Podatki: od dzisiaj pracujesz dla siebie, a nie na potrzeby rządu

fot: ARC/Andrzej Bęben

Uczciwy obywatel powinien płacić podatki, ale nie wszyscy obywatele chcą być uczciwymi

fot: ARC/Andrzej Bęben

Dzień wolności podatkowej w Polsce w tym roku przypada 6 czerwca, trzy dni wcześniej niż w 2017 roku, kiedy wypadł 9 czerwca i najwcześniej od początku pomiarów rozpoczętych w 1994 r. - poinformowało we wtorek, 5 czerwca, Centrum im. Adama Smitha.

Dzień wolności podatkowej - według definicji Centrum - "jest symbolicznym momentem, gdy przestajemy pracować na potrzeby rządu, a zaczynamy pracować dla siebie i dla naszych rodzin". Do jego obliczenia służy stosunek udziału wszystkich wydatków publicznych (budżet państwa, samorządy, rządowe fundusze celowe itp.) do PKB.

Centrum im. Adama Smitha tłumaczy, że w tym roku dzień wolności podatkowej przypada wcześniej niż w ubiegłym, m.in. dlatego, że nastąpił szybszy wzrost PKB (o ok. 100 mld zł) w stosunku do wzrostu wydatków sektora finansów publicznych (o ok. 20 mld zł). W 2018 roku dzień wolności podatkowej został obliczony już po raz 25. Najpóźniej wypadł w 1995 r. - 6 lipca.

- Te trzy dni różnicy, które mamy, były spowodowane rzeczą oczywistą dla ekonomii klasycznej - mianowicie, że mniejsze wydatki rządowe powodują większy wzrost gospodarczy. A im większy wzrost, a mniejsze wydatki rządowe, to dzień wolności podatkowej siłą rzeczy będzie wcześniej. I taką mamy sytuację - tłumaczył podczas wtorkowej konferencji prasowej prezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski.

Według niego obecny rząd bardzo ostrożnie podchodził do niektórych wydatków po objęciu władzy, planowane nowe inwestycje i wydatki były na "bardziej konserwatywnym" poziomie.

- I mamy dobroczynny skutek, jeżeli chodzi o dzień wolności podatkowej, bo jest spowodowany właśnie mniejszymi - wbrew pozorom - wydatkami rządowymi, nawet uwzględniając program 500+. Polscy przedsiębiorcy (...) zaczęli się przeorientowywać na konsumenta i potrzeby rynku, a nie na zamówienia rządowe, których jest mniej - mówił Sadowski. Dodał, że dzięki temu polska gospodarka zaczęła się szybciej rozwijać.

Sadowski zwrócił uwagę na "niebywałą determinację" polskiego rządu, jeśli chodzi o zmianę w systemie podatkowym.

- Otóż bez wątpienia wykazuje determinację, tylko ta determinacja - naszym zdaniem - jest ukierunkowana w kompletnie niewłaściwym kierunku. Jedynym skutecznym sposobem na uszczelnienie systemu podatkowego jest wyłącznie jego radykalne uproszczenie, a nie dalsze komplikowanie - ocenił.

Ekspert Centrum in. Adama Smitha Kamil Kajetanowicz mówił, że stopień skomplikowania polskich podatków jest znacznie bardziej uciążliwy od ich wysokości.

- Danin jest dużo i ich liczba wzrasta. Przedsiębiorcy i zwykli konsumenci się gubią (...), mają mniej czasu, żeby pracować. W miarę rozwoju nowoczesnych technologii sam proces w raportowaniu podatkowym jest coraz bardziej zautomatyzowany, czego przykładem jest Jednolity Plik Kontrolny. Natomiast (...) zły proces po zautomatyzowaniu nadal będzie złym procesem" - uważa Kajetanowicz.

Jego zdaniem apetyt kolejnych rządów na komplikowanie systemu podatkowego będzie skutkował tym, że wszystkie programy komputerowe obliczające składowe podatków trzeba będzie aktualizować.

- Znowu zarobią firmy informatyczne, ale za to zapłacą podatnicy. To całkiem niepotrzebne koszty (...), pieniądze wyrzucone we błoto" - krytykował.

Przedstawiciele Centrum im. Adama Smitha mówili, że nadal pozostaje aktualne hasło "dochodowy (podatek - PAP) musi odejść". Ich zdaniem CIT jest podatkiem "głupim, szkodliwym i marginalnym".

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W Tatrach wyraźne ożywienie ruchu turystycznego

Obłożenie obiektów noclegowych pod Tatrami na koniec lipca wynosiło średnio ok. 75 proc., a w części hoteli sięgało 100 proc. - powiedział PAP Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej (TIG). Jak ocenił, po spokojnym początku wakacji wyraźne ożywienie nastąpiło od połowy lipca.

Posłuchać muzyki 320 metrów pod ziemią? Będzie można już jesienią

Kolejna edycja koncertu „Muzyka na Poziomie” odbędzie się jesienią w kopalni Guido w Zabrzu.

Jacek Korski: Wysyłamy ludzi na odprawy i górnicze urlopy, a potem płaczemy, że pracowników brakuje

Raptem tydzień byłem na urlopie, a tu sezon ogórkowy niemal się zaczął. Nie w polityce, bo tam się trochę dzieje. Najbardziej bawi mnie zmiana poglądów i ocen na temat ludzi, którzy jeszcze wczoraj byli politycznymi sojusznikami. Nie emocjonuje mnie to, bo złudzenia na temat polityków w naszym kraju straciłem już dawno.

Największy przywóz gazu do Polski z Danii i USA

Import gazu ziemnego do Polski wzrósł o 23 proc. rdr w 2025 r. a najwięcej tego paliwa sprowadzono z Danii i Stanów Zjednoczonych - poinformowało Ministerstwo Energii. Dostawy LNG stanowiły ponad 40 proc. importu.