Polowanie na prąd
Trudno powiedzieć czy na uwolnieniu od 1 lipca rynku prądu skorzystał statystyczny Kowalski. Wprawdzie płaci rachunki średnio o 11 proc. wyższe niż do tej pory, ale groźba przejścia do konkurencji mogła powstrzymać firmy przed większymi podwyżkami. Ceny dla gospodarstw domowych są wciąż zatwierdzane przez Urząd Regulacji Energetyki, więc w poszczególnych firmach nie różnią się bardzo - napisała \"Gazeta Wyborcza\".
Nic dziwnego więc, że na razie na zmianę dostawcy zdecydowało się jednak tylko kilkaset osób.
Ale przeciętny Kowalski to nie jest łakomy kąsek dla dostawców prądu. Firmy wolą rywalizować między sobą o znacznie cenniejszych kontrahentów, czyli firmy i instytucje. Według danych URE firmy i urzędy kupują ok. 70 proc. sprzedawanego w Polsce prądu.
Wprawdzie firmy teoretycznie mogły zmieniać dostawcę już od 2005 r., ale do zeszłego roku zdecydowało się na to zaledwie kilkanaście przedsiębiorstw. Procedury były zbyt skomplikowane zarówno dla firm, jak i dla samych zakładów energetycznych.
Prawdziwe polowanie na klientów zaczyna się właśnie teraz. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do cen dla gospodarstw domowych, które ciągle zatwierdza URE, ceny prądu dla firm i urzędów są już od grudnia zeszłego roku całkowicie uwolnione. W internecie i gazetach pojawia się więc coraz więcej ogłoszeń o przetargach na energię.
Branżę szczególnie elektryzuje ogłoszony w styczniu przetarg na dostawy dla TP SA. Telekomunikacyjny gigant zużywa ok. 500 gigawatogodzin prądu rocznie, czyli tyle, ile produkuje jedna spora elektrownia. Ma też oddziały rozsiane po całym kraju, które dziś czerpią prąd od poszczególnych regionalnych dostawców.
Teraz ma się to zmienić, firma będzie kupować energię od jednej spółki. - Chcemy zaoszczędzić ok. 5 proc. ceny, którą płacimy dziś za energię - mówi Wojciech Jabczyński, dyr. biura prasowego TP SA. Jaka to kwota? Tego firma ujawnić nie chce.
Można to jednak z grubsza obliczyć. Megawatogodzina prądu kosztuje dla klienta ostatecznego dziś 200-300 zł. TP SA zużywa 500 tys. megawatogodzin, wychodzi więc rocznie od 100 do 150 mln zł. Dzięki przetargowi zaoszczędzi więc od 5 do 7,5 mln.
W przetargu startuje czterech dostawców: prywatne Vattenfall i RWE Stoen oraz państwowe Enion i EnergiaPro (oba wchodzą w skład koncernu Tauron działającego w południowej Polsce).
Do tego dochodzą oszczędności na \"obróbce\" faktur, których dziś firma dostaje 10 tys. miesięcznie. Gdy wybierze jednego dostawcę, będzie otrzymywać jedną. Ponadto wybrana firma ma opracować strategię oszczędności prądu w całej grupie TP SA.
Firmy energetyczne zawzięcie walczą też o hiper- i supermarkety. Powód? Dużo placówek, rozrzuconych po całym kraju i spore zużycie prądu, bo w handlu światło pali się ostro i niekiedy całą dobę.
Same sieci przyznają, że ofert zmiany dostawców dostają sporo, choć chwalą się tym bardzo niechętnie. Intensywne rozmowy z zakładami energetycznymi właśnie prowadzi sieć Auchan. - Jesteśmy na etapie analizy różnych ofert i możliwości - odpowiada wymijająco Dorota Patejko z Auchan Polska.
Dostawcę prądu zmienił jeden z hipermarketów sieci Carrefour - została nim PKP Energetyka. Ta sama firma wygrała też przetarg na dostawę prądu dla łódzkiej fabryki komputerów Della.
Że zmiana dostawców sieciom handlowym się opłaca, dowodzi przykład jednego z pionierów na wolnym rynku energii, czyli Tesco. Pierwsze 22 hipermarkety dostosowało ono do nowych zasad kupowania energii jeszcze w 2006 r.
Jak wspomina Paweł Mroczek z Tesco, prace szły dwoma torami. Sieć zbierała oferty od dostawców i wybierała sklepy, w których na swój koszt modernizowała układy pomiarowe energii. - Kryterium wyboru był możliwie krótki czas zwrotu inwestycji, nie dłuższy niż 12 miesięcy - opowiada Mroczek.
Efekt? - Jeszcze w 2006 r. zaoszczędziliśmy ok. 700 tys. zł - twierdzi Mroczek.
W sumie wydatki na prąd udało się zmniejszyć w \"uwolnionych\" hipermarketach o 2,5 proc. w skali roku. Obecnie z wolnego rynku energii korzysta już 68 placówek Tesco.
Wolny prąd do sieci dostarczają hipermarketom trzy firmy: państwowe PKP Energetyka, EnergiaPro oraz prywatny Everen (spółka francuskiego giganta EdF). Księgowi Tesco są na tyle zadowoleni z oszczędności, że docelowo cała sieć - obecnie blisko 300 sklepów - ma mieć możliwość zaopatrywania się w energię elektryczną na wolnym rynku.