Po sejmowej debacie na temat kryzysu
Minister finansów uważa, że najlepszym lekiem na kryzys jest wejście do strefy euro. Może tak - zastanawia się pb.pl - wypada jednak dodać, że droga do wspólnej waluty jest długa i wyboista, i wszystkich problemów nie rozwiąże.
Portal \"Pulsu BIznesu\" krytykuje, że opozycja nie zmusiła rządu do większego wysiłku intelektualnego. Według Kazimierza Ujazdowskiego receptą na kryzys może być rekonstrukcja rządu z dymisją ministra finansów na czele.
Tylko nieco sensowniej brzmiały postulaty PiS, by zwiększyć deficyt budżetowy, bo partia ta zapomina przy takich okazjach, że długi trzeba będzie kiedyś spłacić.
Niczym nie zaskoczyła także lewica. Wojciech Olejniczak zaproponował przywrócenie na dwa lata 40-procentowej stawki podatkowej dla najbogatszych, podwyższenie składki rentowej i przeznaczenie tych pieniędzy na edukację, służbę zdrowia i opiekę społeczną. Co to ma wspólnego z kryzysem nie wiadomo, bo lewica zgłasza takie postulaty także w okresach prosperity - zauważył pb.pl.
Chociaż wszyscy mówili o ochronie miejsc pracy i o pobudzeniu przedsiębiorczości, nikt jakoś nie zająknął się o opublikowanych wczoraj wynikach rankingu wolności gospodarczej na świecie, gdzie Polska uplasowała się w dziewiątej dziesiątce. Rozluźnienie gorsetu przepisów krępujących polską przedsiębiorczość byłoby znacznie tańsze, niż pompowanie miliardów publicznych pieniędzy i zaciąganie kolejnych miliardów długów. Ale polscy politycy (śladem zachodnich) uważają, że najlepszą receptą na wszystko jest podatnik - podsumowuje pb.pl.