowym amerykańskim Exxon Mobil. Spór ten oddziaływał na rynek przez ostatnie kilka dni i był głównym czynnikiem powodującym wzrost cen ropy w Nowym Jorku.
W drugiej połowie dnia w piątek pojawił się jednak raport, który spowodował spadek cen ropy. Informował on, że wskaźnik nastrojów konsumenckich w USA obniżył się do poziomu najniższego od 16 lat, jednoznacznie zapowiadając recesję. Jednocześnie opublikowano inne dane, wskazujące na rozdymanie się balonu presji cenowej w USA, co w sumie sygnalizuje możliwość bardzo złego dla gospodarki zjawiska stagflacji, czyli połączonego braku wzrostu gospodarczego i inflacji.