Polska sobie poradzi nawet bez uzupełniania dostaw LNG?
Terminal w Świnoujściu pozwala regazyfikować 8,3 mld m sześc. gazu, z czego niewielki udział stanowią dostawy z zagrożonego regionu; dostawy planowane na marzec są realizowane - poinformował PAP Biznes prezes Gaz-Systemu Sławomir Hinc. Dodał, że może okazać się, że uzupełnianie części dostaw z Kataru nie będzie konieczne.
fot: freepik.com
Ceny surowca poszybowały
fot: freepik.com
Terminal w Świnoujściu pozwala regazyfikować 8,3 mld m sześc. gazu, z czego niewielki udział stanowią dostawy z zagrożonego regionu; dostawy planowane na marzec są realizowane - poinformował PAP Biznes prezes Gaz-Systemu Sławomir Hinc. Dodał, że może okazać się, że uzupełnianie części dostaw z Kataru nie będzie konieczne.
Hinc poinformował też, że po oddaniu pływającego terminala LNG w Zatoce Gdańskiej (FSRU1) Gaz-System będzie w stanie obsłużyć dostawy dobowe przekraczające 200 mln metrów sześciennych wobec obecnych możliwości na poziomie ponad 170 mln metrów sześciennych gazu.
"Wojna w Zatoce Perskiej spowodowała, że Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie utraciły możliwość eksportowania LNG, a z krajów tych pochodziło około 20 proc. globalnego eksportu LNG. Większość tego eksportu była kierowana przede wszystkim do krajów Azji: do Indii, Pakistanu, Tajwanu, Chin. W mniejszej części ten gaz był kierowany do Europy, chociaż także do Europy płynął" - powiedział prezes Polska jest bezpieczna i ma zapewnione dostawy.Gaz-Systemu, Sławomir Hinc.
Jak jednak zauważył, ubytek tych 20 proc. światowej produkcji LNG wpłynął także na Europę.
"Niezależnie od tego, gdzie ten gaz jest fizycznie kierowany, to gdy z dnia na dzień ubywa 20 proc. światowej produkcji LNG, to oczywiście wpływa to na ceny, co widzieliśmy obserwując indeksy giełdowe - i to zarówno w Europie, jak i w Azji. Warto przy tym zwrócić uwagę, że w Europie i w Azji gaz zdrożał o ok. 60 proc., podczas gdy amerykański indeks Henry Hub odnotował około 10-proc. wzrost. Widzimy więc, że sytuacja ta miała odmienne skutki w różnych częściach świata" - dodał.
Polska jest bezpieczna i ma zapewnione dostawy
Jak wyjaśnił, amerykański rynek jest w dużej części zaspokajany przez wydobycie krajowe, a Europa więcej gazu kupuje, stąd ubytek światowej podaży LNG wpłynął na zmniejszenie dostaw i większy wzrost cen w Europie.
Pytany o wpływ tej sytuacji na Polskę, odparł, że Polska jest bezpieczna i ma zapewnione dostawy.
"Terminal w Świnoujściu umożliwia regazyfikację 8,3 miliarda metrów sześciennych gazu, z czego niewielki udział stanowią dostawy z zagrożonego regionu. Pamiętajmy, że jeszcze niedawno, przed rozbudową, którą zakończyliśmy ponad rok temu, terminal mógł zregazyfikować nie więcej niż 6,3 mld metrów sześciennych gazu. Dostawy zaplanowane na marzec są realizowane" - poinformował prezes Gaz-Systemu.
Przyznał jednocześnie, że ewentualne uzupełnienie dostaw gazu LNG w dostawach spotowych może odbywać się po innych cenach, zwrócił jednak uwagę, że wiosenny wzrost temperatur przekłada się na duży spadek zużycia gazu w Polsce, więc może się też zdarzyć, że uzupełnianie pewnej części dostaw z Kataru nie okaże się konieczne.
"Spadek zapotrzebowania z powodu wyższych temperatur w oczywisty sposób przekłada się na zmniejszenie potrzeb importowych. Dodam tylko, że średnio w styczniu i lutym zużywaliśmy w Polsce między 90 a 100 mln metrów sześciennych gazu ziemnego na dobę. Teraz ten poziom spadł do 50-55 mln. Jeśli więc nie dojdą do skutku któreś z planowanych dostaw gazu, to taka sytuacja będzie mniej dotkliwa i odczuwalna z punktu widzenia ciągłości dostawi i bilansowania systemu" - podkreślił Hinc.