Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 144.31 USD (-0.27%)

Srebro

85.06 USD (-0.37%)

Ropa naftowa

98.93 USD (+2.12%)

Gaz ziemny

3.25 USD (+0.12%)

Miedź

5.89 USD (0.00%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 144.31 USD (-0.27%)

Srebro

85.06 USD (-0.37%)

Ropa naftowa

98.93 USD (+2.12%)

Gaz ziemny

3.25 USD (+0.12%)

Miedź

5.89 USD (0.00%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Roboty się nie boi. Na jednej szychcie oprowadza przeciętnie dwie wycieczki, a bywa, że nawet trzy

fot: Kajetan Berezowski

Marek Mieczkowski ma górnictwo w małym palcu. W kopalni Szczygłowice zaczynał na stanowisku pracownika fizycznego. Z czasem awansował na sztygara, a następnie został kierownikiem oddziału

fot: Kajetan Berezowski

Poszedł na zasłużoną emeryturę, a niemalże nazajutrz ponownie zjechał do pracy na dole. I tak jest do dziś dnia. Żeby zdobyć się na podobny wyczyn, trzeba wręcz kochać swoją profesję. I tak też jest. Marek Mieczkowski z Rybnika to urodzony górnik. W kopalni Szczygłowice przepracował ponad 30 lat. Teraz fedruje wraz z... turystami w zabytkowej kopalni Guido w Zabrzu.

Mija godz. 9.30. Marek Mieczkowski dotarł już na szychtę. Przebrany w strój roboczy zabiera pierwszą grupę turystów. Zjazd szolą do podziemi kopalni i w drogę.

- To się tylko tak wydaje, że mam łatwą pracę. Trasy zwiedzania w Guido są długie. Dwie i pół godziny do trzech, a w nogach po całej dniówce mam kilometry. W czasach, gdy byłem czynnym górnikiem, tyle się nie nachodziłem – śmieje się Mieczkowski.

Na nocki też pracuje
Jednego dnia przeciętnie oprowadza dwie wycieczki, a bywa że nawet trzy. Industriada i dni zwiedzania za pół ceny to już prawdziwa harówa, niczym w ścianie. To jeszcze nic. Podczas Industriady trzeba nawet stawić się na nocną zmianę.

- Było kilka takich dniówek, że czułem się padnięty. Jakby nie było, roboty się nie boję. Kondycję w nogach mam i zdrowe gardło też, a to najważniejsze. Jak tylko w 2016 r. przeszedłem na emeryturę, to jak usłyszałem, że szykują nabór na przewodników w Guido, ani minuty się nie zastanawiałem. Wysłałem zgłoszenie, zaliczyłem kurs na przewodnika, przyjęli mnie i pracuję do dziś – opowiada.

Marek Mieczkowski ma górnictwo w małym palcu. W kopalni Szczygłowice zaczynał na stanowisku pracownika fizycznego. Z czasem awansował na sztygara, potem został kierownikiem oddziału, a ostatnie lata przepracował w charakterze starszego inspektora ds. logistyki materiałowej.

Czuje się atmosferę
- Czy podziemia zabytkowej kopalni przypominają mi prawdziwą kopalnię? To pytanie, które często pada. Odpowiem szczerze. W wielu miejscach jak najbardziej tak. Zwłaszcza na poziomie 320, gdzie prezentowane są maszyny górnicze. Tam czuje się atmosferę pracy – wyjaśnia.

Turyści zwiedzający Guido mają okazję przyjrzeć się funkcjonowaniu kombajnu chodnikowego AM 50, a także ścianowego z obudową zmechanizowaną. Do dziś obie maszyny wykorzystuje się w kopalniach.

- Wprawione w ruch bardzo podobają się turystom. Tym, którzy przybyli do nas z daleka, trzeba wszystko dokładnie tłumaczyć. Miałem już grupy z całego świata, z Ameryki, Afryki, z wielu krajów Europy. Dla zwiedzających taka wycieczka to nierzadko pierwszy w życiu kontakt z górnictwem. Niektórzy tłumaczą, że bardzo chcieli zobaczyć ścianę. Sądzili, że to coś takiego jak w domu i za tą ścianą stoi kombajn. Na dole przeżywają szok. Z zaciekawieniem spoglądają na wielkie maszyny. Pytają, jakim cudem tyle żelastwa znalazło się na dole. Po wyjeździe dziękują, mówią, że tego, co widzieli, nie sposób sobie wyobrazić – opowiada o swych spostrzeżeniach Mieczkowski. 

Ludzie boją się duchów
Każdy z przewodników w trakcie prowadzenia grupy musi poświęcić parę słów górniczej tradycji.

- Mamy efekt dźwiękowy trzeszczenia drewna pod naciskiem. Dawniej górnicy wierzyli, że w ten sposób komunikują się z nimi podziemne duchy. Doprawdy trudno uwierzyć, ale jednego razu pewna pani bardzo się tego trzeszczenia przestraszyła. Odmówiła udziału w dalszym zwiedzaniu i poprosiła o odprowadzenie pod szyb – śmieje się Mieczkowski.

Największa konsternacja towarzyszy zwykle turystom korzystającym z podróży łódkami w Sztolni Królowa Luiza. Zjeżdżają w dół, płyną i nagle wysiadają na powierzchni, w Zabrzu, przy ruchliwej ulicy.

- Teren się podnosi, a wyrobisko jest poziome – tłumaczę, a oni z niedowierzaniem słuchają, co też mam im do powiedzenia.

Różne są reakcje zwiedzających, ale najbardziej wdzięcznymi turystami są najmłodsi.

- W Sztolni Królowa Luiza, w ramach zajęć edukacyjnych, dzieciaki mogą popracować w swoim przodku, nakopać sobie węgla, zabrać go z sobą, porządnie się przy tym ubrudzić, a na koniec pojechać kolejką. Są przeszczęśliwe – zwraca uwagę Marek Mieczkowski.

Z pewnością trzeba bardzo kochać górnictwo, żeby na emeryturze nadal pracować pod ziemią. Były sztygar ze Szczygłowic i obecny przewodnik po zabrzańskim Muzeum Górnictwa Węglowego żartuje, że kontynuując górniczą robotę, na tę prawdziwą emeryturę przechodzi etapami.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.