fot: Andrzej Bęben/ARC
Być może konsumenci oczekują dalszych obniżek i powstrzymują się z realizacją swych planów zakupowych, być może jednak poprawa na rynku pracy oraz wzrost wynagrodzeń nie są na tyle powszechne, aby istotnie zwiększyć sprzedaż detaliczną
fot: Andrzej Bęben/ARC
Firmy i konsumenci spodziewają się dalszego spadku cen. Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI) w marcu 2015 r. spadł o kolejne 0,5 pkt - poinformowało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC).
WPI prognozuje z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych. BIEC podał w komunikacie, że od maja 2014 r. wskaźnik spada nieprzerwanie, zaś deflacja cen konsumenckich pojawiła się po raz pierwszy w lipcu ub. Roku.
"W dalszym ciągu w gospodarce dominują tendencje do redukcji cen lub utrzymania ich na dotychczasowym poziomie. Jednocześnie pojawiają się pewne sygnały świadczące o wyczerpywaniu się tych nastrojów. Na razie wystąpiły one głównie wśród producentów i konsumentów i dotyczyły ich oczekiwań co do kształtowania się cen w najbliższej przyszłości" - napisano w komunikacie BIEC.
Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez biuro, drugi miesiąc z rzędu powiększyła się grupa przedsiębiorstw planujących w najbliższym czasie podwyżki cen na produkowane przez siebie wyroby. Po raz pierwszy od blisko roku przeważa odsetek firm planujących podnosić ceny, a im większe przedsiębiorstwo tym zamiary te są silniejsze.
"W układzie branżowym najwyższą skłonność do podnoszenia cen wykazuje branża paliwowa. Przewaga firm planujących w perspektywie najbliższych trzech miesięcy podnieść ceny nad tymi, którzy planują je obniżyć sięga blisko 30 proc. Spowodowane jest to zapewne dwoma czynnikami: ostatnio obserwowaną tendencją do umacniania się dolara amerykańskiego, w którym najczęściej rozliczane są zakupy surowców oraz wzrostem cen ropy na światowych rynkach" - wyjaśniono.
W komunikacie zaznaczono, że wskaźnik cen surowców publikowany przez IMF wzrósł po raz pierwszy od lutego ubiegłego roku o około 5 proc. w skali ostatniego miesiąca, głównie za sprawą wyższych cen ropy naftowej i gazu.
Zgodnie z informacją BIEC drugi miesiąc z rzędu zmniejszył się odsetek konsumentów uważających, że ceny nadal będą spadać, względem tych, którzy spodziewają się ich wzrostu.
"Zmiana na razie jest niewielka w stosunku do panujących od lipca ub. roku pogłębiających się nastrojów deflacyjnych. Ponadto oczekiwania inflacyjne konsumentów znajdują się od kilku miesięcy na historycznie najniższych poziomach od początku badań (2004 r.)" - zaznaczono.
Instytut zauważył, że jednocześnie od jesieni ubiegłego roku wzrasta skłonność konsumentów do zakupów. Mimo tych deklaracji oraz wyjątkowo sprzyjających warunków dla ich realizacji, wynikających zarówno z niskich cen jak i wzrostu wynagrodzeń oraz liczby osób pracujących, dynamika sprzedaży detalicznej jest dość umiarkowana.
"Być może konsumenci oczekują dalszych obniżek i powstrzymują się z realizacją swych planów zakupowych, być może jednak poprawa na rynku pracy oraz wzrost wynagrodzeń nie są na tyle powszechne, aby istotnie zwiększyć sprzedaż detaliczną" - ocenił BIEC.
Zaznaczono, że w ostatnim kwartale ubiegłego roku zwiększył się odsetek wykorzystania mocy produkcyjnych w przedsiębiorstwach przetwórstwa przemysłowego. Obecnie są one wykorzystane w około 78 proc. Według BIEC w ostatnich 20 latach tak wysoki odsetek wykorzystania mocy powodował na ogół wyraźne zwiększenie inwestycji oraz stopniowy wzrost presji inflacyjnej. Tymczasem wiele wskazuje na to, że obecnie mechanizmy te uległy zmianie.