PiS za nowelą budżetu, cała opozycja przeciw

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Na wybory parlamentarne wydamy 130 mln zł, z czego 42 mln zł pójdzie na diety dla członków komisji wyborczych

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Tylko klub PiS poparł podczas wtorkowego (15 grudnia) drugiego czytania w Sejmie projekt noweli tegorocznego budżetu, zakładający podniesienie deficytu budżetowego o 3,9 mld zł. Cała opozycja była przeciw.

Równocześnie posłowie zajmowali się projektem noweli tegorocznej ustawy okołobudżetowej. Ponieważ do obu projektów zgłoszono poprawki, ponownie trafiły one do komisji.

Poseł Wiesław Janczyk (PiS), przedstawiając sprawozdanie komisji finansów publicznych z prac nad projektem nowelizacji budżetu powiedział, że komisja ta nie zmieniła zasadniczo propozycji przedstawionych w dokumencie związanych z dochodami, wydatkami czy deficytem budżetu państwa. Zaznaczył, że istotna zmiana wprowadzona przez komisję dotyczyła jedynie artykułu przewidującego termin wejścia w życie noweli.

- Otóż zmiana ta dotyczy tego, że ustawa wejdzie w życie w dniu następnym od dnia, w którym nastąpi jej ogłoszenie - powiedział Janczyk. Zaznaczył, że komisja pozytywnie zaopiniowała projekt.

W debacie przedstawiciele opozycji po raz kolejny wypowiedzieli się o projekcie bardzo krytycznie.

Janusz Cichoń (PO) podkreślał, że nowela nie jest konieczna i "to zwykła sztuczka", bo chodzi o przesunięcie dochodów z aukcji LTE z obecnego roku na rok 2016. Dzięki temu, dodał, PiS zamierza finansować obietnice wyborcze - mówił poseł PO.

Ubolewał, że w ten sposób dochodzi do zwiększenie deficytu budżetowego. Dodał, że nowela tegorocznego budżetu, podobnie jak uchwalona w ubiegłym tygodniu zmiana reguły wydatkowej, to przejawy "psucia państwa i psucia finansów publicznych".

- W ruinę obraca się wizerunek Polski na rynkach finansowych - przekonywał Cichoń.

Zaapelował jednocześnie, by "wspólnie uniknąć dalszego zadłużania państwa". Stanie się tak, przekonywał, jeśli zaakceptowana zostanie poprawka PO do noweli budżetu 2015, zakładająca, że 9 mld złotych dochodów niepodatkowych (czyli z aukcji LTE) trafi jednak do tegorocznego budżetu. Skutkiem będzie obniżenie deficytu o 9 mld złotych - zaznaczył Cichoń.

Rafał Wójcikowski z klubu Kukiz'15 także przekonywał, że z księgowego punktu widzenia nowelizacja nie jest konieczna, bo gospodarka ma się dobrze, a PKB będzie prawdopodobnie wyższy, niż zaplanowany. Dodał, że jego klub nie zgadza się na zwiększanie deficytu w 2015 roku, tym bardziej, że deficyt 2016 też będzie większy.

- Nie możemy się zgodzić na to, by nasze dzieci i wnuki spłacały te długi - powiedział Wójcikowski.

Paulina Hennig-Kloska (Nowoczesna) przestrzegała PiS przed finansowaniem wieloletnich programów, takich jak program 500+, jednorazowymi wpływami, takimi jak dochody z aukcji LTE.

- Państwo powinno być oszczędne i racjonalne, bo tylko wtedy będzie służyć swoim obywatelom - przekonywała.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Bolesta: Polska przeciw przesunięciu do unijnej kasy części środków z ETS

W ramach proponowanej reformy EU ETS Polska nie zgodzi się, aby część przychodów ze sprzedaży uprawnień do emisji trafiało do unijnego budżetu - powiedział PAP wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta. Dodał, że rząd będzie zabiegał o wolniejsze wycofywanie z rynku uprawnień do emisji CO2.

Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach

Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.

Czy osoby, które odchodzą z górnictwa znajdą pracę? Ekspert: Jestem optymistą

Czy i w jakich branżach mogą znaleźć zatrudnienie osoby, które w najbliższych latach odejdą z górnictwa? Czy grożą nam społeczne problemy, które wywołała transformacja końca lat 90.? O tym w rozmowie z netTG.pl mówił prof. Robert Krzysztofik, geograf społeczno-ekonomiczny z Uniwersytetu Śląskiego.

Polska z jedną z najniższych długości życia zawodowego w UE

W 2025 r. osoba, która ukończyła w Polsce 15. rok życia, będzie obecna na rynku pracy przez 36 lat - wynika z danych przytoczonych przez Polski Instytut Ekonomiczny. To 7. najniższa długość życia zawodowego w Unii Europejskiej.