Wokół rent wyrównawczych, które Spółka Restrukturyzacji Kopalń wypłaca co miesiąc grupie około 2000 górników, są spore kontrowersje.
Coraz częściej roszczenia byłych pracowników kopalń, którzy w wypadku utracili zdolność do wykonywania pracy w swoim zawodzie, trafiają do sądów.
Wcale nieodosobnione są przypadki, gdy dochodzi do prób wyłudzenia rent wyrównawczych, które stanowią różnicę między emeryturą, którą pracownik kopalni uzyskałby po przepracowaniu wymaganego okresu, a rentą wypadkową z ubezpieczenia społecznego.
– Przed sądem trzeba udowodnić, że to świadczenie należy się osobie wnoszącej pozew. Są również i takie przypadki, że mamy do czynienia z próbami wyłudzeń. I takie osoby przegrywają w sądzie – przyznaje Marek Tokarz, prezes SRK. Jego spółka stara się weryfikować nowe roszczenia, jak również sprawdzać zasadność wypłaty rent, które od dawna trafiają do górników.
– My mamy nie tylko zabezpieczać roszczenia, ale i racjonalnie wydatkować pieniądze. Przecież to są środki publiczne. Dlatego kontrolujemy każdą złotówkę – dodaje prezes Tokarz.