Przebój z poziomu 400

Krytyk muzyczny Marek Sierocki powiedział o piosence „Bezpieczna praca”, że jest to hit, który pewnie stałby się jeszcze większym przebojem, gdyby aż tak bardzo nie był związany z kopalnią. Bo przecież górnicy są w mniejszości. Jego autor i wykonawca, Dawid Klimanek, twierdzi, że nie ma w tych słowach przesady.

Nas, górników, jest ponad 100 tys., a wszystkich rodaków w kraju ponad 38 mln. Rachunek jest więc prosty – śmieje się, trzymając w ręku płytę z teledyskiem lansującym bezpieczną robotę. Materiał jest naszpikowany mocnymi scenami z akcji ratowniczej. Robi ogromne wrażenie, zwłaszcza na tych, którzy w kopalni nigdy nie byli. W ciągu ośmiu tygodni został wyemitowany przez 14 stacji telewizyjnych! To swoisty rekord.

Zaczęło się od „Tulipana”

Mało kto wie, że nadgórnik z oddziału wydobywczego kopalni Rydułtowy-Anna nie po raz pierwszy wcielił się w rolę artysty. Wcześniej bowiem dał już próbkę swych wokalnych umiejętności, rejestrując wraz z zespołem Heaven utwór „Tulipan”, który również doczekał się teledysku. U jego boku wystąpiła wówczas skrzypaczka Sandra Małuch. Ta produkcja wpadła w ręce Bogusława Porwoła z działu bhp rydułtowskiej kopalni.
– Pomysł nagrania piosenki o bezpieczeństwie pracy w kopalni i zrealizowanie teledysku od dawna chodziły mi po głowie. Pomyślałem sobie, że Dawid byłby najlepszy. Ma mocny głos, pisze świetne teksty i potrafi zachować się przed kamerą. Nie musiałem go długo przekonywać, wystarczył jeden telefon – opowiada Porwoł.

Propozycja padła konkretna: pisz tekst, komponuj muzykę i zbierz zespół.
– Kilka dni zbierałem myśli, coś sobie na brudno notowałem i w końcu przyszła wena twórcza. Refren jakby napisał się sam w trakcie jazdy samochodem z szychty do domu, a z resztą poradziłem sobie w kolejne dwa dni. Następnie zabrałem się za muzykę. Pomogły mi w tym dwa moje ulubione instrumenty: pianino i gitara. Gdy już wszystko brzmiało, jak należy, zawiadomiłem Sandrę oraz zaprzyjaźnionych braci Płaczków: gitarzystę Dawida i perkusistę Sebastiana. Już na pierwszej próbie uzyskaliśmy świetne zgranie – wspomina Klimanek.

Szychta przed kamerą

Praca w studiu do łatwych nie należała. Muzycy spotykali się przez pięć dni z rzędu, za każdym razem spędzając przed mikrofonem po osiem godzin.
Gdy utwór był już gotowy, grupa Głębia – jak nazwali ją górnicy – przystąpiła do realizacji teledysku.

– Pierwszą dniówkę spędziliśmy w poziomie 400, w przekopie zachodnim kopalni Rydułtowy-Anna. Towarzyszył nam ojciec Damiana i Sebastiana, pracownik naszej kopalni. Nazajutrz zaliczaliśmy hałdę Szarlota. I znów cztery bite godziny. Na resztę kręcenia umówiliśmy się w rudzkiej kopalni Pokój. Nie wyobrażaliśmy sobie, że strawimy pod ziemią dwa dni – opowiada dalej Porwoł.
W wyrobiskach ścianowym i przygotowawczym warunki miały być lepsze niż w Rydułtowach. Chodziło zwłaszcza o wilgotność powietrza i temperaturę. Tymczasem prywatna kamera pomysłodawcy całego przedsięwzięcia nieoczekiwanie odmówiła posłuszeństwa.

– Sprzęt za 25 tys. do niczego – pomyślałem przerażony. Wyjechaliśmy na powierzchnię i po godzinie elektronika ruszyła ponownie. Mimo poważnych obaw zjechaliśmy na dół. Zdjęcia z ratownikami były już tylko formalnością – wyjaśnia Bogusław Porwoł.

Kilka dni później prawie czterominutowy teledysk był już zmontowany. Premiera miała miejsce podczas finału zeszłorocznego konkursu „Pracuj bezpiecznie”.

Będzie płyta

– Pierwszą emisję telewizyjną oglądałem z całą rodziną. Ojciec nic nie powiedział, ale on zwykle jest oszczędny w słowach. Brat – górnik, z którym ciągle drę koty – poklepał mnie po ramieniu. Pomyślałem sobie: przynajmniej mnie nie wyśmiali, a to już jest sukces. Nazajutrz zaczęli dzwonić dziennikarze – opowiada Klimanek.
Prawie codziennie zdarza się, że ktoś w szoli zaintonuje „pamiętaj, nie jesteś sam, Kompania ma dobry plan”.
– Nie traktuję tego jako przejawu złośliwości. Cieszę się, że słowa mojej piosenki łatwo wpadają w ucho przeciętnemu odbiory. O to przecież chodziło. Bardzo bym chciał, żeby piosenka wpłynęła na poprawę bezpieczeństwa w kopalniach – zapewnia rozśpiewany nadgórnik.

Już wiadomo, że na jednej piosence się nie skończy. Gotowa jest następna, zatytułowana „Ryzyko zawodowe”. Trwa praca nad trzema kolejnymi przebojami. Krążek, zawierający pięć hitów, w całości poświęcony zostanie popularyzowaniu bezpiecznych zachowań w pracy i ujrzy światło dzienne w Barbórkę. Teksty oparte będą na doświadczeniu autora z miejsca pracy.
– Przed nagraniem fachowym okiem spojrzy na nie małżonka, specjalistka z dziedziny bhp – Dawid wyjaśnia tajniki pracy kompozytorskiej.
Zanim jednak chwyci za gitarę, ma zostać szczęśliwym tatą. Już niebawem na świecie pojawi się długo oczekiwana córeczka. A poza tym jest jeszcze coś takiego jak sesja egzaminacyjna w Politechnice Śląskiej. Uzyskać dyplom inżyniera górnika to najbardziej ambitny plan ze wszystkich, które ostatnio chodzą mu po głowie.

Zobacz teledysk w nettg.pl:
„Bezpieczna praca” - przebój, który uczy

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

64 proc. Polaków chce zmienić pracę, by więcej zarabiać

64 proc. respondentów wymieniło wyższe wynagrodzenie jako główną motywację zmiany pracodawcy, a 21 proc. wskazało na atrakcyjniejsze benefity - wynika z raportu Manpower. Jednocześnie 17 proc. badanych zadeklarowało, że nic nie skłoni ich do zmiany pracy.

Kopalnia i pomoc czworonogom? W Wieliczce to możliwe

Przy szybie Daniłowicza kopalni Wieliczka 10 października spotkali się ludzie o wielkich sercach dla zwierząt: wolontariusze Fundacja Skrzydlaty Pies z Bukowna, pracownicy kopalni, wieliczanie, turyści oraz niezawodni harcerze wielickiego hufca ZHP. W ramach akcji „Kopalnia dobrych serc” udało się m.in. zebrać ponad 240 kg karmy dla psów oraz przeszło 30 kg karmy dla kotów. 

El patnow PAK estakada naweglania poltegor pl

Atom zastąpi tam węgiel. Podpisano umowę na budowę małych reaktorów modułowych

ZE PAK poinformował we wtorek o podpisaniu z SGE umowy dot. budowy w Pątnowie małych reaktorów modułowych. To drugie podejście energetycznego koncernu i firmy Michała Sołowowa do takiego przedsięwzięcia w Koninie (woj. wielkopolskie).

Kabel pod ziemią - co naprawdę chroni dostawy prądu w wykopie?

Kabel energetyczny leży pod ziemią niewidoczny dla przechodniów, a jego uszkodzenie wyłącza prąd całym osiedlom. Sposób ułożenia, rodzaj zasypki i oznakowanie trasy decydują o tym, czy przewód przetrwa kolejne prace ziemne. Poniżej opisujemy, co chroni kabel w wykopie i dlaczego piasek do zasypki kabli ma znaczenie większe, niż się zwykle zakłada.