Przepisy wyrównujące szanse życiowe kobiet i mężczyzn obejmą branżę wydobywczą

Kobiety GAL

fot: Jarosław Galusek

Do tej pory kobiety na dole kopalni pojawiały się sporadycznie, przede wszystkim przy okazji zwiedzania. Teraz może się to zmienić

fot: Jarosław Galusek

Straciły moc ratyfikowane przez Polskę w 1947 r. postanowienia Międzynarodowej Organizacji Pracy, zabraniające zatrudniania pod ziemią pań w charakterze pracowników fizycznych. W dobie, gdy naczelną jest zasada równego traktowania obu płci w dostępie do zatrudnienia, ów zakaz stał się sprzeczny z obowiązującymi w Europie standardami. Dostosowaniem polskiego prawodawstwa do unijnych norm zajmie się już niebawem Sejm.

 

W myśl uregulowań przyjętych w 1935 r. przez Międzynarodową Organizację Pracy w Genewie i ratyfikowanych dwanaście lat później przez Polskę, „żadna osoba płci żeńskiej nie może być zatrudniona przy pracach pod ziemią, z wyłączeniem osób zajmujących stanowiska kierownicze, zatrudnionych w służbie sanitarnej i społecznej, skierowanych na praktykę w okresie studiów oraz udających się do podziemnych części kopalni dorywczo i niewykonujących tam prac o charakterze fizycznym”. Projekt nowych uregulowań prawnych, w postaci ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania osób i przeciwdziałania dyskryminacji z powodu płci, rasy, pochodzenia narodowego i etnicznego, religii i przekonań, wieku oraz orientacji seksualnej zarówno w publicznej, jak i prywatnej sferze życia społecznego, jest już gotowy.
 

- Jeżeli kobieta chce pracować w przodku, to cóż w tym złego? Jak można mówić o podziale na „męskie” i „żeńskie” zawody? Mężczyźni zostają często niańkami i doskonale się do tego nadają. Wszystko leży w indywidualnych cechach psychofizycznych każdego człowieka – grzmią feministki, dodając, że najtrudniej przełamać stereotypy.


Jest zatem wielce prawdopodobne, że jeszcze w tym roku na biurkach dyrektorów kopalń pojawią się pierwsze podania podpisane przez panie, domagające się przyjęcia do pracy w charakterze górnika dołowego. Ci zaś, pod rygorem odpowiedzialności prawnej, nie będą mogli ich odrzucić.
 

Panie chcą mieć równe z mężczyznami prawo do wolnego wyboru zawodu, także tego najcięższego, za jaki powszechnie uważa się zawód górnika.
 

Polska musi dostosować swe prawodawstwo do unijnego, także pod względem równouprawnienia kobiet i mężczyzn. Do Sejmu trafił właśnie rządowy projekt ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Nowe prawo otworzy przedstawicielkom płci pięknej drogę do zawodów zarezerwowanych dotąd wyłącznie dla mężczyzn. Pod jego rządami, odmowa przyjęcia kobiety do pracy na stanowisku górnika dołowego może narazić kierownika zakładu nawet na odpowiedzialność karną.
 

Wydzielone łaźnie dla pań, szatnie, kabiny – można zaryzykować stwierdzenie, że polskie kopalnie są przygotowane na zwiększoną liczbę załogi płci żeńskiej. Lecz tego, ile pań zdecyduje się złożyć podania o przyjęcie do pracy na dole, na razie nie wie nikt.
 

Bogusława Staszewska, szefowa zarządu Związku Zawodowego Kobiet w Górnictwie, jest przekonana, że chętne się znajdą.
– Ja z góry rezygnuję, ale znam takie panie, które bez oporów podjęłyby pracę nawet w przodku. Dyletantom kojarzy się to z machaniem łopatą, ale przecież tak wcale nie jest. Mechanizacja postępuje. Kobieta kombajnista? A czemu nie? Każdy człowiek ma prawo sam wybierać, z jakim zawodem związać swe życie – podkreśla Staszewska.
 

Jednak górnicza rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, niżby się to wydawało. O pracę na stanowiskach, wymagających „szczególnych kwalifikacji” w przodku, mogą starać się tylko ci, którzy posiadają tytuł zawodowy górnika i legitymują się odpowiednimi kwalifikacjami. Tymczasem w szkołach kształcących w kierunkach górniczych, dziewcząt jest jak na lekarstwo.
 

– Mam informację, że w Niepublicznej Szkole Policealnej w Knurowie jest jedna taka pani. Po ukończeniu technikum uzyska tytuł technika-górnika i będzie mogła dalej podnosić swe kwalifikacje. Lecz bez tytułu górnika nie ma mowy, żebyśmy kogokolwiek przyjęli na specjalistyczny kurs np. kombajnisty – wyjaśnia Jan Korus, dyrektor placówki kształcenia ustawicznego Kompanijnego Ośrodka Szkoleniowego w Knurowie.
 

Z przeróbki do przodka

W kopalniach najwięcej pań na etatach fizycznych zatrudniają zakłady przeróbcze. Praca tam wykonywana swym charakterem najbardziej przypomina dołową, jest przy tym przynajmniej o połowę niżej wynagradzana. Należałoby się więc spodziewać, że to właśnie krzepkie panie z przeróbki jako pierwsze poproszą dyrektorów kopalń o przeniesienie na dół. Trzy lata praktyki wystarczą, by uzyskać tytuł górnika.
 

– Też mi pomysł. Owszem, u nas pracuje się ciężko, ale ja w życiu nie podjęłabym pracy na dole. Zresztą, o czym tu rozmawiać. Większość z nas była w przodku i na ścianie, wiemy, jak tam wygląda – przekonuje Barbara Filip, dyspozytorka zakładu przeróbczego w kopalni „Bolesław Śmiały” w Łaziskach.
 

Kobiety ze zmiany również kręcą głowami – to robota nie dla nas. Ich koleżanki z „Wujka” nie powiedziały jednak ostatniego słowa. Zanim to zrobią, mają zamiar dokładnie sprawę przemyśleć.
 

Trzeba zjechać na dół

Krzysztof Janik, zastępca dyrektora kopalni „Bolesław Śmiały”, na nowych przepisach nie zostawia suchej nitki.
 

- Jeszcze nie tak dawno temu mieliśmy wątpliwości, czy europejskie normy prawne w zakresie zatrudniania w ogóle dopuszczą płeć piękną na stanowiska w przeróbce, a tu rozwiązania poszły w zupełnie przeciwnym kierunku. Proponowałbym wszystkim, którzy piszą takie prawo, aby zjechali na szychtę do przodka i spróbowali przenieść jedną obudowę... – ucina.
 

Lecz czy się to komuś podoba, czy nie, przepisy umożliwiające kobietom pracę na dole już niebawem ujrzą światło dzienne. Sprawa sfeminizowania przodków polskich kopalń pozostaje zatem otwarta.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.