Płatne
Płatne będą ringi dużych miast
2010-06-15 (aktualizacja: 2010-06-14)
Katarzyna Kapczyńska (Puls Biznesu wyd. 3129, s. 2)
Nie wpuścimy tirów — grożą samorządowcy
1,2 mld zł — tyle rocznie straciłby drogowy fundusz, gdyby autostradowe obwodnice miast były darmowe.
Od lipca przyszłego roku rząd chce wdrożyć elektroniczny system poboru opłat od ciężarówek poruszających się po państwowych autostradach, ekspresówkach i drogach krajowych niższej kategorii. Na autostradach powstaną też bramki, by myto płacili ręcznie użytkownicy aut osobowych.
Od lat trwa natomiast dyskusja, czy płatne mają być autostradowe obwodnice. Ministerstwo Infrastruktury stawia kropkę nad "i": trzeba będzie zapłacić.
Samorządowcy wielu miast apelują do ministerstwa, by kierowcy nie musieli płacić za przejazd autostradowymi obwodnicami aglomeracji będącymi jednocześnie odcinkami płatnych autostrad. Obawiają się, że ruch przeniesie się na drogi lokalne.
Radosław Stępień, wiceminister infrastruktury, odpowiada, że byłoby to zbyt kosztowne dla systemu finansowania dróg.
— Rozumiemy postulaty samorządowców, ale nie możemy na nie przystać. Gdybyśmy zdecydowali, że autostradowe obwodnice miast w ciągach autostradowych będą bezpłatne, to wpływy z tytułu opłat od kierowców byłyby niższe o 1,2 mld zł od planowanych — mówi Radosław Stępień.
Nie ujawnia, jakie mają być prognozowane wpływy.
Tiry nie wjadą
Samorządowcy nie chcą słyszeć o odpłatności.
— Przez nasze miasto przebiega "gierkówka" oraz drogi krajowe 43 i 46. Jeśli autostradowa obwodnica będzie płatna, to ciężarowe samochody nadal będą jeździć przez miasto. Mieszkańcy ul. Św. Rocha, leżącej w ciągu drogi 43, już grożą jej blokadą. Sam także apelowałem, by zabronić wjazdu do miasta dla aut cięższych niż 13 ton. Na razie nie ma na to zgody, ale kiedy obwodnica będzie płatna, a ciężki ruch pozostanie w mieście, może nie być innego wyjścia — mówi Marcin Maranda, radny Częstochowy.
Podobnego zdania są władze Łodzi, nieopodal której przecinają się autostrady A1 i A2.
— Już w 2007 r. radni podjęli uchwałę z apelem do ministra o bezpłatną obwodnicę [odcinek Brzeziny — węzeł Wrocław — red.]. W przeciwnym razie auta ciężarowe zostaną w mieście, a obwodnica będzie niewykorzystana — mówi Wojciech Janczyk, rzecznik łódzkiego Urzędu Miejskiego.
Z kolei Wrocław nie protestuje przeciwko wprowadzeniu odpłatności na obwodnicy w ciągu autostrady A4. Ministerstwo Infrastruktury obiecało jednak władzom miasta, że połączenie A4 z drogą nr 8 będzie bezpłatne.
Zawsze ktoś płaci
Resort infrastruktury nie chce zgodzić się na darmowe obwodnice, bo to uszczupliłoby wpływy od kierowców, a kiedy już w Polsce zostaną zbudowane drogi, trzeba mieć pieniądze na ich utrzymanie.
Z warunków trwającego już przetargu na firmę, która wdroży e-myto i postawi bramki, wynika, że zwycięzca będzie operatorem systemu przez osiem lat. Zebrane od kierowców pieniądze ma przekazywać państwu, a ono będzie płacić mu za utrzymanie systemu i dróg. Oznacza to, że pieniędzy z myta musi wystarczyć i na zapłatę dla operatora, i na spłatę długów zaciągniętych na budowę tras. Jeśli funduszy nie starczy, dołożyć musieliby podatnicy.
Trudny kompromis
Czy w sporze o bezpłatne obwodnice uda się znaleźć kompromis? Można przecież wprowadzić opłaty dla ciężarówek na drogach alternatywnych do autostrad, by tiry nie uciekały na nie. Resort infrastruktury już chce tak zrobić w przypadku drogi nr 92, która jest alternatywą dla autostrady Nowy Tomyśl— Poznań (koncesjonariusz: Autostrada Wielkopolska).
— Wprowadzenie opłat na odcinku "gierkówki" przebiegającej w granicach Częstochowy nic nam nie da. W przypadku miast na prawach powiatów grodzkich to samorządy utrzymują drogi krajowe. Ktoś inny pobierałby opłaty, a my musielibyśmy utrzymywać i remontować drogę. Byłoby jeszcze gorzej — komentuje Marcin Maranda.
Wówczas i takimi trasami musiałby zarządzać operator systemu e-myta, ale monitoring w miastach byłby trudny i kosztowny.
Darmowy wyjątek
Południowa obwodnica Poznania w ciągu płatnej autostrady A2 Nowy Tomyśl — Konin jest bezpłatna. I taka pewnie pozostanie. Została wprawdzie zbudowana przez drogową dyrekcję, ale na swój koszt utrzymuje ją koncesjonariusz A2, czyli Autostrada Wielkopolska. Przed laty poznański "by-pass" także miał być zbudowany przez wielkopolską spółkę. Koncesjonariusz dogadał się jednak z państwem i trudną oraz kosztowną inwestycję wyłączono z koncesji.