Polska przesypia światowy popyt na węgiel
Polska nie jest już piątym eksporterem węgla do państw Unii Europejskiej i nic nie wskazuje, żeby była w stanie utraconą pozycję odzyskać, bowiem potrzeby rodzimej energetyki stale rosną i krajowe wydobycie zaspokaja je z trudem. W ciągu 11 miesięcy ubiegłego roku na polski rynek trafiło 5,4 mln ton węgla z importu, aż 2,7 mln ton pochodziło z Rosji. Jednocześnie ceny surowca na rynkach światowych osiągnęły pułap nigdy dotąd nie notowany. Według indeksu ARA z 15 lutego cena węgla wyniosła 146,89 USD za tonę.
Jak wskazują eksperci, istniejącej obecnie koniunktury nie jesteśmy w stanie wykorzystać z 2. powodów: zmniejszania w ostatnich latach zdolności produkcyjnych kopalń i braku możliwości wzbogacania węgla. Na te dwa problemy nałożył się nowy kłopot – trudności z transportem, które w znacznym stopniu zadecydowały o tym, że ubiegłoroczne plany największego polskiego eksportera katowickiego „Węglokoksu” nie zostały w pełni zrealizowane.
Bez wątpienia takiego splotu wydarzeń na rynkach światowych nikt nie był w stanie przewidzieć, trudno również prognozować, czy ceny węgla osiągnęły już górną granicę, czy będą rosły nadal. Niezależnie jednak od rozwoju sytuacji o poziomie polskiego eksportu powinna decydować opłacalność.
Rosną ceny węgla na światowych rynkach
Najnowsze dane o cenach węgla w portach ARA (Amsterdam, Rotterdam, Antwerpia) mówią o 150 USD za tonę. Takich wielkości nie spodziewał się jeszcze kilka miesięcy temu żaden analityk. Jednocześnie z danych największego polskiego eksportera węgla, katowickiego „Węglokoksu” wynika, że firma w 2007 roku sprzedała za granicę 5 mln ton surowca mniej niż rok wcześniej.
– Na początku 2007 roku mieliśmy z producentami zawarte umowy, dające nam prawo do tego, żeby zaplanować eksport na poziomie z 2006 roku (15 mln). W planie na rok 2007 przyjęliśmy jednak ostrożnie 13 mln. Oprócz tej wielkości istniała możliwość zgłoszenia przez producentów tak zwanej opcji, w wysokości 2 mln ton – mówi rzecznik prasowy firmy, Jerzy Galemba.
W połowie roku, obserwując realizację dostaw przez producentów, analitycy firmy doszli do wniosku, że poziom 13 mln ton nie jest możliwy do realizacji. Dokonano więc korekty planów i przyjęto, że katowicka firma sprzeda za granicę 11 mln ton węgla. Sytuację skomplikowały niespodziewane problemy geologiczne kopalń i strajki w końcówce roku. W efekcie „Węglokoksowi” udało się sprzedać 10,2 mln ton. Według danych Agencji Rozwoju Przemysłu całkowity polski eksport w 2007 roku wyniósł 12,1 mln ton.
Sytuacja na świecie
Zdaniem Jerzego Galemby, z takim splotem wydarzeń na całym świecie, mającym wpływ na niedobór węgla na rynkach i co za tym idzie, wzrostem jego cen nie mieliśmy do czynienia od wielu lat. W RPA główny wytwórca energii zmuszony jest do wyłączania bloków energetycznych ze względu na brak surowca. W Chinach, na skutek ostrej zimy, władze nakazały czterem państwowym eksporterom całkowite wstrzymanie eksportu przynajmniej do połowy marca. Wielu australijskich producentów ma problemy z powodziami w zagłębiach węglowych i zalaniem szlaków transportowych.
Problemy z dostawami węgla rosyjskiego wynikały natomiast z wyjątkowo niskich temperatur i przedłużających się trudności z transportem kolejowym. Po ubiegłorocznym kryzysie na dostawy nie skarżą się jedynie odbiorcy węgla z Indonezji, w której po okresie trudności związanych z załadunkiem węgla i intensywnymi opadami deszczu, wysyłki wróciły do normy. Nikt nie jest obecnie w stanie przewidzieć, czy ceny węgla mogą osiągnąć jeszcze wyższy pułap. Doświadczenie uczy jednak i tego, że ustabilizowanie pogody w jakimś rejonie świata spowodować może nagłe spadki cen.
Dlaczego wysyłamy mniej
Choć zdaniem profesora Wiesława Blaschke z PAN, to, że Polska nie jest wstanie wykorzystać obecnej koniunktury, jest efektem błędnych założeń realizowanych w przeszłości programów restrukturyzacji górnictwa, to Jerzy Galemba upatruje przyczyn gdzie indziej.
– Zmniejszenie eksportu to nie tylko kwestia zaniedbań natury produkcyjnej, jakie dotknęły polskie kopalnie, ale również problemy transportowe. Rozdzielenie odpowiedzialności pomiędzy przewoźników a producentów jest dość trudne. Szukamy nadal rozwiązania, które satysfakcjonowałoby wszystkie trzy strony: producentów, „Węglokoks” i przewoźników, żeby w pełni wykonać nasze zobowiązania – wyjaśnia.
Trudno jednak nie zauważyć, że kontrakty eksportowe nie zostały zrealizowane na zaplanowanym poziomie. Z danych opublikowanych przez Kompanię Węglową wynika, że firma sprzedała w ubiegłym roku na eksport 8,5 mln ton węgla. W marcu były wiceprezes KW ds. handlowych informował, że kontrakt zawarty z katowickim eksporterem opiewa na 9 mln ton i przewiduje dodatkowe 3 mln ton w ramach tak zwanej opcji. Mówiąc o realizacji dostaw węgla na eksport, nie można zapomnieć o efekcie skali. Chociaż węgiel z „Budryka” nie jest sprzedawany za granicę już od 18 grudnia, niepełna realizacja kontraktu, opiewającego w tym przypadku na 400 tys. ton, znaczy mniej, niż rezygnacja Kompanii Węglowej ze sprzedaży „opcji”.
Transport kołowy nierealny
Jerzy Galemba ostrożnie przyznaje, że problemów z przewozem na taką skalę jeszcze nie było. Obecnie firma jest w trakcie uzgodnień co do zasad współpracy ze swoim jedynym przewoźnikiem kolejowym – PKP Cargo.
– Poważny klient, mający zobowiązania międzynarodowe, powinien być traktowany na normalnych warunkach. Szukamy rozwiązań, które wyeliminowałoby pewne niedobre praktyki z ubiegłego roku – komentuje.
Alternatywą dla problemów z transportem kolejowym, ze względu na skalę przewozów, nie może być – niestety – transport kołowy. Takie rozwiązanie sprawdza się jedynie w podbramkowych sytuacjach, gdy trzeba „ugasić jakiś pożar”. Chociaż w niektórych kontraktach, szczególnie z odbiorcami z południa, zawarte są klauzule mówiące o wykorzystaniu własnego transportu odbiorcy, to rozwiązanie takie nie sprawdza się już, gdy węgiel trzeba przetransportować na przykład do portów. Poza tym kolejowa stawka frachtowa jest o wiele niższa, niż opłacenie transportu kołowego.
Wykorzystać koniunkturę
Rzecznik katowickiego eksportera ma nadzieję, że ubiegłoroczne poślizgi z realizacją kontraktów zostaną nadrobione w I kwartale i opóźnienie to nie wywoła negatywnych skutków. Ostrożnie dodaje jednak, że chociaż na początku roku dostawy z kopalń zwyczajowo są niższe, niż w późniejszym okresie, to z uwagi na łagodną zimę węgla na eksport powinno być nieco więcej niż jest. W związku z niedoborami tego paliwa na polskim rynku, istniejącą koniunkturę w eksporcie można by wykorzystać, reeksportując węgiel rosyjski lub mieszając go z polskim węglem, który ze wględu na niską jakość jest niezbywalny i zalega na zwałach. Taki pomysł katowickiego eksportera uzyskał zielone światło w październiku ubiegłego roku. Na razie jednak zamysł jest nadal w fazie projektu. Tymczasem w ciągu 11 miesięcy ubiegłego roku na polski rynek trafiło 5,4 mln ton węgla z importu, w tym 2,75 mln ton węgla rosyjskiego.