Pniówek: Ludzie zżyci z górnictwem

G5 jest jednym z ośmiu oddziałów wydobywczych w kopalni Pniówek. W ścianie S1, w pokładzie 404/4 tego oddziału pracuje brygada, którą kieruje przodowy Henryk Lebiedzik. W Pniówku pracuje już 24 lata. Brygadą ścianową kieruje od 10 lat.

Z przodowym Lebiedzikiem i jego brygadą spotykam się po zakończeniu dniówki na pierwszej zmianie. Prawie wszyscy są górnikami z wieloletnim stażem pracy. Dlaczego wybrali ten zawód? – Zadecydowały względy finansowe, pewność zatrudnienia, no i kiedyś dawało to możliwość odroczenia od wojska – odpowiadają chórem.

Jak górnik zostaje przodowym? – Wybierają go ze swojego grona ludzie z brygady – wyjaśnia Daniel Pukowiec, kierownik oddziału G5. – Głosują na takiego człowieka, do którego mają zaufanie, który wyróżnia się wiedzą, fachowością, jest pracowity, no i ma odpowiednie podejście do ludzi.

Kierownik Pukowiec dodaje, że następca przodowego, który odchodzi z brygady (najczęściej na emeryturę), jest wcześniej upatrywany. – Przez kierownictwo oddziału, no i przez ludzi z brygady – dodaje.

Zdzisław Płonka, zastępca kierownika działu robót górniczych w Pniówku zaznacza jeszcze, że przodowy musi być człowiekiem opanowanym. – W ścianie zdarzają się różne sytuacje. Przodowy musi umieć sobie z nimi radzić – podkreśla.

Ściana S1 jest, jak zaznaczają ludzie z brygady, bardzo dobrze wyposażona. – Ale kilof i łopata, to nadal nasze podstawowe narzędzie – twierdzą górnicy.

W przodku bez łopaty nie można się obejść  przy wielu robotach pomocniczych. – Jak sobie ściany nie wyczyścimy, to nie ma porządku, a to ma znaczenie dla bezpieczeństwa pracy – podkreślają górnicy.

Pytam, jak przebiegała dzisiejsza dniówka? Górnicy patrzą po sobie i po chwili namysłu odpowiadają: – Żeby tak, jak dzisiaj, było zawsze, to byłoby fajnie.

Ale nie zawsze jest fajnie. – Każda ściana ma swoje zaburzenia, zdarzają się uskoki – wyjaśnia kierownik Pukowiec. – Te zaburzenia pojawiają się i znikają. Kiedy się pojawiają, zdarzają się problemy z płynnością wydobycia.

Ściana S1, w której pracuje obecnie brygada przodowego Lebiedzika, jest dobra. W ciągu doby wydobywa się z niej około 2500 ton węgla.

W rozmowie wracamy do wyposażenia technicznego ściany. Górnicy podkreślają, że obecnie urządzenia i maszyny są bardziej wydajne i mniej awaryjne. Podkreślają, że coraz więcej w nich elektroniki.

– Jak ja zaczynałem pracę w kopalni w 1983 r., to węgiel urabiało się strugami – wspomina kombajnista, Józef Baranowski. – Obudowy były pojedyncze. Pierwsze kombajny miały napęd hydrauliczny. Teraz wszystkie są z napędem elektrycznym i sterują nimi komputery.

Czy górnicy mieli obawy przed obsługą nowoczesnych, nafaszerowanych elektroniką urządzeń? – Elektronika schodziła na dół etapami. Ludzie się do nowoczesności stopniowo przyzwyczajali i w końcu ją zaakceptowali – wyjaśnia kierownik oddziału.

Prawie wszyscy górnicy z brygady dojeżdżają do „Pniówka” z okolicznych miejscowości. Odległości są różne, od 20 do 70 kilometrów.

Najdalej do pracy ma Wiesław Żydek. Do kopalni dojeżdża aż z okolic Andrychowa. Codziennie pokonuje autobusem w obie strony 140 kilometrów. Autobus jest pełny.

– Pracy szukałem w stanie wojennym – opowiada Żydek. – Wtedy nie było przyjęć nowych ludzi do kopalń. Przyjęli mnie dopiero na Pniówku, no i już tu zostałem. Ale jeszcze tylko rok i odchodzę na emeryturę.

– Jakim szefem jest wasz przodowy? – pytam.

– Jest tak dobrym człowiekiem, że mówimy na niego „tata” – odpowiadają.

Henryk Lebiedzik nie wywodzi się z rodziny o tradycjach górniczych. A mimo to górnikami są także dwaj jego bracia, a od niedawna również bratankowie. On sam miał zajmować się rolnictwem. Dlatego skończył Technikum Mechanizacji Rolnictwa.

– Stwierdziłem jednak, że więcej zarobię w górnictwie i dlatego przyszedłem na Pniówek – wyjaśnia swój wybór Lebiedzik. – Ta kopalnia jest najbliżej Kiczyc, gdzie mieszkam od urodzenia. Efekty mojej pracy na dole zostały docenione, bo po 14 latach zostałem przodowym. Z górnictwem tak się zżyłem, że nie widzę siebie w innym zawodzie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Katowice i Ostrawę połączy szybka kolej? Czesi są zachwyceni GZM, chcą stworzyć megalopolis

Do powołania megalopolis pomiędzy województwem śląskim a krajem morawsko-śląskim jeszcze daleka droga, ale kiedyś trzeba ją rozpocząć. W środę, 24 czerwca, o tej idei rozmawialiśmy w Konsulacie Generalnym Rzeczpospolitej Polskiej w Ostrawie. Nasi czescy partnerzy z powołanego niedawno Instytutu Polityki Metropolitalnej chcą korzystać z naszych doświadczeń w procesie powołania związku metropolitalnego u siebie. 

Pracowali w kopalniach, teraz chorują. Wiemy jakie choroby dotykają górników najczęściej

Pylice są najczęściej stwierdzaną chorobą zawodową w przemyśle wydobywczym od wielu lat. W 2025 r. w porównaniu do 2024 r., zwiększył się udział procentowy stwierdzonych pylic płuc w stosunku do pozostałych chorób zawodowych. Pylice górników kopalń węgla, wywołane są wdychaniem pyłu mieszanego, składającego się głównie z krzemionki, węgla i glinokrzemianów – wskazują w swym raporcie rocznym eksperci z Wyższego Urzędu Górniczego.

Premier: Budowa energetyki w oparciu o OZE pozwala wypełniać zobowiązania wobec przyszłych pokoleń

- Polski wysiłek, aby budować energetykę w oparciu o odnawialne źródła energii pozwalają wypełniać zobowiązania wobec przyszłych pokoleń, a więc produkować czystą energię - powiedział w sobotę premier Donald Tusk na farmie fotowoltaicznej w Kleczewie.

Tragiczny wypadek w Hucie Miedzi Głogów II. Nie żyje 38-letni pracownik huty

Do tragicznego wypadku doszło w nocy z piątku na sobotę na terenie należącej do KGHM Huty Miedzi Głogów II. Zginął 38-letni pracownik huty.