Pokój zrodził niepokój
Ściana 225 ma mieć 260 m długości, 395 m wybiegu 2,70 m wysokości. Rezygnacja z jej wybierania oznaczałaby, że zamiast 7 tys. ton węgla na dobę, produkcja kopalni wyniosłaby 5 tys. ton, czego konsekwencją byłyby straty w wysokości kilkunastu mln zł w 2008 r. Z punktu widzenia interesów „Pokoju” jej wybranie jest konieczne. Tym bardziej, że ściana jest drogą do kolejnych frontów, już poza Nowym Bytomiem.
Informacja o projekcie wznowienia wydobycia pod tą dzielnicą wywołała silny sprzeciw użytkowników terenu. Powstał Społeczny Komitet Obrony – Inicjatywa Obywatelska.
Podzielą los Bytomia i Wirka?
– Obawiamy się powtórzenia zniszczeń z Bytomia i Wirka. Teraz taki sam los może dotknąć centrum Nowego Bytomia z zabytkowym kościołem św. Pawła, ratuszem miejskim, z dwiema zabytkowymi pierzejami przy ul. Niedurnego i placu Jana Pawła II, zabytkową kamienicą z zegarem słonecznym, wieżą wodną oraz tzw. osiedlem Neubau w obrębie ulic Furgoła i Krasickiego. To są budynki z przełomu XIX i XX wieku. Wznosząc je nie uwzględniano rujnującej eksploatacji na zawał. W tych starych domach żyje 814 rodzin, czyli ponad 2400 lokatorów – mówi o ich lękach Barbara Dworak, członkini społecznego komitetu oraz Duszpasterskiej Rady Parafialnej.
Obok kopalni Pokój protest przeciwko planowanemu wydobyciu komitet rozesłał m.in. do Rady Miasta i prezydenta Rudy Śl., do WUG i OUG w Gliwicach, ale też do Ministerstwa Gospodarki i Kurii Metropolitalnej. Barbara Dworak utrzymuje, że w tym froncie sprzeciwu znajduje się już prawie 2 tys. osób, którzy podpisali się pod protestem. Pod koniec listopada ub.r. Duszpasterska Rada Parafialna wezwała wszystkich parafian o modlitwę w intencji zaniechania przez kopalnię wydobycia węgla pod kościołem i dzielnicą Nowy Bytom.
Na początku tego roku dezaprobatę dla planowanego wybierania ściany 225 wyraził też Henryk Mercik, miejski konserwator zabytków w Rudzie Śl.
– W zasięgu wpływów głównych planowanej eksploatacji znajduje się historyczne centrum miasta. Każda prowadzona tu eksploatacja spowoduje nieodwracalne szkody oraz całkowicie zniweczy wieloletni trud renowacji zabytkowych obiektów – twierdzi Mercik.
Dyrektor kopalni Pokój, Grzegorz Mendakiewicz nie lekceważy obaw nowobytomian, choć uważa, że są stanowczo przesadzone i płyną z niepełnej wiedzy o możliwych rozmiarach szkód.
– Mamy naukową ekspertyzę sporządzoną przez Główny Instytut Górnictwa. Opracowanie to prognozuje wpływy eksploatacji górniczej na powierzchnię i jej możliwe następstwa. Fragment dotyczący kościoła św. Pawła przekazaliśmy proboszczowi Janowi Janiczkowi. Wydawał się uspokojony. Kościół jest piękny. Nie zamierzamy go w jakikolwiek sposób naruszyć. Oczywiście, jak w każdym przypadku, zostanie objęty nadzorem naukowym – zapewnia dyrektor Mendakiewicz.
Rozpraszanie wątpliwości
Wyjaśnianiu narosłych wokół planowanej eksploatacji wątpliwości służyło także spotkanie z początku grudnia. Oprócz reprezentantów kopalni, Kompani Węglowej i GIG, wzięli w nim udział przedstawiciele władz Rudy Śl., nowobytomskiego Komitetu Mieszkańców i Rady Duszpasterskiej oraz związkowcy. W jego trakcie padła deklaracja, iż kopalnia niezwłocznie usunie wszystkie związane z eksploatacją uszkodzenia.
Kontury projektowanej ściany nie dochodzą do zabytkowej części Nowego Bytomia, choć sięgną jej wpływy eksploatacji.
– Większa część obiektów, myślę o ratuszu, placu Jana Pawła II, kamienicy z zegarem słonecznym, wieży wodnej, znajdzie się poza zasięgiem wpływów głównych eksploatacji lub na ich granicy, natomiast pozostały fragment zabudowy zostanie poddany nieznacznym wpływom z pogranicza I i II kategorii deformacji. Przewidujemy, że kościół św. Pawła obniży się co najwyżej o 15 cm. Skutki eksploatacji w zabytkowych budynkach Nowego Bytomia nie będą dotkliwsze od pęknięć tynków i odspojeń farby. Takim samym skutkom będzie poddany główny szyb Wanda z urządzeniem wyciągowym, czyli najbardziej wrażliwym i precyzyjnym ogniwem technologicznym. To dowodzi, że nie spodziewamy się jakichkolwiek katastrofalnych następstw na powierzchni – przekonuje Mendakiewicz.
Przy wybieraniu ściany 225 nie wchodzi w grę stosowanie podsadzki. Pokój nie posiada koniecznej instalacji, na którą trzeba by wydać kilka mln zł. Podsadzka stanowiłaby przy tym zagrożenie dla eksploatacji w innych rejonach.
Naprawią szkody
Dyrektor Mendakiewicz zapewnia, że kopalnia wywiąże się z obowiązku naprawienia wyrządzonych szkód. Zżyma się natomiast na presję, by zakład wyniósł się z Rudy Śląskiej. Przypomina, że w ciągu ostatnich 7 lat Pokój odprowadził do budżetu miasta przeszło 25 mln zł opłat lokalnych, zaś co roku przeznacza na naprawianie szkód górniczych 12-14 mln zł.
Akcję zbierania podpisów za planowaną eksploatacją wśród pracowników zakładu i firm usługowych oraz rodzin zorganizowały wszystkie związki zawodowe. Zgromadziły ich ponad 2 tys. Pokój, to 2288 miejsc pracy, nie licząc tych w otoczeniu kopalni.