Przede wszystkim przepływ informacji! - Andrzej Szczeponek o sztuce zarządzania kryzystami po katastrofach

fot: Maciej Dorosiński

To bardzo newralgiczny punkt w zarządzaniu sytuacją kryzysową - mówił o zarządzaniu przepływem informacji Andrzej Szczeponek

fot: Maciej Dorosiński

O sztuce zarządzania sytuacjami kryzysowymi na przykładzie doświadczeń zebranych po katastrofach górniczych w regionie mówił Andrzej Szczeponek, szef Wydziału Bezpieczeńśtwa i Zarządzania Kryzysowego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach.

- Duże złego dzieje się w związku z przepływem informacji. Często bywa tak, że dyżurni i osoby odpowiedzialne na poszczególnych szczeblach nie mają od razu pewności, czy uzyskane wiadomości pokrywają się z faktami i dlatego wstrzymują się z przekazaniem niepotrwierdzonych informacji. W rezultacie zaczyna się kaskada zapytań, telefonów i interwencji. Jednocześnie pogłoski docierają do rodzin ofiar i poszkodowanych, co stwarza kolejne poważne problemy - opisywał Andrzej Szczeponek.

Podkreślił, że jednym z najważniejszych zadań w pierwszych chwilach akcji jest skanalizować informacje płynące we wszystkich kierunkach. Ogromną rolę w tym zakresie Andrzej Szczeponek przypisuje rzecznikom prasowym kopalń. Na poziomie centrali przedsiębiorstwa przygotowana do obłsugi mediów struktura powinna przekazywać dziennikarzom rzetelne informacje o katastrofie w zakładzie.

- To bardzo newralgiczny punkt w zarządzaniu sytuacją kryzysową - podkreślił prelegent, przypominając, że np. po tragicznych zdarzeniach w ruchu Śląsk kopalni Wujek we wrześniu 2009 r. długo media nie potrafiły "uzgodnić" poprawnej nazwy kopalni. Dziennikarze i zainteresowani docierali omyłkowo do kopalni w Katowicach, zamiast do Rudy Śl. Podobnie działo się po latach po katastrofie w czeskiej kopalni w Stonawie w grudniu 2018 r., gdy mnóstwo osób (w tym rodziny górników) krążyło po czeskiej stronie granicy, poszukując dojazdu a do centrum zarządzania dzwoniono z pytaniami, jak można do kopalni trafić.

Do podstawowych problemów, które pojawiają się w sytuacji kryzysowej Andrzej Szczeponek zaliczył presję z trzech kierunków: wywieraną przez upływ czasu, media (oraz polityków; nacisk społeczny) oraz presję odpowiedzialności, którą uświadaimają sobie zarządzający akcją.

Jak można zasadniczo rozwiązać wyienione problemy? W administracji rządowej i samorządowej sporządzane są "Plany zarządzania kryzysowego", nie stanowią jednak panaceum, ale stanowią narzędzie, które powinno pomagać. Plany takie nie są wprawdzie obowiązkowe w przedsiębiorstwach, jednak ich przygotowanie należy do dobrych praktyk. Praktrycznie wszystkie przedsiębiorstwa wydobywcze (oprócz takich kopalń, jak prywatny Siltech) zostały umieszczone w planach ochrony infrastruktury krytycznej dla województwa śląskiego.

Dokumenty te mają za cel jak najszybsze opanowanie sytuacji, ochronę zakłądu i możliwie natychmiastowe przywrócenie go do ruchu (minimalizację przerwy w działaniu). 
- Plany te nie mówią jednak o współpracy z mediami i z rodzinami oraz o ewentualnej pomocy dla nich - zaznaczył Andrzej Szczeponek, dodając, że po wystąpieniu niedługo po sobie katastrof w Halembie i Śląsku służby reagowania kryzysowego szybko doszły do wniosku, że trzeba stworzyć odpowiednią procedurę działania w sytuacji kryzysowej.

Procedura taka musi jasno opisać przepływ informacji (kiedy kogo i jak informować), organizację sztabu akcji (w kopalniach chodzi nie tylko o sztab w rozumieniu przepisów górniczyh, ale taką strukturę zarządzania, która obejmie np. współpracę z policją, zaplanuje dojazdy do kopalni po wypadku, zapewni bezpieczeństw publiczne wokół zakładu, poinstruuje ochronę zakładową, kogo i kiedy wpuszczać za bramę itp.). Doświadczenie uczy, że wśród wielu specyficznych trudności jest np. konieczność zorganizowania w kopalni punktu przechowywania zwłok (nie mogą przecież leżeć na korytarzu, ale okazuje się, że w przeszłości bywało różnie).

Parkingi samochodowe pod zakładami górniczymi zwykle są zastawione pojazdami, tymaczasem przestrzeń może być pilnie potrzebna na lądowisko dla śmigłowca ratunkowego LPR.

Ważnym zadaniem jest zorganizowanie miejsca dla rodzin poszkodowanych, a także dla dziennikarzy, którzy czekają pod zakładem non stop przez wiele godzin i dni.

Krytycznego znaczenia nabierają z pozoru mało ważne szczegóły: np. depozyty na rzeczy osobiste poszkodowanych (z procedurą komisyjnego wyciągnięcia ich z szafek, opisania i wydawania rodzinom, które zgłaszają się np. po klucze od domów czy dokumenty).

Dobry sztab kryzysowy na miejscu w kopalni powinien mieć także łącznika do bieżącego kontaktu z prokuratorem, który najczęściej natychmiast chciałby uzyskać i przejąć wszystko, co potrzebna z perspektywy śledztwa. W praktyce grozi to sparaliżowaniem sztabu akcji.

- Oczywiście prokuratura także uczy się na doświadczeniach ze specyficznych sytuacji kryzysowych. Dziesięć lat temu, po wnioskach z katastrof, wszystko działało, jak trzeba, ale przecież ludzie zmieniają się na stanowiskach, przychodzą do pracy nowi i teraz ze współpracą na linii sztab akcji - prokurator może być różnie - mówił szef Wydziału Bezpieczeństwa i Zarzązania Kryzysowego UW w Katowicach.

Ocenił, że jak dotąd bezproblemowo układa się współraca sztabów akcji z pogotowiem ratunkowym, na bazie punktów sanitarnych kopalń.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Koleje Śląskie zapraszają seniorów

Koleje Śląskie świętują Europejski Dzień Seniora

We wtorek 20 października Koleje Śląskie zapraszają do wspólnego świętowania Europejskiego Dnia Seniora. Tego dnia osoby, które ukończyły 60 lat, będą mogły kupić bilet jednorazowy na przejazd pociągami Kolei Śląskich za symboliczną złotówkę.

Mistarz: Kombajn nie wie, co kopie. Jak Polska chce stracić górnictwo razem z węglem

Europa ma plan. Najpierw zamknąć kopalnie, zwolnić górników, odciąć od kredytów firmy, które robią dla nich maszyny, i wygasić kierunki studiów, na które i tak nikt nie chce iść. Potem ogłosić z wielką pompą, że kontynent musi sam wydobywać surowce krytyczne. I zacząć gorączkowo szukać ludzi, którzy umieją kopać. Plan jest spójny, ambitny i ma tylko jedną wadę: działa w odwrotnej kolejności.

Polacy chętnie zmieniają sprzedawcę prądu? Są dane za pierwsze półrocze

W pierwszym półroczu decyzję o zmianie sprzedawcy prądu podjęło 45 891 odbiorców. Tak wynika z danych Urzędu Regulacji Energetyki (URE).

Zielone światło dla obwodnicy Blachowni i Herb. Nowa DK46 będzie miała 12,5 km

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach wydał decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach (DŚU) dla obwodnicy Blachowni i Herb w ciągu drogi krajowej nr 46. To kluczowa zgoda, która otwiera drogę do przygotowania przetargu na realizację inwestycji z rządowego Programu budowy 100 obwodnic.