Na biurku ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka wylądowało pismo od prezydenta Jastrzębia Mariana Janeckiego, w którym proponuje on nadanie węzłowi drogowemu autostrady A1 nazwy „Jastrzębie Zdrój-Mszana” lub „Mszana-Jastrzębie Zdrój”.
Jak dowiedział się portal nettg.pl za pośrednictwem oficjalnej strony internetowej miasta Jastrzębie, podobne w treści pismo trafiło do dyrektora katowickiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Interwencja włodarza Jastrzębia jest o tyle uzasadniona, że w zarządzeniu GDDKiA z dnia 7 kwietnia 2009 roku nadano węzłowi nazwę „Jastrzębie Zdrój”, jednak w tabeli z 5 stycznia 2010 roku Dyrekcja zaproponowała nazwę „Mszana”. Ot i całe zamieszanie…
- Doceniam wkład pracy gminy Mszana w budowę autostrady A1, a także zdaję sobie sprawę z konsekwencji i utrudnień dla mieszkańców, jednak nigdy nie ukrywałem mojego zadowolenia z treści zarządzenia GDDKiA z 7 kwietnia ubiegłego roku, w którym ustalono nazwę węzła „Jastrzębie Zdrój”. Uznałem, że nazwa ta jest zasadna, ponieważ węzeł A1 w Mszanie jest położony w odległości około 1 km od granicy naszego miasta i nadana mu nazwa „Jastrzębie Zdrój” informuje o zjeździe w kierunku najbliższego miasta na prawach powiatu – precyzyjnie wyjaśnia swoje stanowisko Janecki. Prezydent zaznacza jednocześnie, że miasto Jastrzębie wydało ze swojej kasy kwotę około 150 milionów złotych na realizację inwestycji pod nazwą: „Budowa Drogi Głównej Południowej na odcinku od DW 933 - ulicy Pszczyńskiej w Jastrzębiu Zdroju do węzła autostrady A1 w Mszanie”.
Projekt ten ma na celu budowę odcinka drogi o długości 8,5 km, stanowiącej dojazd do węzła autostrady A1. Tak więc miasto wyłożyło własne środki, by rozszerzyć infrastrukturę. Teraz prezydent Jastrzębia czeka na ruch ministra Grabarczyka.