Nowy Marx i jego „Kapitał”
Dlatego też wydaje się, że kwestie dalszego rozwoju tej formacji gospodarczej zostaną tu najlepiej przyjęte i zrozumiane. Katolicka nauka społeczna miała tutaj swoich wybitnych przedstawicieli w osobach kard. Augusta Hlonda, bp. Stanisława Adamskiego, Wojciecha Korfantego i kard. Bolesława Kominka. Kontynuatorem tego dziedzictwa jest obecny ordynariusz diecezji śląskiej abp Damian Zimoń.
„Kapitał”*)
W Polsce każdy wie, kim był Karol Marks (oryginalne jego nazwisko Marx) i jaką rolę w naszych dziejach odegrał jego „Kapitał”.
Po 45 latach siłowego wdrażania jego koncepcji w nasze życie gospodarcze i politycznie, ostatecznie zbankrutowały one w 1989 roku. Wydawało się, że szukając pozytywnych rozwiązań nigdy nie będzie już potrzeby do sięgania po to dzieło.
Tymczasem tuż za naszą zachodnią granicą Niemiec o tym samym nazwisku napisał współczesne dzieło pod tym samym tytułem. Analogia jest tak daleko posunięta, że ten współczesny autor pochodzi z Trewiru, gdzie urodził się Karol Marks. Choć w wielu aspektach nawiązuje on do swego imiennika, to jednak na tym wszystkie podobieństwa się kończą.
Nowy Marx jest arcybiskupem Monachium i Fryzyngi i swoje stanowisko objął po kardynale Josephie Ratzingerze, gdy ten został papieżem. Jest znawcą i wykładowcą katolickiej nauki społecznej. Zajmuje się problemami gospodarczymi i społecznymi. Wydaje się, że doświadczenia, analizy, komentarze i wnioski, które formułuje on pod adresem państwa i obywateli mogą być wielce przydatne również w Polsce.
Szanowny Panie Karolu Marksie,
Drogi mój kuzynie po nazwisku!
Tak zaczyna się ta niezwykle frapująca książka. Jej autor i biskup w jednej osobie był wykładowcą katolickiej nauki społecznej, którą złośliwcy nazywali „marksizmem Serca Jezusowego”.
Już ten zwrot wskazywał na pewną kontynuację myśli Karola Marksa. Sprowadza się ona przede wszystkim do krytyki systemu kapitalistycznego. Demaskuje ona i piętnuje wszelkie aspekty niesprawiedliwości. Udziela głosu biednym i wyzyskiwanym, tym, którzy nie mają za sobą żadnego lobby, chce pomóc w walce o ich prawa.
Wspomnieć trzeba, że katolicka nauka społeczna była znacznie wcześniej głoszona w Niemczech niż marksizm. Jej czołowym przedstawicielem był rówieśnik Karola Marksa biskup Moguncji Wilhelm Emanuel von Kettler. Cytując fragmenty tej krytyki autor zauważa, że Karol Marks trafnie przewidział 150 lat temu, jak rozwinie się kapitalizm we współczesny nam globalizm.
Jego krytyka różni się od wypowiedzi Jana Pawła II tylko pod względem formy, a nie treści. Pisząc o powszechnym niesprawiedliwym opodatkowaniu rodziców wychowujących dzieci nowy Marx stwierdza brutalnie: „Kto hoduje świnie jest produktywnym członkiem społeczeństwa, kto wychowuje dzieci – jest nieproduktywny”.
Kryzys finansowy
Wydarzenia gospodarcze ostatnich miesięcy spowodowały wszystko, co możliwe, aby wzbudzić strach przed globalizacją. Podważone zostało też zaufanie do gospodarki wolnorynkowej. Menadżerowie, którzy zarabiają miliony krytykują przywiązane pracowników do dotychczasowych standardów życiowych. Okazuje się, że anonimowy kapitał roztrwonił miliardy na spekulacjach finansowych. Za to wszystko rachunki muszą płacić pracownicy.
W największych instytucjach finansowych dochodzi do skandalicznych nadużyć. Przykładem jest amerykańska firma konsultingowa Arthu Andersen znana również na polskim rynku z przygotowania KGHM do wejścia na giełdę. Pracownicy tej firmy dla ukrycia transakcji niszczyli akta, fałszowali bilanse roczne. Po ujawnieniu tych praktyk firma utraciła zaufanie klientów i musiała zbankrutować.
W wyniku kryzysu miliony ludzi straciło pracę i oszczędności z całego życia. Biedni stają się coraz biedniejsi, a bogaci, coraz bogatsi. Prezes amerykańskiego banku Jeffrey Peeka, który doprowadził go do ruiny, otrzymał na obchodne 14,7 miliona dolarów.
Podobne zjawiska zachodzą też w Polsce. I tak KGHM, który poniósł w Kongo straty ok. 100 milionów złotych, wszystkich uczestników tej operacji wysoko wynagrodził.
Wszystkie te straty w skali globalnej, które liczone są w setkach miliardów dolarów, pokryli ze swego budżetu podatnicy. Rezultatem kryzysu jest prywatyzacja zysków i upaństwowienie strat. Ta współczesna niesprawiedliwość (tu tylko zasygnalizowana) wymaga korekty. Jest zrozumiałe, że wszystko to jest wynikiem trzymana się państwa z dala od wolnego rynku, którym kieruje „niewidzialna ręka”.
Wolny rynek
Biskup całkowicie akceptuje krytykę Karola Marksa funkcjonowania wolnego rynku na zasadach wolności i równości praw. Pod tym względem niewiele zmieniło się od jego czasów.
Wolność zawierania umów o pracę jest nadal zjawiskiem czysto formalnym. W rzeczywistości pracownik zależy od pracodawcy. Na ogół musi się on zgodzić na proponowane warunki, aby przeżyć.
Czy to oznacza, że rynek ten, jak proponował to Karol Marks powinien być poddany całkowitej kontroli i zarządzaniu państwa? Nie - odpowiada biskup. Idea ta została wystarczająco skompromitowana w państwach bloku komunistycznego. Po prostu nikt nie jest w stanie ogarnąć wszystkich procesów gospodarczych i centralne kierowanie rynkiem powoduje totalną jego degradację. Straty i błędy gospodarcze osiągają wtedy rozmiary monstrualne doprowadzając ludność do biedy strukturalnej. Jednocześnie pełnia władzy gospodarczej powoduje, że dla jej sprawowania sięga się po totalne metody polityczne.
Państwo musi honorować warunki funkcjonowania wolnego rynku, ale nie może też pozostawiać go samemu sobie.
Niemiecka społeczna gospodarka rynkowa
Ograniczoną i konieczną ingerencję w funkcjonowanie wolnego rynku na rzecz sprawiedliwości w Niemczech nazwano „społeczną gospodarką rynkową”. Jej założeniem była dochodowość gospodarki, wolność zawierania transakcji, przy jednoczesnych wymaganiach, aby osiągane dochody nikogo nie pozbawiły środków do życia.
Biskup ze smutkiem dodaje, że koncepcja ta coraz bardziej się załamuje. Firmy coraz mniej dbają o swoich pracowników przenosząc się do krajów, gdzie robocizna jest najtańsza. Jest to efekt globalizacji. Powoduje ona, że kapitał staje się międzynarodowy i praktycznie wszystko mu jedno, kto i gdzie jest zatrudniony, byleby mógł osiągać jak największe zyski.
Podstawowe pytanie, jakie pada w tej sprawie, brzmi następująco: czy gospodarka istnieje dla osiągania zysków, czy dla zaspokojenia potrzeb każdego człowieka?
W tej materii biskup sięga do osiągnięć historycznych katolickiej doktryny społecznej, której - jak uważa - w żaden sposób nie można pominąć.
Nie ma to nic wspólnego z nawracaniem ludzi, z uzasadnianiem istnienia Boga. Wielu całkowicie zliberalizowanych ekonomistów i twórców nowych rozwiązań ekonomicznych przypomina, że Europa nie może ani zignorować, ani odciąć się od swoich chrześcijańskich korzeni. Praktycznym przykładem jest osoba kardynała Josepha Hőffnera, wieloletniego doradcy niemieckich rządów w sprawach gospodarczych. Twierdził on, że rynek nie jest celem sam w sobie, ale środkiem do celu.
Globalna społeczna gospodarka rynkowa
Wobec nieuchronnych zjawisk globalizacji gospodarczej nowy Marx uważa, że niezbędne jest wprowadzenie zasad globalnej społecznej gospodarki rynkowej. Jej zasady byłyby podobne do zastosowanych w Niemczech.
To znaczy, że globalna gospodarka, przynosząca kolosalne zyski, nie może nikogo na świecie pozostawić bez środków do życia. Biskup zaznacza, że nie jest to tylko wymóg moralny wynikający z doktryny katolickiej. Jest nim przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa politycznego i stabilizacji gospodarczej, która w przeciwnym wypadku będzie stale podminowana.
Zastrzega on, że globalna społeczna gospodarka rynkowa nie jest rozwiązaniem idealnym, ale w tej sytuacji najlepszym. Postuluje on szukanie zawsze rozwiązań lepszych, bardziej sprawiedliwych i lepiej zaspokajających podstawowe potrzeby ludzi, zarówno jako zbiorowości, jak i każdego z nich z osobna.
Pod tym względem wydaje się, że praca ta jest całkowicie nowatorska. Zaproszenie nowego Marxa na wykłady w tym zakresie do Polski jest postulatem niewymagającym uzasadnienia.
