Oszczędzając energię będzie można zarobić
Żeby wymusić i stymulować oszczędzanie energii przygotowywana ustawa wprowadzi system tzw. białych certyfikatów, tj. mechanizm pozyskiwania, umarzania i obrotu świadectw potwierdzających oszczędności energii. To będzie kosztowało.
Z szacunków prof. Krzysztofa Żmijewski z Politechniki Warszawskiej, którego zespół opracowywał zasady działania systemu, wynika, że w latach 2009-2020 system, dzięki któremu mamy ograniczyć zużycie energii, będzie kosztował ok. 20 mld zł.
To kwota, która ma być przetransferowana od odbiorców energii do firm, których projekty inwestycyjne uzyskają prawo do emisji certyfikatów. Będzie to czynnik cenotwórczy. Sprzedawcy energii będą bowiem musieli przedstawiać do umorzenia białe certyfikaty. Jeśli sami nie będą ich emitentami, to będą je musieli kupić od firm, które uzyskają w przetargach prawo emisji tych certyfikatów, a koszty zakupów przeniosą w ceny. Jeśli sprzedawcy zabraknie certyfikatów do umorzenia, to będzie musiał płacić tzw. opłatę zastępczą.
- Praktyka innych rynków energii wskazuje, że opłata zastępcza kreuje cenę certyfikatów, a więc opłata musi być tak wysoka, żeby opłacało się inwestować w oszczędzanie. Inaczej nie powstanie rynek, a sprzedawcy wrzucą opłatę w ceny i poza dodatkowymi kosztami dla odbiorców energii nic z tego nie wyniknie - mówi dyrektor Andrzej Rejner z Vattenfall Distribution Poland.
W przetargach na białe certyfikaty będą mogły startować m.in. gminy, szkoły, szpitale, przedsiębiorstwa produkcyjne, handlowe, usługowe, wytwórcy energii i jej dystrybutorzy. Zainteresowanie systemem jest już widoczne - podkreśla \"GP\".