Radom: strefa ekonomiczna ma ruszyć w I połowie roku

Radom, dzięki współpracy z Agencją Rozwoju Przemysłu oraz Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych, chce przyciągać inwestorów z kraju i za granicy. Według szacunków w Radomskiej Strefie Gospodarczej może znaleźć pracę 6-8 tys. osób.

List intencyjny w sprawie utworzenia Radomskiej Strefy Gospodarczej podpisali w piątek (6 lutego): prezydent Radomia, wojewoda mazowiecki i przedstawiciele Agencji Rozwoju Przemysłu oraz Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

Według prezesa Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych Sławomira Majmana, utworzenie Radomskiej Strefy Gospodarczej daje szansę na utworzenie w Radomiu nowych miejsc pracy.

- Chcemy sprawdzić, jakie nowe dziedziny mają szanse rozwinąć się w Radomiu, co się da kontynuować, czy uda się rozwinąć tutaj centra nowoczesnych usług biznesowych, które wymagają młodych, wykształconych ludzi - mówił Majman.

W jego ocenie zatrudnienie w firmach, które rozpoczną działalność w strefie, może znaleźć nawet 6-8 tys. osób.
Prezydent Radomia Radosław Witkowski podkreślał dużą rolę Agencji Rozwoju Przemysłu oraz Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych w tworzeniu Radomskiej Strefie Gospodarczej.

- Wszyscy jesteśmy zdeterminowani, żeby tworzyć nowe narzędzia, które będą przynosiły nowe miejsca dla Radomia - powiedział Witkowski.

Dodał, że Radomska Strefa Gospodarcza ma szansę ruszyć w pierwszym półroczu tego roku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.