fot: Jarosław Galusek
Metropolita katowicki, abp Damian Zimoń podczas uroczystości rocznicowych pod kopalnią Wujek 16 grudnia minionego roku
fot: Jarosław Galusek
Z 11 do 6 lat więzienia Sąd Apelacyjny w Katowicach złagodził karę dla Romualda Cieślaka, byłego dowódcy plutonu specjalnego ZOMO, pacyfikującego kopalnie Wujek i Manifest Lipcowy w 1981 r. Sąd nieznacznie zaostrzył zaś kary dla jego podwładnych.
SA utrzymał wyrok uniewinniający wobec Mariana Okrutnego, oskarżonego o sprawstwo kierownicze zabójstwa górników Wujka. Sprawę jednego z oskarżonych SA zwrócił sądowi I instancji.
SA zmienił kwalifikację czynu Cieślaka - nie podzielił zdania sądu I instancji, który uznał go za winnego sprawstwa kierowniczego zabójstwa dziewięciu górników z Wujka.
Kary dla podwładnych zaostrzone
13 podwładnych Cieślaka dostało wyroki od 3,5 do 4 lat więzienia - to wyższe wyroki niż te wymierzone im przed rokiem przez katowicki sąd okręgowy. Sąd apelacyjny umorzył postępowanie wobec jednego z oskarżonych Teopolda Wojtysiaka.
Sąd utrzymał uniewinnienie byłego wiceszefa Komendy Wojewódzkiej MO w Katowicach Mariana Okrutnego, który odpowiadał za sprawstwo kierownicze zabójstwa.
Wyrok SA jest prawomocny; można złożyć od niego tylko kasację do Sądu Najwyższego.
Obie śląskie kopalnie zastrajkowały po wprowadzeniu stanu wojennego, zawieszeniu działalności \"Solidarności\" i internowaniu tysięcy osób. W czasie odblokowywania Wujka 16 grudnia 1981 r. od kul zginęło dziewięciu górników, 21 innych doznało ran postrzałowych. Dzień wcześniej, w czasie pacyfikacji Manifestu Lipcowego, postrzelonych zostało czterech górników.
Sąd: chwała zwyciężonym
Uzasadniając ogłoszony wyrok oddał cześć dziewięciu poległym wówczas górnikom.
- Wydając końcowe orzeczenie należy powiedzieć: Gloria Victis - chwała zwyciężonym, bo polegli w słusznej sprawie. Kara zaś dla tych, którym w sposób niewątpliwy można było wykazać, że dopuścili się czynów przestępczych - mówił przewodniczący składu sędziowskiego sędzia Waldemar Szmidt.
Jak podkreślił, w sposób niewątpliwy w toku procesu ustalić można było jedynie, że oskarżeni działali wspólnie oraz że w wyniku działań niektórych z nich, a za wiedzą pozostałych, śmierć ponieśli górnicy. - Za to odbywać będą kary pozbawienia wolności orzeczone wobec większości z nich w rozmiarze surowszym, niż to uczynił sąd I instancji - podkreślił sąd.
- Ci, którzy do końca swoim milczeniem osłaniają zabójców, karę odbędą z poczuciem fałszywie pojętej koleżeńskiej wspólnoty. Ci zaś, którzy zabili, pozostaną ze świadomością popełnionej i nie w pełni ukaranej zbrodni, do końca swych dni - wskazał Szmidt.
Czytaj także:
Piotr Duda: Sprawiedliwość zatriumfowała