Nie ma dowodów wskazujących na wpływ polskiej kopalni na deficyt wody w Czechach
fot: Materiał prasowy PGE GIEK
Kopalnia Turów wydobywa rocznie ok. 8 mln t węgla brunatnego. Powierzchnia odkrywki ma ok. 2,5 tys. ha
fot: Materiał prasowy PGE GIEK
Czeski rząd żąda zamknięcia kopalni węgla brunatnego w Turowie. Polska Grupa Energetyczna odpowiada stanowczo: „to groźny precedens niosący ze sobą poważne ryzyko dzikiej transformacji energetycznej, będącej przeciwieństwem sprawiedliwej transformacji promowanej przez Komisję Europejską”.
Jak już informowaliśmy, strona czeska domaga się wstrzymania wydobycia w Kopalni Węgla Brunatnego Turów. Przyczyną ma być rzekomy negatywny wpływ kopalni na regiony przygraniczne, gdzie obniżył się poziom wód gruntowych. Czesi złożyli do TSUE skargę na kopalnię, występując jednocześnie o zastosowanie środków tymczasowych w postaci wstrzymania wydobycia. Tymczasem Ministerstwo Klimatu opublikowało 6 kwietnia stanowisko, w którym podnosi, że środek tymczasowy, o który wnioskuje Republika Czeska, jest nieproporcjonalny i nie zapewnia właściwego wyważenia interesów.
Zdaniem resortu jego zastosowanie naraziłoby Rzeczpospolitą Polską i jej obywateli na znaczne i nieodwracalne szkody.
„Wstrzymanie działalności wydobywczej w kopalni Turów, aż do wydania wyroku kończącego postępowanie główne, miałoby bowiem dotkliwe skutki gospodarcze, społeczne i środowiskowe dla Rzeczypospolitej Polskiej, w tym dotyczące ograniczenia bezpieczeństwa energetycznego kraju” – brzmi argumentacja strony polskiej.
„Żaden z zarzutów podniesionych we właściwej czeskiej skardze – w przypadku potwierdzenia jej zasadności przez Trybunał Sprawiedliwości w wyroku – nie prowadziłby bezpośrednio do skutku w postaci konieczności zatrzymania pracy kopalni. Zatem środek tymczasowy prowadziłby do rezultatu znacznie dalej idącego niż rezultat wynikający z przyszłego wyroku w sprawie skargi” – wskazała dalej w odpowiedzi strona polska.
Nie ma dowodów wskazujących na wpływ kopalni na deficyt wody w Czechach.
„Republika Czeska nie przedstawiła żadnych danych, analiz i badań potwierdzających tezę dotyczącą wpływu działalności wydobywczej na proces osiadania terenu na obszarze Czech i związane z nim szkody w obiektach budowlanych” – argumentuje Polska.