Po co nam ruski węgiel?
fot: Andrzej Bęben/ARC
W 2013 r. średnia cena tony węgla przywiezionego z Rosji drogą morską wyniosła 269 zł, a koleją – 293 zł
fot: Andrzej Bęben/ARC
Wolny rynek? Kpina. Nie ma rynku bez polityki. A tam, gdzie w rynek wkracza polityka, jedni tracą, inni zyskują...
Dyskusja o tym, czy możliwe jest ograniczenie importu węgla z Rosji metodami i narzędziami prawno-administracyjnymi, rozpoczęła się w 2010 r. Zdania co do słuszności, skuteczności i - per saldo - opłacalności wprowadzenia embarga są podzielone. Przypomnijmy z obowiązku, o co toczy się gra: o ponad 6 mln t węgla, sprzedawanego taniej od krajowego i kupowanego głównie przez osiedlowe ciepłownie oraz indywidualnych klientów.
Gdy zapytałem byłego wiceministra gospodarki (w rządzie SLD) Jerzego Markowskiego o jego pogląd na sprawę, usłyszałem odpowiedź w żołnierskim stylu:
- Nie ma prawnych możliwości wprowadzenia embarga lub ceł na węgiel z Rosji,
Były wiceminister uważa takie postulaty czy żądania za przejaw "działań rusofobicznych", z którymi "pora skończyć". Markowski przyznaje, że możliwe jest ograniczenie importu poprzez wprowadzenie wymagań jakościowych. Radzi jednak pamiętać, że gdyby udało się wyrugować tą drogą rosyjski węgiel z naszego rynku, to byłby problem z podażą węgla opałowego.
- Polskie kopalnie nie załatałyby tej dziury. Czym paliliby ludzie, dotąd kupujący rosyjski węgiel nie tylko dlatego, że jest tani, ale przede wszystkim dlatego, że jest...
Prawo nie pozwala...
Adam Gorszanów, prezes Izby Sprzedawców Polskiego Węgla, podziela pogląd Markowskiego.
- Związkowcy mogą sobie chcieć ceł, embarga, blokady na węgiel z Rosji, ale prawo na to nie pozwala. Fakty są takie, że w Polsce produkuje się we wszystkich kopalniach ok. 8 mln t węgla grubego, a zapotrzebowanie wynosi ok. 11 mln t. Sceptycznie oceniam też pomysł ograniczania importu poprzez wyśrubowanie parametrów jakościowych, bo to może odbić się niekorzystnie na niektórych polskich producentach, oferujących węgiel o jakości zbliżonej do tego rosyjskiego.
Prezes Gorszanów uważa, że jeśli będzie taka wola (polityczna), to można szukać w rosyjskim węglu zwiększonej zawartości siarki, rtęci itp. Łatwiej i skuteczniej - o co Izba zabiega, a co ostatnio Senat odrzucił - jest wprowadzić preferencje unijne przy zamówieniach publicznych. Bo przypomnijmy, że w 80 proc. publiczny odbiorca wybiera dostawcę z rosyjskim węglem, gdyż kryterium najniższej ceny w przetargu (a nie jakości) zasadniczo determinuje go od początku do końca.
Dla górniczych związków zawodowych i - sądzić należy - większej części społeczności górniczej sprawa jest jasna jak słońce. Opinia Bogusława Ziętka jest tożsama z poglądami innych liderów związkowych:
- Jak najszybciej należy zablokować napływ węgla ze wschodu na polski rynek. Każda tona tego węgla odbiera miejsca pracy naszym górnikom. To my ponosimy koszty restrukturyzacji kopalń i te, również niemałe, związane z wypełnianiem wymogów pakietu klimatycznego UE. To pytam się: dlaczego więc mają na tym zarabiać Rosjanie, skoro to nas obciąża się tymi kosztami? Dlaczego polski węgiel ma być zły, ale ten rosyjski, "brudny", bo niepodlegający rygorom polityki klimatycznej UE, nikomu nie przeszkadza? Mamy dość własnego węgla, który wcale nie jest droższy od tego rosyjskiego, a daje miejsca pracy naszym pracownikom.
Nie ma sentymentów
Ziętek doskonale wie, że w międzynarodowej polityce gospodarczej nie ma sentymentów. Dawno temu tow. Chruszczow, przemawiając w ONZ, walił butem o mównicę i mówił, że "kak on tiebie w dwiery, tak ty jewo w głaza", co można przetłumaczyć, że "gdy cię kopią w tyłek, masz walnąć kopiącego między oczy". Zatem skoro Rosjanie pod jakimkolwiek pretekstem potrafią zablokować import naszych towarów: jabłek, mięsa, warzyw, to my - uważa przewodniczący Ziętek - nie powinniśmy się z nimi "certolić" i natychmiast zablokować import węgla.
- Granice dla węgla ze Wschodu muszą być zamknięte. Zrobi to rząd albo, jeśli nie potrafi, zrobimy to my dla ratowania naszych miejsc pracy - ostrzega lider Sierpnia 80.
13 sierpnia posłowie PiS zapowiedzieli, że wystąpią do Donalda Tuska z interpelacją o wyjaśnienie, dlaczego rząd nie wprowadza embarga na rosyjski węgiel i dlaczego nasza dyplomacja nie prowadzi rozmów ws. nałożenia takiego embarga przez całą UE. Tu przypomnijmy, że w marcu z wnioskiem podobnej treści wystąpił poseł... SLD Zbyszek Zaborowski. I co?
- I dostałem w odpowiedzi pięknie i gładko wytłumaczone, że jest to niemożliwe, bo prawo nie pozwala i tak dalej - tłumaczy poseł.
Uchronić Śląsk przed kryzysem
Na co w takiej sytuacji liczy PiS? Na to, że pod jego koncepcją polityczną podpisze się rząd?
Dla posłanki Izabeli Kloc sprawa jest jasna: wprowadzenie embarga na rosyjski węgiel "mogłoby poprawić sytuację polskiego górnictwa i uchronić Śląsk przed kryzysem". Po 5 miesiącach 2014 r. straty spółek węglowych wyniosły 631 mln zł. Czy i o ile byłyby mniejsze w niedalekiej przyszłości, gdyby wprowadzono embargo? W 2013 r. wydobyliśmy 76,5 mln t węgla, z czego 10,6 mln t poszło na eksport, ale jednocześnie zaimportowaliśmy 10,8 mln t. W tym roku, od stycznia do kwietnia, do Polski tylko z Rosji trafiło 2,5 mln t, czyli o 32 proc. więcej niż w tym samym okresie 2013 r.
Wprowadzając jakąś formę blokady rosyjskiego węgla, należy wcześniej oszacować przypuszczalny rachunek strat i zysków. Zresztą skoro o ograniczeniach mówi się już od
4 lat, to rząd taki bilans powinien mieć już dawno sporządzony. Jeśli jest przeciwko wprowadzeniu embarga, to powinien taki pogląd uargumentować również - a może przede wszystkim - wobec środowiska górniczego. Oby tylko nie bronił się przed wprowadzeniem embarga przestrzeganiem praw wolnego rynku. Panie premierze! Wolny rynek? Kpina. Nie ma rynku bez polityki. A tam, gdzie w rynek wkracza polityka, jedni tracą, inni zyskują.