Nie ma cudów, gospodarkę trzeba reformować

Tylko dzięki reformom zachęcającym ludzi do pracy i oszczędzania, a gospodarkę do innowacji, można będzie zmniejszyć wydatki budżetu i podatki - mówi prof. Leszek Balcerowicz w wywiadzie opublikowanym w \"Gazecie Prawnej\". 

- Potrzebna jest całościowa analiza polskiego systemu podatkowego. Trzeba przyjrzeć się podatkom, które przyczyniają się do bezrobocia, czyli rozmaitym składkom. Warto popatrzeć na podatki, które utrudniają innowacyjność. Nie warto zniechęcać do działań, które przyczyniają się do rozwoju. System podatkowy nie powinien karać za pracę, za oszczędzanie, za innowacyjność. A jeśli mimo ograniczania wydatków budżetowi brakowałoby pieniędzy, to należałoby bardziej opodatkowywać konsumpcję. Ale najlepiej ograniczyć wydatki - przekonuje prof. Leszek Balcerowicz.

- Obawiam się, że bez dokończenia reform Polska nie stanie się tygrysem gospodarczym, drugą Irlandią. Czym Polska najbardziej różni się in minus od krajów, które stały się tygrysami ekonomicznymi, to znaczy utrzymywały wysokie tempo rozwoju nie przez dwa, trzy, ale przez wiele lat? Największa różnica to wielkość wydatków budżetu, a w konsekwencji podatków i deficytu. Z tego punktu widzenia Polska cierpi na przedwczesną eurosklerozę. Przy obecnym poziomie zreformowania państwa i gospodarki, zwłaszcza jeśli chodzi o finanse publiczne, musiałby stać się cud, żeby Polska stała się cudem gospodarczym.

- Ważne jest, aby nastąpiły takie zmiany w systemie podatkowym, które będą koncentrowały się na tych podatkach, które najbardziej zniechęcają ludzi do prorozwojowych działań (pracy, oszczędzania, innowacji), a nie na propozycjach, które są tylko popularne politycznie. Nie należy np. zwiększać ulg rodzinnych. Nie znam opracowań, z których by wynikało, że ulgi rodzinne korzystnie wpływają na rozwój gospodarki i na sytuację demograficzną. Oczekiwałbym całościowej analizy polskiego systemu podatkowego, wskazującej, które podatki są najbardziej szkodliwe dla rozwoju. Ważne, aby dyskusje o reformach podatków oparte były na merytorycznych podstawach, a nie na hasłach: 15, a może nie 15, albo że generalnie wszystko obniżymy.

- Zgadzam się z ministrami Jackiem Rostowskim i Stanisławem Gomułką, że największym problemem i największą szansą jest podniesienie wskaźnika oficjalnego zatrudnienia, który jest w Polsce szokująco niski. Oficjalnie pracuje u nas tylko około 52 proc. ludzi zdolnych do pracy, a bez pracy nie ma kołaczy, że przypomnę ludowe przysłowie. Jeżeli więcej ludzi będzie pracować, więcej będzie zbieranych podatków. Mniej za to ludzi będzie pobierać zasiłki, zmaleją więc wydatki socjalne. Pośrednio prowadzić to będzie do uzdrowienia finansów publicznych. Wzrost zatrudnienia bezpośrednio wzmocni rozwój. Żeby efekt ten osiągnąć, trzeba usunąć bodźce, które skłaniają ludzi do wcześniejszego wycofywania się na emeryturę czy na inwalidzkie renty. Warto także spojrzeć na ludzi młodszych, w wieku 16-25 lat, bo jest wśród nich spory odsetek takich, którzy nie pracują ani się nie uczą - mówi \"GP\" prof. Leszek Balcerowicz.. 


MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wyniki produkcji przemysłowej pozostaną solidne przez całe lato

Wyniki produkcji przemysłowej pozostaną solidne przez cały okres letni, choć eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie mogłaby przejściowo zakłócić rozwój przemysłu - wynika z poniedziałkowego komentarza Erste Bank Polska do danych o PMI.

WIG20 przebił historyczne maksimum

Pierwsza w tym tygodniu sesja na GPW przyniosła wzrosty głównych indeksów i historyczne szczyty większości z nich. WIG20 przebił historyczne maksimum, pierwszy raz po ok. 19 latach, a mWIG40 i WIG poprawiły swoje rekordy z piątku. Motorami wzrostów są m.in. spółki energetyczne i największe banki.

Przybywa specjalistów, ale kształcenie nie jest dopasowane do potrzeb rynku pracy

Udział specjalistów w zatrudnieniu w Polsce jest wyższy od średniej UE, jednak przewaga absolwentów kierunków społecznych nad technicznymi i inżynieryjnymi wskazuje na niedopasowanie szkolnictwa wyższego do potrzeb nowoczesnej gospodarki - uważają analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Minister infrastruktury rozmawia z szefem MAP o przyszłości Polregio

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak powiedział, że rozmawia z szefem MAP Wojciechem Balczunem o koncepcji rozwoju Polregio. Wskazał, że nie chodzi o to, kto ma nadzorować tę spółkę, tylko o plan na jej przyszłość. Zdaniem szefa Polregio ewentualna zmiana nadzoru mogłaby ułatwić zakup taboru.