Prezes Klaus-Dieter Beck chciałby rządzić w japońskim stylu
fot: Krystian Krawczyk
- Jesteśmy w tej ciężkiej chwili z Wami wszystkimi i głęboko Wam współczujemy - napisał Klaus Dieter Beck
fot: Krystian Krawczyk
Beck, który od dwóch lat kieruje ostrawsko-karwińską spółką węglową, jest zwolennikiem japońskiej metody zarządzania kaizen. Jest ona ukierunkowana na ciągłe doskonalenie organizacji i zwiększanie jej efektywności. Skupia się na lepszym wykorzystaniu zasobów organizacyjnych, eliminacji marnotrawstwa i standaryzacji najlepszych praktyk postępowania.
Z powodzeniem zastosowano go już w tak dużych koncernach jak Toyota i Sony. Kaizen wymaga zaangażowania wszystkich pracowników organizacji do doskonaleniu swoich stanowisk pracy, procesów i produktów. Sukces zaś osiąga się metodą „małych kroczków”.
Szef ostrawskiego koncernu węglowego chętnie zaadoptowałby również niektóre zwyczaje panujące w wielkich korporacjach USA i Niemiec, ale jak sam przyznaje – zmienianie mentalności 17 tys. zatrudnionych musi jakiś czas potrwać..
- Wszystko zależy od tego, czy ludzie potrafią z sobą rozmawiać. W Ameryce podczas narad dużo się żartuje, ale jak przyjdzie do omawiania detali, to dyskusja przeciąga się w nieskończoność i dłużej trzeba czekać na konkretne postanowienia. My w Czechach tymczasem jesteśmy rządzeni jak armia. Wykonujemy rozkazy i często je krytykujemy – ocenia.