Ropa blisko rekordu 90 dolarów
Główna przyczyny środowego wzrostu cen za Atlantykiem to silny spadek zapasów ropy i paliw w Stanach Zjednoczonych i przewidywania zakłóceń w dostawach z zagłębia naftowego w Zatoce Meksykańskiej, gdzie szalejący sztorm doprowadził w środę wieczorem do wybuchu na jednej z meksykańskich platform wiertniczych i śmierci co najmniej 10 osób, a także do ewakuacji innych platform i zamknięcia portu, kluczowego dla dostaw ropy z Meksyku do USA.
Rosnące od połowy września ceny ropy skłoniły rządy dwóch największych odbiorców tego surowca na świecie - Stanów Zjednoczonych i Chin - do zaapelowania do Organizacji Państw Eksportujących Ropę Naftową (OPEC), by zwiększyła wydobycie i dostawy na rynek światowy.
Wskaźnikowa dla rynku amerykańskiego cena lekkiej ropy krajowej w kontraktach na najbliższy miesiąc skoczyła w środę pod koniec dnia w USA ww posesyjnych transakcjach elektronicznych do poziomu 87,64 dolara za baryłkę, wyższego o 2,37 dolara do zamknięcia z wtorku.
Wcześniej środowa cena zamknięcia na koniec sesji na New York Mercantile Exchange wyniosła 87,10 dol. za baryłkę, o 1,83 dolara powyżej zamknięcia z wtorku.
Z kolei w Londynie na giełdzie ICE Futures wskaźnikowa dla rynku europejskiego cena ropy Brent z Morza Północnego w kontraktach na najbliższy miesiąc zamknęła się w środę na poziomie 84,37 dol. za baryłkę, co oznacza wzrost o 1,52 dol. w porównaniu z wtorkiem.
Środowy wzrost cen na rynku amerykańskim nastąpił po opublikowaniu przez agendy ministerstwa energetyki USA najnowszych danych, wskazujących, że zapasy ropy surowej w Stanach Zjednoczonych, które są największym konsumentem tego surowca na świecie stopniały w ciągu poprzedniego tygodnia o 5,3 mln baryłek, co zaskoczyło ekspertów szacujących, że spadek wyniesie ok. 800 tys. baryłek.
Dane opublikowane przez ministerstwo wskazują także na spadek o 1,8 mln baryłek zapasów produktów destylowanych, obejmujących kluczowy o tej porze roku olej opałowy, a także spadek o 2 mln baryłek rezerw benzyny.
Dodatkowym czynnikiem wpływającym na wzrost cen ropy były pogłoski o rychłym obniżeniu, być może jeszcze w tym tygodniu, stopy dyskontowej przez Rezerwę Federalną (Fed), czyli amerykański bank centralny. Obniżka tej jednej z najważniejszych stóp procentowych Fed wpłynęłaby na dalszy spadek kursu dolara, w którym wyrażane są ceny ropy na całym świecie, a także na ponowne wykorzystywanie przez inwestorów drożejącej ropy jako zabezpieczenia (hedgingu) wobec lokat dolarowych.
Osiągnięta pod koniec dnia w środę w USA cena ropy jest niższa już tylko o 2,43 dol., czyli 2,7 procent od absolutnego rekordu 90,07 dol. za baryłkę, pobitego po długiej serii rekordów w ub. czwartek.
Jest ona zarazem wyższa aż o ok. 75 procent od tegorocznego minimum, poniżej 50 dol. za baryłkę, osiągniętego w połowie stycznia, po przedłużającym się łagodnym początku zimy na półkuli północnej.
Ubiegłotygodniowe rekordy cenowe padły po zaostrzeniu napięcia na granicy iracko - tureckiej i po powstaniu bezpośredniej groźby ataku armii tureckiej na pozycje bojowników komunistycznej Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) na północy Iraku, służące PKK za bazy wyjściowe do ataków na terytorium tureckiej.
Gdy niebezpieczeństwo ostrego konfliktu zbrojnego w północnym Iraku, grożącego dostawom ropy z zagłębia wokół irackiego Kirkuku, zostało nieco zażegnane, przez następne dni ceny ropy powoli spadały. W środę pojawiły się jednak sygnały o trwających już od kilku dni operacjach tureckich w północnym Iraku, w tym rajdach lotniczych, na szczęście na ograniczoną skalę.