Regulator chce wyjaśnień dot. podwyżki od PGNiG
Choć Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo ( PGNiG) chciałoby wprowadzić nowy cennik 1 kwietnia, żądana przez nie 30-procentowa podwyżka cen gazu nie jest primaaprilisowym żartem. Urząd Regulacji Energetyki (URE) potraktował sprawę poważnie i zajął się wnioskiem. Efekt już jest. W najbliższych dniach regulator zażąda od PGNiG uzupełnień - napisał \"Puls Biznesu\".
- Chcemy uzyskać informacje niezbędne do przygotowania decyzji taryfowej - mówi Tomasz Kowalak, dyrektor departamentu taryf w URE.
Nie chce powiedzieć, czego dokładnie we wniosku brakuje. Dla URE jest ważne, czy firma nadmiernie nie przerzuci swoich kosztów na klientów. Spółce zależy na czasie, więc regulator nie zamierza przedłużać prac nad taryfą. Na negocjacje zostało około trzech tygodni.
Tomasz Kowalak nie chce odpowiedzieć, czy proponowana przez firmę skala podwyżki jest uzasadniona. Wicepremier Waldemar Pawlak przyznaje jednak, że PGNiG ma podstawy, by zabiegać o zmianę cen.
- Trzeba zwrócić uwagę, że ceny gazu są zależne od cen ropy, która podrożała aż o 65 proc. PGNiG starało się do tej pory minimalizować przenoszenie kosztów zakupu gazu na odbiorców - mówi Waldemar Pawlak. Jednak wicepremier nie popiera wniosku PGNiG, podobnie jak podwyżek cen gazu i ropy - czytamy w dzienniku