Prezes SRK: Tereny po górnictwie mogą być dźwignią rozwoju regionu

O terenach przekazanych gminom przez Spółkę Restrukturyzacji Kopalń, ofercie spółki dla biznesu i rekultywacji śląskich hałd rozmawialiśmy z prezesem SRK Jarosławem Wieszołkiem.

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jarosław Wieszołek, prezes SRK

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

O terenach przekazanych gminom przez Spółkę Restrukturyzacji Kopalń, ofercie spółki dla biznesu i rekultywacji śląskich hałd rozmawialiśmy z prezesem SRK Jarosławem Wieszołkiem.

Spółka Restrukturyzacji Kopalń kiedyś raczej budziła strach w samorządach, a teraz z nimi współpracuje. To wygląda tak, że samorządy czekają, aż SRK przyjdzie i coś zaproponuje?

Myślę, że teraz jest na odwrót. To SRK czeka, aż samorządy odbiorą swoje nieruchomości. To jest zasadnicza zmiana jakościowa. My nastawiliśmy się na to, żeby z samorządami współpracować. Uważamy, że najlepiej znają potrzeby mieszkańców. To oni planują i uchwalają ogólne plany zagospodarowania przestrzennego, a my dysponujemy nieruchomościami i kompetencjami, po to żeby to spiąć. Potrzebne są nieruchomości i potrzebny jest pomysł będący po stronie samorządów. Każdy pomysł zasługuje na uwzględnienie. Większość tych pomysłów jest współfinansowana środkami unijnymi i krajowymi. 

Czy są jakieś kryteria, w oparciu o które te tereny potem do samorządów trafiają? 

My oceniamy to oczywiście w świetle regulacji, które wynikają z przepisów. Nieruchomość może być darowana gminie górniczej na cel publiczny określony w przepisach. Oceniamy to pod tym kątem, patrzymy, czy cel zaproponowany przez gminę jest zgodny z celami, które są w ustawie, a następnie procedujemy. Pamiętajmy, że zawsze z tą donacją wiążą się możliwości zagospodarowania. Gminy wnioskują o nieruchomości, na które mają szansę otrzymać dofinansowanie. Tych projektów prorozwojowych w ostatnim czasie było bardzo dużo, a były one wspierane głównie środkami z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. To fundusz, który pozytywnie zmienił region. Niewątpliwie wiele samorządów skorzystało. My wspieraliśmy ten proces poprzez donacje nieruchomości. Dzięki temu, na bazie majątku SRK aktywowano inwestycje za ponad miliard złotych.

Jeśli samorząd chce na przykład, by na danym obszarze powstała mieszkaniówka, to mówicie „tak” dla mieszkań komunalnych, a „nie” dla deweloperki?

To jest to podstawowe rozróżnienie. Mówimy o tym, co jest pomocą publiczną, a co pomocą nie jest. Niewątpliwie realizacja zadań własnych w zakresie budownictwa komunalnego może być tym projektem. który zasługuje na uwzględnienie. Natomiast nie będą to nieruchomości, które mają znaczenie deweloperskie, bo te udostępniamy przedsiębiorcom w postępowaniach przetargowych. W ostatnim czasie zbyliśmy około trzydziestu takich lokalizacji, kolejnych dwadzieścia jest w trakcie przygotowania i to są nieruchomości, które trafią na rynek. Warto moim zdaniem kierować 
te nieruchomości w momencie, gdy gmina przeznaczyła je pod zabudowę mieszkaniową, ponieważ wtedy zachowujemy tereny zielone. I deweloperzy nie muszą wchodzić w ten teren ograniczając tę tkankę, która niewątpliwie jest bardzo istotna dla gminy. 

Sporo się mówi o modelowych transformacjach i o tym, jak powinna wyglądać przemiana terenów pogórniczych w naszym regionie. Jak wygląda idealna transformacja takiego terenu?

Myślę, że samorząd, który zdecydował się na budowę hubu gamingowo-technologicznego to samorząd, który wziął na siebie ryzyko tak ogromnego przedsięwzięcia. To Katowice – miasto, z którym współpracujemy w wielu obszarach. Z jednej strony to hub gamingowo-technologiczny, z drugiej strony to teren po kopalni Boże Dary, gdzie przekazaliśmy nieruchomość pod budowę basenu. To jest niewątpliwie cel publiczny - budowa i utrzymanie obiektów sportowych. To samo zrobiliśmy w Bytomiu, zagospodarowując część terenu po kopalni Centrum.

Zostawmy na moment samorządy, bo dla biznesu też macie ofertę. Jaki biznes może wejść na teren po kopalni Krupiński?

Biznes, który będzie realizował przedsięwzięcia zgodne z miejscowym planem zagospodarowania. Dla nas największym atutem tej nieruchomości jest bocznica kolejowa. Z informacji, które posiadamy, inwestorzy poszukują terenów z bocznicą. To jest ostatnia taka nieruchomość, która jest w naszej dyspozycji. Wcześniej sprzedaliśmy taką nieruchomość po kopalni Makoszowy, gdzie dziś powstaje duży terminal intermodalny. To jest przedsięwzięcie, które niewątpliwie jest kotwicą, która pozwoli zagospodarować teren po kopalni Makoszowy. Dziś jesteśmy już po kolejnym przetargu, inwestor nabędzie od nas kolejną nieruchomość. Myślę, że to pozwoli na to, żeby kolejne nieruchomości po kopalni znalazły dzisiaj swojego właściciela. Takiego, który przeprowadzi inwestycję, a ta inwestycja będzie podstawą do transformacji tego terenu. 

Można powiedzieć, że to teren po Krupińskim to teren wrażliwy, bo osoby, które tam pracowały pamiętają likwidację kopalni. Czy jak wejdzie tam biznes, to on może dać coś, co dawała temu miejscu kopalnia w sensie społeczno-gospodarczym?

Myślę, że w sensie podstawowym, a więc w zakresie miejsc pracy, trudno dzisiaj znaleźć taki biznes, który będzie równie chłonny jak górnictwo. Natomiast te tereny wymagają zagospodarowania po to, żeby umożliwić rozwój lokalnych społeczności. One są przeznaczone na realizację tych celów. I realizujemy te kierunki zagospodarowania, które określa gmina górnicza. To radni decydują, czy na terenie po kopalni będzie przemysł, mieszkaniówka, czy usługi. Takim znamiennym przykładem zmiany funkcji jest przeprocedowanie przez prezydenta miasta Ruda Śląska zmiany sposobu zagospodarowania terenów po kopalni Pokój. W miejsce przemysłu ma powstać osiedle mieszkaniowe, mają być wzniesione budynki mieszkalne, które połączą dwie dzielnice - Nowy Bytom i Wirek.

Co z hałdami i zwałowiskami? One dla ludzi, którzy mieszkają w pobliżu są pewnym przekleństwem. Mogą przestać nim być?

Oczywiście, że tak. Spółka Restrukturyzacji Kopalń czyni starania, żeby rozwiązać ten problem, który docelowo powinien być wyzwaniem, bo to są tereny, które mogą wrócić do gospodarki. Takim sztandarowym przykładem jest likwidacja zapożarowania hałdy Pokój w Rudzie Śląskiej, gdzie z 19 hektarów udało się ugasić 18. Pozostaje hektar, który będzie przedmiotem dalszych prac, ale przed nami dużo większe wyzwania. Przede wszystkim hałda Wrzosy w Pszowie to przedsięwzięcie, które czeka na realizację. Spółka wyłoniła wykonawcę, jednak w wyniku postępowania odwoławczego konkurencji nie możemy jeszcze zawrzeć umowy. To ogromne przedsięwzięcie inżynieryjne. To projekt, który był przygotowywany przez pięć lat, realizowany będzie przez siedem kolejnych. To jest przedsięwzięcie, które już powinno być realizowane biorąc pod uwagę, że najbliższe domostwa są w odległości pięćdziesięciu metrów od zwałowiska, które się pali.

A ile z tych miejsc ma taki potencjał, jak hałda Rymer w Rybniku-Niedobczycach, gdzie jest plan na teren rekreacyjny?

Myślę, że wiele. Najlepszym przykładem jest hałda Kostuchna, która była przez spółkę wystawiana w postępowaniach przetargowych i nie znalazła nabywcy. To jest teren, którego właścicielem powinno stać się miasto Katowice i zrealizować przedsięwzięcie takie, jak miasto Rybnik. 

Ile jeszcze macie terenów do przekazania samorządom czy sprzedania biznesowi? 

Sporo. Jeżeli chodzi o nieruchomości, które czekają na zagospodarowanie w postępowaniach przetargowych mamy ponad pół tysiąca hektarów. To znaczny zastrzyk, jeżeli chodzi o pobudzenie aktywności gospodarczej. Poszukujemy tych inwestorów. To nie tylko Suszec, to jest również Jastrzębie-Zdrój, gdzie wspólnie z Jastrzębską Spółką Węglową poszukujemy inwestora na teren po kopalni JAS-MOS. To są również zwałowiska, które chcemy sprzedać w Rudzie Śląskiej po kopalni Polska-Wirek. Tych nieruchomości jest naprawdę dużo. Chodzi o to, żeby one były w ekspozycji po to żeby rynek wiedział, że taka oferta jest i to robimy skutecznie od dwóch lat.

A ile procent z tego, co mieliście w swoim zasobie zostało już przekazane? 

Myślę, że jeszcze trzy czwarte nieruchomości czeka na zagospodarowanie. To są nie tylko te nieruchomości, które dzisiaj mogą być przedmiotem obrotu, ale to są również nieruchomości, które poddaliśmy procesowi rekultywacji. Ta rekultywacja powoduje, że na koniec przywracamy nieruchomości z powrotem gospodarce w momencie, gdy zakończymy rekultywację techniczną czy biologiczną. To są kolejne hektary, które dzięki SRK trafią do gospodarki i staną się dźwignią rozwoju dla regionu. 

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Związkowcy zapowiedzieli protest przed siedzibą JSW

Związkowcy z WZZ "Sierpień 80" 25 sierpnia br. przeprowadzą pikietę protestacyjną przed siedzibą Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

17 tys. zł zarobków górników w czerwcu? Markowski: Powściągnijmy emocje. To efekt statystyki

Jak to możliwe, że czerwcowe dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazały przeciętne wynagrodzenie w górnictwie na poziomie 17,4 tys. złotych brutto? Wyjaśniamy.

Odejścia z kopalń - tempo sześć razy szybsze niż w ostatnich czterech latach

Górnicy chętniej odchodzą z zawodu, ponieważ otrzymali solidne zabezpieczenie. Proces ten przyspieszył dzięki nowelizacji ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego i programom osłonowym, które ta zapewnia - informuje Fundacja Instrat w najnowszym raporcie.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 49 - Jarosław Wieszołek, prezes SRK: Ile terenów po kopalniach przekazano gminom?

Rozmawiamy o tym, jak SRK przekazuje samorządom tereny po kopalniach pod inwestycje publiczne, a przedsiębiorcom udostępnia kolejne działki, i co dzieje się z hałdami będącymi od lat problemem dla mieszkańców.Z prezesem Spółki Restrukturyzacji Kopalń Jarosławem Wieszołkiem rozmawiamy o przekazywaniu samorządom terenów po kopalniach, ofercie SRK dla biznesu i rekultywacji śląskich hałd.