– Ośrodek raczej odstręczał wtedy połamanymi ławkami, tandetnymi huśtawkami, muszlą koncertową, pamiętającą bodaj czasy Gomułki, zagrażającymi spacerowiczom starymi, obeschłymi topolami, niby piaskownicami, wypełnionymi brudną ziemią oraz podmokłym, grząskim gruntem wzdłuż brzegów potoku Bolina – wspomina Sława Szczuka, główny specjalista ds. ochrony środowiska w kopalni „Wieczorek”.
Do zmiany konfiguracji terenu, a w konsekwencji – powstania w tym rejonie zalewiska, przyczyniła się, prowadzona w latach 2000–2002, górnicza eksploatacja „Wieczorka”. Nieprzypadkowo więc kopalnia zaangażowała się w usuwanie spowodowanych przez nią szkód na powierzchni.
Przed pięciu laty „Wieczorek” zawarł w tej sprawie ugodę z Urzędem Miasta. W myśl ówczesnych uzgodnień kopalnia sporządziła inwentaryzację znajdujących się tam obiektów, urządzeń i zieleni oraz zleciła wykonanie „Projektu rekultywacji technicznej terenu ośrodka rekreacyjnego Bolina”. Także na jej zamówienie został opracowany odrębny „Projekt zagospodarowania architektonicznego terenu ośrodka rekreacyjnego Bolina wraz z rekultywacją biologiczną”.
Zmiana przygnębiającego obrazu ośrodka rozpoczęła się od wycinki (w niezbędnym zakresie) starych drzew i krzewów, usunięcia zużytych i szpecących elementów infrastruktury, w tym muszli koncertowej, basenu, alejek, ławek oraz słupów oświetleniowych.
– Po tej fazie przygotowań kopalnia podniosła poziom gruntu w stopniu, umożliwiającym właściwy spływ wód opadowych do potoku Bolina. Do, realizowanej na przełomie lat 2004/2005, podstawowej rekultywacji technicznej terenu o powierzchni 2,4 ha zostało tu zwiezionych około 30 tys. m sześciennych ziemi mineralnej. Kopalnię „Wieczorek” kosztowało to około 300 tys. złotych – informuje inż. Sława Szczuka.
Dalszy etap przywracania ośrodkowi świetności wziął już na siebie – wybierając w przetargowym postępowaniu wykonawcę i ponosząc związane z jego zagospodarowaniem koszty – Urząd Miasta Katowice. Przedłożony przez kopalnię „Wieczorek” projekt ostatecznie został zrealizowany na przełomie lat 2006/2007.
Parkowa enklawa znów przyciąga w to miejsce mieszkańców Janowa i Nikiszowca. Swój powab ma wiosenna świeżość prawie 200 drzew i 5 tys. krzewów oraz przeszło 2 ha równiutko przystrzyżonych trawników. Całości dopełniają starannie ułożone deptaki, „małpie gaje” dla dzieci, zespół boisk, stoły do tenisa i gry w szachy, porządne, estetyczne ławki i doskonałe oświetlenie. Wprawdzie dochodzący z potoku smrodek każe powątpiewać w czystość płynącej nim wody, niemniej stojący nad nim wędkarze obruszają się, że nie tkwią przecież nad Boliną na darmo.
– W weekendy przychodzą do ośrodka tłumy ludzi. To oznacza, że akceptują to miejsce i czują się tu dobrze – dla Sławy Szczuki ta popularność parkowej enklawy jest najlepszą referencją połączonych wysiłków kopalni i magistratu.
Polski przemysł znalazł się w punkcie krytycznym - organizacje przemysłowe apelują do ministra finansów
30 organizacji przemysłowych przekazało Ministrowi Finansów i Gospodarki Andrzejowi Domańskiemu wspólny apel o systemowe wsparcie działań na rzecz rozwoju nowoczesnej, konkurencyjnej i niskoemisyjnej gospodarki - poinformowała Krajowa Izba Gospodarcza (KIG).