PKP Cargo potrzebuje wsparcia państwa
- PKP Cargo pilnie potrzebuje pieniędzy na modernizację taboru kolejowego oraz na odprawy - powiedział Furgalski.
W roku 2008 PKP Cargo zanotowała stratę na poziomie 176 mln zł. Tylko w styczniu br. straty sięgnęły 103 mln. - Jeżeli dotychczasowy trend się utrzyma - a wszystko na to wskazuje - to w roku 2009 straty mogą sięgnąć nawet miliarda złotych - uważa Furgalski.
Sytuację spółki ekspert określił jako przedzawałową. - Nie będzie pieniędzy ani na inwestycje, ani na bieżące remonty taboru. Spółce zagraża utrata płynności finansowej - dodał.
Obawy eksperta co do przyszłych losów PKP Cargo podziela szef Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce Leszek Miętek. - Bez natychmiastowej pomocy rządu spółka podzieli los polskich stoczni - powiedział.
Rzecznik prasowy PKP Cargo Jacek Wnukowski jest zdania, że problemy spółki mają ścisły związek z kryzysem gospodarczym. Spadki zamówień dotykają większości towarowych przewoźników kolejowych w Europie. - W styczniu br. w Niemczech i Francji odnotowano spadek przewozów rządu kilkunastu procent. Na Ukrainie -
60 proc., w Rosji - 20 proc. a na Słowacji 50 proc. - powiedział rzecznik.
PKP Cargo to największy przewoźnik towarowego rynku kolejowego w Polsce. Jeszcze na przełomie lat 2000/2001 udział w rynku wynosił 90 proc. Dziś jest to jedynie 77 proc. W styczniu 2009 w stosunku do stycznia roku 2008 zamówienia w PKP Cargo spadły o 37 proc.
Zdaniem Furgalskiego, nieuchronny jest dalszy spadek udziałów spółki w rynku - w tempie około dwóch, trzech procent rocznie - aż do poziomu około 50 proc.
Problemem spółki jest też brak sprawnych wagonów. Z ponad 85 tys. wagonów, sprawnych jest około 60 tys. - Liczba niesprawnych wagonów będzie się szybko powiększać, bowiem mamy już marzec a PKP Cargo nie naprawiło jeszcze żadnego. By móc konkurować z firmami prywatnymi tylko w tym roku trzeba wyremontować około 12 tys. wagonów - ocenia Furgalski.
- Spółka najprawdopodobniej będzie musiała zwolnić około 10 tys. osób. Ta operacja będzie kosztowała ok. 500 mln zł. - dodał.
Zdaniem dyrektora ZDG TOR jednym z segmentów rynku, o które mogłaby powalczyć \"nowa\" PKP Cargo jest rynek przewozów tranzytowych. - Potencjał rynku jest ogromny. Obecnie jedynie 3 proc. z przewozów realizowanych na terenie Polski to tranzyt - na Słowacji ten udział wynosi 20 proc. Polska ma podobny potencjał - dodał.
Wnukowski uważa, że wynika to m.in. z obciążenia misją, jaką pełni PKP Cargo. Jest ona zapisana w Strategii rozwoju transportu kolejowego do 2013 roku. - Chodzi o zapis przyznający PKP Cargo rolę przewoźnika narodowego. To dla nas znaczne obciążenie - powiedział rzecznik.
- Z racji tego zobowiązana musimy świadczyć usługi przewozu przesyłek w systemie rozproszonym - wyjaśnił Wnukowski. Według rzecznika przewozy rozproszone (stanowiące ok. 30 proc. przewozów PKP Cargo) są najmniej rentowne, ponieważ generują ogromne koszty, przy stosunkowo małym zysku. - Firmy prywatne po prostu nie
realizują tego typu zleceń - jest to bowiem nieopłacalne - dodał.
Prezes PKP Cargo Wojciech Balczun mówił na niedawnym posiedzeniu sejmowej Komisji Infrastruktury, że powinien podjąć decyzję o rezygnacji przewozów rozproszonych i wówczas firma mogłaby efektywnie konkurować na rynku.
Zdaniem Miętka, konkurencyjność spółki dodatkowo obniża zbyt niski poziom dofinansowania przez państwo infrastruktury kolejowej. - Polska ma najbardziej niekorzystny w Europie stosunek dopłat do infrastruktury drogowej w stosunku do kolejowej. Na Zachodzie stosunek ten wynosi około 40 do 60 proc., a w Polsce 90
do 10 - wyliczył.
Jego zdaniem w sytuacji, w której dla kolei konkurencyjnych - np. niemieckich i słowackich - budżetowe pieniądze płyną szerokim strumieniem, polski przewoźnik bez wsparcia sobie nie poradzi.
Pawlak zaznaczył, że minister infrastruktury Cezary Grabarczyk pracuje nad strategią dla PKP Cargo.