Oparzeniówka w Siemianowicach nie dostała pieniedzy na leczenie poparzonych górników
Jak podało RMF FM zabiegi ratujące życie i zdrowie górników ze \"Śląska\" będą kosztować 1,5 miliona złotych a pieniądze dyrekcje bierze z tegorocznego kontraktu, w którym nie zagwarantowano dodatkowych kwot na tak specjalistyczne rodzaje terapii, jak np. hodowla tkanek macierzystych skóry do przeszczepów.
W portalu \"Gazety Wyborczej\" dyrektor oparzeniówki Mariusz Nowak potwierdził, że wyczerpano już limit wszelkich operacji a szpital przyjmuje z konieczności tylko ostre i nagłe przypadki.
Przypomnijmy, że półtora miesiąca temu do Rudy Śląskiej przyjechała z premierem Donaldem Tuskiem m.in. minister zdrowia Ewa Kopacz, by zapewnić przed kamerami, że pieniędzy na leczenie rannych na pewno nie zabraknie.
Narodowy Fundusz Zdrowia którego przedstawiciele po wypadku publicznie zapewniali, że NFZ zrefunduje koszty leczenia, nadal podtrzymuje obietnicę, ale nie uściśla, kiedy pieniądze pojawią się na koncie szpitala.