W Czechach raczej tankować benzyny nie będziemy, przynajmniej na razie
Z powodu obecnych wysokich cen paliw rząd w Pradze również nosi się z zamiarem regulowania cen paliw.
fot: Kajetan Berezowski
Prezydent Andrej Babiš jest wyraźnie podenerwowany rosnącymi cenami paliw
fot: Kajetan Berezowski
Z powodu obecnych wysokich cen paliw rząd w Pradze również nosi się z zamiarem regulowania cen paliw.
Niemcy tankują paliwo w Polsce, ponieważ jest znacznie tańsze, lecz nie zanosi się na to, aby mieszkańcy - dajmy na to województwa śląskiego - tankowali swoje samochody w Czechach. Tam ceny paliw są droższe nawet o 70 do 90 groszy na litrze.
- Prezydent USA Donald Trump stosuje system polegający na rzuceniu gdzieś granatu, a następnie radzeniu sobie z konsekwencjami – powiedział premier Andrej Babiš.
Niepokoi go fakt, że sytuacja na Bliskim Wschodzie jest nadal nieprzewidywalna, a Rosja zarabia ogromne pieniądze na konflikcie między USA a Izraelem i Iranem.
Z powodu obecnych wysokich cen paliw rząd w Pradze również nosi się z zamiarem regulowania ich cen, akcyzy na olej napędowy, ale i także marż dystrybutorów paliw. Państwo ustali również maksymalną cenę paliwa na dany dzień. Babiš powiedział, że sytuacja jest teraz inna niż po inwazji na Ukrainę.
- Widzimy, co dzieje się w sąsiednich krajach. Każdy kraj robi, co chce. Zamiast koordynować działania w naszym obszarze V4 panuje totalny chaos. Słowacja zaczęła stosować dwie ceny, co ma pewne konsekwencje, ponieważ niektóre stacje benzynowe wyschły. Teraz Polska wprowadziła regulacje i obniżkę akcyzy i VAT. W Polsce cena oleju napędowego jest dziś o około 15 koron niższa niż w Niemczech. To oznacza, że przygraniczne stacje benzynowe też wyschły – powiedział Babiš, dodając, że brak koordynacji jest zły.
Według niego najważniejsze dla rządu jest zapewnienie wystarczającej ilości paliwa.
Czechy importują około 30 proc. paliwa.
- Prezydent Trump przemawia, a giełdy reagują natychmiast. Konieczne jest zakończenie wojny z Iranem, aby istniała pewna przewidywalność, której jak dotąd brakuje. To z pewnością nie jest dobre. To niedobrze, że Rosja zarabia ogromne pieniądze na tej sytuacji, a Europa ma problem. Europa nie rozwiązuje go centralnie i musimy działać proaktywnie, będziemy starać się prowadzić rozmowy w naszym regionie, zwłaszcza z V4 i Niemcami – dodał Babiš.
Według Babiša Donald Trump ma różne pomysły.
- To system w stylu - rzucam granat, a potem się tym zajmuję. Musimy poczekać i zobaczyć, jak to się rozwinie. Zajmowaliśmy się tym na posiedzeniu Rady Europejskiej, Francja miała pewne propozycje. Ale to negocjacje między mocarstwami jądrowymi, w których nie bierzemy udziału. Staramy się rozwiązać problem w ramach naszej przestrzeni i terytorium. Najważniejsze dla nas jest porozumienie z państwami sąsiednimi – podkreślił Babiš, dodając, że Republika Czeska nie oczekuje, że w jakikolwiek sposób weźmie udział w otwarciu Cieśniny Ormuz.