OPEC chce nowych członków, czyli wyższych cen
fot: opec
Członkowie OPEC w 2008 roku
fot: opec
Członkowie OPEC od dawna przekonują, że kurek z ropą powinien zostać przykręcony. Kryzys gospodarczy spowodował bowiem zmniejszenie popytu na paliwa, czego konsekwencją jest dramatyczny spadek cen ropy. W ciągu niespełna pół roku cena baryłki spadła z ponad 150 dol. do niecałych 50 dol. Dla państw eksportujących ropę oznacza to trzykrotnie mniejsze przychody. OPEC chce więc ograniczyć podaż surowca, żeby podbić cenę.
Problem w tym, że 14 państw członków OPEC to tylko niecałe 40 proc. światowej produkcji ropy naftowej. Pozwala im to wpływać na globalne ceny surowca, ale nie kontrolować je. I dlatego kartel usilnie zabiega o nowych członków. Ministrowie energii Wenezueli i Algierii oficjalnie przyznają, że najbardziej zależy im na Rosji, Meksyku i Norwegii. Wraz z nimi OPEC kontrolowałby blisko 60 proc. światowej produkcji. - Kraje te powinny mieć takie same cele jak my, a najlepszym sposobem na okazanie solidarności jest przystąpienie do naszej organizacji - mówi Chakib Jelil, algierski minister ds. ropy.
Norwegia i Meksyk, głównie ze względu na swe bliskie związki z Unią Europejską i USA, pozostają głuche na wezwania. Rosja jednak niczego nie wyklucza. I choć nie mówi o pełnym członkostwie w OPEC, to zapowiada bliską współpracę z kartelem. Zdaniem ekspertów oznacza to, że Rosja może odtąd przyłączać się do okresowych ograniczeń produkcji ogłaszanych przez kartel.