PGNiG czeka próba sił z Gazpromem
Aleksiej Miller, prezes Gazpromu, poinformował niedawno, że średnia cena rosyjskich dostaw do Europy miała do końca 2008 r. wynieść 400 USD za 1000 m sześc., a już teraz wynosi 410 USD. Nie ukrywał też, że nawet rosyjski gigant nie docenił potencjału wzrostu cen na rynkach gazu. Sławomir Hinc, wiceprezes PGNiG do spraw finansowych, sugerował tydzień temu na łamach „PB”, że konieczna będzie w tym roku jeszcze jedna podwyżka cen gazu, by spółka nie odczuła boleśnie wzrostu kosztów jego zakupu w imporcie.
— Ceny gazu będą podążały za rosnącymi cenami surowców energetycznych. Na skalę ewentualnej podwyżki wpływać będzie jednak wiele czynników: także kursy walut oraz koszty funkcjonowania firmy. Obecnie trudno jest nawet szacować jej potencjalną wielkość — podkreśla Sławomir Hinc.
Jednocześnie przedstawiciele polskiego monopolisty podkreślają, że rozliczenia pomiędzy PGNiG i Gazprom Eksportem (spółka handlowa Gazpromu) są realizowane na podstawie renegocjacji z roku 2006. W ich ocenie, funkcjonująca obecnie formuła cenowa odzwierciedla warunki rynkowe. Nie widzą więc potrzeby jej zmiany.
— Bo jest ona korzystna dla PGNiG — mówi Mirosław Dobrut, wiceprezes PGNiG.
Jeszcze w tym miesiącu PGNiG czeka spotkanie z przedstawicielami Gazpromu. 30 czerwca odbędzie się rada nadzorcza i walne EuRoPol Gazu, w którym obie gazowe firmy mają po 48 proc. akcji.
Ostatnie wypowiedzi szefa rosyjskiego giganta mogą świadczyć o tym, że polska strona raczej nie uniknie trudnych rozmów w sprawie renegocjacji ceny rosyjskiego gazu. Pole do ewentualnych ustępstw PGNiG będzie miało niewielkie, ponieważ prezes URE zapowiedział już, że nie widzi podstaw do kolejnej w tym roku podwyżki cen błękitnego paliwa.