Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 139.45 USD (-0.37%)

Srebro

84.72 USD (-0.77%)

Ropa naftowa

93.72 USD (+3.30%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.46%)

Miedź

5.88 USD (-0.10%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 139.45 USD (-0.37%)

Srebro

84.72 USD (-0.77%)

Ropa naftowa

93.72 USD (+3.30%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.46%)

Miedź

5.88 USD (-0.10%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Nie jesteśmy niechętni górnictwu

Silbert pawel

fot: UM Jaworzno

Nigdy nie mówiliśmy górnikom "nie, bo nie" - tłumaczy prezydent Silbert

fot: UM Jaworzno

W osiem lat po likwidacji kopalni Jan Kanty przy głównej ulicy Jaworzna stoi wieża szybowa, a wokół niej gruzowisko i zarosłe chaszczami poletko. Co o górnictwie z przeszłości i teraźniejszości ma do powiedzenia Paweł Silbert, prezydent Jaworzna?

Gospodarza miasta ten widok nie mierzi?
Teren Jana Kantego to nie garb, tylko skarb! W części jest własnością prowadzącej odwodnienie Spółki Restrukturyzacji Kopalń, w części zaś został sprzedany. Jego właściciel szuka inwestora, gotowego rozwinąć tu odmienną działalność gospodarczą. Właściwie trwa dopinanie umów, podporządkowanych stworzeniu w tym miejscu retail parku, czyli zespołu obiektów handlowych. Wyczuwam podtekst pańskiego pytania. Najprawdopodobniej nie dojdzie już w tym miejscu do reaktywowania kopalni.

W pokładzie 510 w obszarze dawnego nadania górniczego Jana Kantego pozostało do wybrania 25 milionów ton pewnego i dobrego węgla. Co więcej, od ubiegłego roku aż tłoczno od inwestorów chętnych po niego sięgnąć.
Zdaję sobie sprawę z tego zainteresowania wydobyciem węgla. Szkoda, że ujawniło się ono tak późno. Kiedy przygotowywaliśmy studium uwarunkowań i kierunków przestrzennego zagospodarowania Jaworzna - mówię o latach 2003-2005 - pytaliśmy górników, czy są zainteresowani złożem Jana Kantego. Odpowiedź brzmiała wtedy "nie". Teraz okazuje się, że złoże węgla jest na tyle atrakcyjne, że jest warte zaangażowania dużych pieniędzy w jego udostępnienie i eksploatację.

Czy nie jest to powód do zacierania rąk przez władze Jaworzna? Tymczasem potencjalni inwestorzy narzekają, że ratusz jest - najoględniej rzecz ujmując - niechętny górnictwu.
Ani ratusz, ani prezydent nie jest niechętny górnictwu. Nigdy nie mówiliśmy górnikom "nie, bo nie". Mam świadomość, że węgiel nie jest własnością jaworznian, lecz państwa, i prędzej czy później zostanie wydobyty. Jedynym i zasadniczym problemem jest taki sposób jego wybrania, aby nie zaszkodzić miastu albo - powiedzmy jaśniej - zaszkodzić mu w jak najmniejszym stopniu.

To zawsze jest kompromis interesów, w którym na jednej szali są racje przedsiębiorcy, zaś na drugiej - lokalnej społeczności. Na tej wadze kładzie się zatem węgiel i płynące z jego wydobycia zyski, a także - miejsca pracy i wpływy z opłat lokalnych. Są gminy, gdzie te interesy udaje się łączyć harmonijnie.
I Jaworzno - miasto, gdzie korzenie górnictwa węglowego sięgają nadania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, a właściwie jeszcze wcześniejszego górnictwa kruszcowego - z całą pewnością do nich należy. Miasto wyrosło na górnictwie. Odrzucam więc wszelkie sugestie, kreujące mnie lub tutejszy samorząd na jego nieprzyjaciół. Jest inaczej, o czym świadczy przykładna współpraca z Południowym Koncernem Węglowym. Pamiętam, jak powstawał, jaką koncepcję przedstawił jego założyciel, Jan Kurp, i jak wspólnie z górnikami świetnie ją obronił. Innymi słowy, na Koncernie Jaworzno nigdy się nie sparzyło.

Przykładnie i solidnie wywiązuje się on z zobowiązań wobec miasta, jest w nim pewnie osadzony i ma wieloletnią perspektywę. To współistnienie nie jest oczywiście na co dzień tylko sielanką. Ale istota naszych relacji jest taka, że gmina nie podkłada koncernowi nogi, a górniczy partner nie tylko bez zarzutu uiszcza na jej rzecz należne opłaty, ale rozumie oczekiwania miasta w zakresie minimalizacji wpływów eksploatacji na powierzchnię. To współistnienie opiera się na wzajemnym poszanowaniu funkcji, do których jesteśmy powołani.

Dlaczego nie miałoby tak być z pretendentami do ożywienia wydobycia w Janie Kantym?
Nikomu - powtarzam - z góry nie mówimy "nie". Ale tego rodzaju klimatu zaufania na pewno nie budują dość nieokreśleni partnerzy, których - być może się mylę - trudno się doszukać w sądowym rejestrze spółek, którzy - wobec problemów z uzyskaniem na miejscu pozytywnych decyzji środowiskowych - uciekają się do prawnych furtek i wolt. Proszę się nie dziwić ostrożności jaworznian i tutejszego samorządu. Nie tak odległe są przecież czasy, kiedy górnictwo nie wywiązywało się należycie ze swoich zobowiązań, kiedy ignorowało interesy mieszkańców i właścicieli nieruchomości. Jaworznianie mają sporo negatywnych doświadczeń. Jest grupa mieszkańców, która mocno manifestuje swą niechęć do ponownej aktywności górniczej w tej części miasta. Jak zawsze niezadowoleni są widoczni bardziej niż obojętni lub akceptujący propozycje zmian. Na szczęście nie jest to jednak nadmiernie liczna grupa i nie reprezentuje wszystkich mieszkańców.

Ale zapewne wpływowa i prezydent miasta nie może jej ignorować.
Oczywiście, dlatego pretendentom do wydobycia w byłym polu Jana Kantego - dziś można się już ich doliczyć co najmniej pięciu

- przedstawiamy konkretne oczekiwania: pokażcie nam, jak miałaby wyglądać przyszła eksploatacja, jakie macie pomysły na jej prowadzenie, jak zabezpieczycie przed jej wpływami miejską infrastrukturę i prywatne nieruchomości. Odniesiemy się do tych propozycji, wniesiemy uwagi, które zaakceptowane dadzą szansę na przebrnięcie przez niezbędne procedury. To lepszy pomysł niż dochodzenie się z miastem na drodze prawnej.

Najświeższa koncepcja sięgnięcia po węgiel z Jana Kantego wyszła z kopalni Kazimierz-Juliusz. Uciążliwa strona eksploatacji miałaby według niej pozostać w Sosnowcu, natomiast konfitury - podatki, miejsca pracy - głównie w Jaworznie. Pewnie jest już ona Panu znana.
Głównie z doniesień prasowych i traktuję je dziś jako fakt medialny. Odbyłem jedną, raczej kurtuazyjną rozmowę z zarządem firmy. Poinformowano mnie o koncepcji. Gdy pojawią się sformalizowane propozycje, przyjrzymy się im z należytą uwagą i odniesiemy zgodnie z obowiązującym prawem - oczywiście uwzględniając interesy miasta i jego mieszkańców.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.