Przed 27 laty zomowcy strzelali do górników w Jastrzębiu

We wtorek minęło 27 lat od pacyfikacji jastrzębskiej KWK Manifest Lipcowy (dzisiejsza Zofiówka). Na placu przy kopalni oddano hołd górnikom, przeciw którym wojsko i milicja użyły wówczas broni. Dramatyczne wydarzenia rozegrały się 15 grudnia 1981 roku.

Podczas pacyfikacji kopalni od kul rannych zostało czterech górników. Jeden z nich, Czesław Kłosek nosi w sobie swoisty dowód tamtej zbrodni - w jego kręgosłupie tkwi pocisk wystrzelony przez któregoś z zomowców w stronę strajkujących. - Nadal trudno mówi się o tamtych wydarzeniach. Zostawiliśmy tu krew, pot i łzy - mówi Kłosek.

15 grudnia 1981 roku Kłosek miał 25 lat, pracował na dole. Kula dosięgnęła go, gdy biegł na przodzie strajkujących górników maszerujących w kierunku bramy głównej rozbitej przez czołg. Pocisk przebił jabłko Adama, krtań i utkwił w kręgosłupie - o milimetry omijając rdzeń kręgowy. Żaden z lekarzy nie odważył się jej usunąć - przypomniał \"Dziennik Zachodni\".

- Nikt z nas wtedy nie dopuszczał myśli, że będą do nas strzelać - wspomina Kłosek, który do dzisiaj jest związany z tą samą kopalnią. Pracuje w dziale przygotowania produkcji. Górnicy bronili wówczas zakładu, bo wiedzieli, że nigdy wcześniej władza nie strzelała do ludzi na terenie zakładów pracy. W stanie wojennym stanęła większość kopalń dawnego Rybnickiego Okręgu Węglowego, w tym cztery jastrzębskie.

- Wojsko rzuciło tu największe siły, bo rok wcześniej podpisano tu Porozumienia Jastrzębskie, w których znieśliśmy m.in. czterobrygadowy system pracy. Nic dziwnego, że po ogłoszeniu stanu wojennego górnicy mieli poczucie, że władza znów ich oszukała - mówi Roman Brudziński, przewodniczący Solidarności w KWK Zofiówka, który przedstawiał wczoraj historię pacyfikacji w oparciu o najnowsze dokumenty Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach.

Pierwszy atak skierowano na kopalnię Jastrzębie. Tam czołg staranował bramę wejściową o 8.06 rano, na jej teren wkroczyły \"siły porządkowe\" - o 9.27 kopalnia została \"zdobyta\". Następna w kolejności była kopalnia Moszczenica - zajęto ją w pół godziny. - Wówczas przeciwko kobietom pilnującym wejścia do kopalni użyto armatek wodnych - wspomina Brudziński.

O 10.40 wojsko ruszyło na Manifest Lipcowy. Przeciwko 2 tysiącom strajkujących władza wysłała prawdziwą armię: 1700 milicjantów i żołnierzy, 30 czołgów i 15 wozów piechoty. Brzemienna w skutkach okazała się obecność plutonu ZOMO, uzbrojonego w pistolety maszynowe typu \"Rak\".

- Byli ubrani w ciemne, obcisłe mundury i żółte kaski. Najpierw czołg sforsował barykadę przy bramie głównej. Zza niego po jakimś czasie zomowcy zaczęli strzelać z pozycji półklęczącej. Zranili cztery osoby - relacjonuje Brudziński. Tylko cud sprawił, że nikt nie zginął. - Z dokumentów IPN wynika, że oddano wówczas 71 strzałów. Dzień później zginęło naszych 9 kolegów w Wujku, więc władza tam pokazała prawdziwe oblicze - wyjaśnia Brudziński.

Uczestnicy pamiętnego strajku, samorządowcy, władze spółki węglowej, złożyli wczoraj kwiaty pod tablicą upamiętniającą tamte wydarzenia, na dziedzińcu przed cechownią. - Okazało się, że mieszkańcy miasta, które miało być stricte socjalistyczne, gdzie jedynie chodzi się do roboty, potrafią solidarnie walczyć o swoje prawa. Danina krwi robotników Manifestu Lipcowego przekreśliła zgodę na takie traktowanie. Cześć i chwała bohaterom - powiedział Marian Janecki, prezydent Jastrzębia Zdroju.

To był spontaniczny strajk


Strajk w Manifeście Lipcowym zaczął się spontanicznie 14 grudnia.

Stanęły wówczas wszystkie jastrzębskie kopalnie. Nie było oficjalnych przywódców. W cechowni był mikrofon, wykrzykiwano postulaty: żądano zniesienia stanu wojennego, zwolnienia internowanych związkowców. Po latach nie udało się ustalić, z której broni strzelano do górników. Funkcjonariusze po akcji mieli rozkaz oddania kolejnych strzałów z broni, co uniemożliwiło dokładne badania. Zabezpieczono dwie łuski z pocisków kalibru 9 mm. Strzały padły z bramy głównej, nieco wcześniej strzelano z okna wartowni.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zwiedzili EC Szombierki. To była gratka dla miłośników historii techniki i architektury

20 czerwca Bytomianie mieli okazję zobaczyć z bliska, jak postępują prace związane z rewitalizacją Elektrociepłowni Szombierki. Podczas II Dni Otwartych zorganizowanych przez Grupę Arche uczestnicy zwiedzili jeden z najcenniejszych zabytków poprzemysłowych w regionie i poznali plany dotyczące jego przyszłego zagospodarowania.

Wyjątkowa wystawa w Bieruniu. Odkryj fascynujące tajemnice KWK Piast

Na rynku w Bieruniu stanęła plenerowa wystawa „Bieruńsko gruba. Moje miejsce na ziemi”. Ekspozycja, którą można oglądać od 20 czerwca, przedstawia historię KWK Piast oraz losy lokalnej społeczności związanej z zakładem. Prezentowane są na niej materiały archiwalne oraz fotografie autorstwa Tomasza Liboski.

Jacek Korski: Pamiątka z przeszłości, czyli historia niezwykła pewnego kombajnu

W poniedziałek 15 czerwca miałem okazję obserwować pod ziemią w Kopalni Guido w Zabrzu otwarcie i penetrację na zasadach akcji ratowniczej wyrobiska, w którym przypuszczano, że znajduje się prototypowy kombajn ścianowy KDS-1. Na zasadach akcji ratowniczej, bo tak stanowią przepisy górnicze. Takie działanie miało kilka pozytywów - pisze Jacek Korski.

Gotowi na wielką metropolię?

Czescy samorządowcy nalegają na szybkie powołanie do życia metropolii, która połączyłaby Katowice z Ostrawą. Ogłosili to podczas dorocznego, XXXII Spotkania Biznesu Czech, Polski i Słowacji, które odbyło się w ub. tygodniu w ostrawskim magistracie.