Nie jesteśmy niechętni górnictwu

1338542334 silbert pawel

fot: UM Jaworzno

Nigdy nie mówiliśmy górnikom "nie, bo nie" - tłumaczy prezydent Silbert

fot: UM Jaworzno

W osiem lat po likwidacji kopalni Jan Kanty przy głównej ulicy Jaworzna stoi wieża szybowa, a wokół niej gruzowisko i zarosłe chaszczami poletko. Co o górnictwie z przeszłości i teraźniejszości ma do powiedzenia Paweł Silbert, prezydent Jaworzna?

Gospodarza miasta ten widok nie mierzi?
Teren Jana Kantego to nie garb, tylko skarb! W części jest własnością prowadzącej odwodnienie Spółki Restrukturyzacji Kopalń, w części zaś został sprzedany. Jego właściciel szuka inwestora, gotowego rozwinąć tu odmienną działalność gospodarczą. Właściwie trwa dopinanie umów, podporządkowanych stworzeniu w tym miejscu retail parku, czyli zespołu obiektów handlowych. Wyczuwam podtekst pańskiego pytania. Najprawdopodobniej nie dojdzie już w tym miejscu do reaktywowania kopalni.

W pokładzie 510 w obszarze dawnego nadania górniczego Jana Kantego pozostało do wybrania 25 milionów ton pewnego i dobrego węgla. Co więcej, od ubiegłego roku aż tłoczno od inwestorów chętnych po niego sięgnąć.
Zdaję sobie sprawę z tego zainteresowania wydobyciem węgla. Szkoda, że ujawniło się ono tak późno. Kiedy przygotowywaliśmy studium uwarunkowań i kierunków przestrzennego zagospodarowania Jaworzna - mówię o latach 2003-2005 - pytaliśmy górników, czy są zainteresowani złożem Jana Kantego. Odpowiedź brzmiała wtedy "nie". Teraz okazuje się, że złoże węgla jest na tyle atrakcyjne, że jest warte zaangażowania dużych pieniędzy w jego udostępnienie i eksploatację.

Czy nie jest to powód do zacierania rąk przez władze Jaworzna? Tymczasem potencjalni inwestorzy narzekają, że ratusz jest - najoględniej rzecz ujmując - niechętny górnictwu.
Ani ratusz, ani prezydent nie jest niechętny górnictwu. Nigdy nie mówiliśmy górnikom "nie, bo nie". Mam świadomość, że węgiel nie jest własnością jaworznian, lecz państwa, i prędzej czy później zostanie wydobyty. Jedynym i zasadniczym problemem jest taki sposób jego wybrania, aby nie zaszkodzić miastu albo - powiedzmy jaśniej - zaszkodzić mu w jak najmniejszym stopniu.

To zawsze jest kompromis interesów, w którym na jednej szali są racje przedsiębiorcy, zaś na drugiej - lokalnej społeczności. Na tej wadze kładzie się zatem węgiel i płynące z jego wydobycia zyski, a także - miejsca pracy i wpływy z opłat lokalnych. Są gminy, gdzie te interesy udaje się łączyć harmonijnie.
I Jaworzno - miasto, gdzie korzenie górnictwa węglowego sięgają nadania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, a właściwie jeszcze wcześniejszego górnictwa kruszcowego - z całą pewnością do nich należy. Miasto wyrosło na górnictwie. Odrzucam więc wszelkie sugestie, kreujące mnie lub tutejszy samorząd na jego nieprzyjaciół. Jest inaczej, o czym świadczy przykładna współpraca z Południowym Koncernem Węglowym. Pamiętam, jak powstawał, jaką koncepcję przedstawił jego założyciel, Jan Kurp, i jak wspólnie z górnikami świetnie ją obronił. Innymi słowy, na Koncernie Jaworzno nigdy się nie sparzyło.

Przykładnie i solidnie wywiązuje się on z zobowiązań wobec miasta, jest w nim pewnie osadzony i ma wieloletnią perspektywę. To współistnienie nie jest oczywiście na co dzień tylko sielanką. Ale istota naszych relacji jest taka, że gmina nie podkłada koncernowi nogi, a górniczy partner nie tylko bez zarzutu uiszcza na jej rzecz należne opłaty, ale rozumie oczekiwania miasta w zakresie minimalizacji wpływów eksploatacji na powierzchnię. To współistnienie opiera się na wzajemnym poszanowaniu funkcji, do których jesteśmy powołani.

Dlaczego nie miałoby tak być z pretendentami do ożywienia wydobycia w Janie Kantym?
Nikomu - powtarzam - z góry nie mówimy "nie". Ale tego rodzaju klimatu zaufania na pewno nie budują dość nieokreśleni partnerzy, których - być może się mylę - trudno się doszukać w sądowym rejestrze spółek, którzy - wobec problemów z uzyskaniem na miejscu pozytywnych decyzji środowiskowych - uciekają się do prawnych furtek i wolt. Proszę się nie dziwić ostrożności jaworznian i tutejszego samorządu. Nie tak odległe są przecież czasy, kiedy górnictwo nie wywiązywało się należycie ze swoich zobowiązań, kiedy ignorowało interesy mieszkańców i właścicieli nieruchomości. Jaworznianie mają sporo negatywnych doświadczeń. Jest grupa mieszkańców, która mocno manifestuje swą niechęć do ponownej aktywności górniczej w tej części miasta. Jak zawsze niezadowoleni są widoczni bardziej niż obojętni lub akceptujący propozycje zmian. Na szczęście nie jest to jednak nadmiernie liczna grupa i nie reprezentuje wszystkich mieszkańców.

Ale zapewne wpływowa i prezydent miasta nie może jej ignorować.
Oczywiście, dlatego pretendentom do wydobycia w byłym polu Jana Kantego - dziś można się już ich doliczyć co najmniej pięciu

- przedstawiamy konkretne oczekiwania: pokażcie nam, jak miałaby wyglądać przyszła eksploatacja, jakie macie pomysły na jej prowadzenie, jak zabezpieczycie przed jej wpływami miejską infrastrukturę i prywatne nieruchomości. Odniesiemy się do tych propozycji, wniesiemy uwagi, które zaakceptowane dadzą szansę na przebrnięcie przez niezbędne procedury. To lepszy pomysł niż dochodzenie się z miastem na drodze prawnej.

Najświeższa koncepcja sięgnięcia po węgiel z Jana Kantego wyszła z kopalni Kazimierz-Juliusz. Uciążliwa strona eksploatacji miałaby według niej pozostać w Sosnowcu, natomiast konfitury - podatki, miejsca pracy - głównie w Jaworznie. Pewnie jest już ona Panu znana.
Głównie z doniesień prasowych i traktuję je dziś jako fakt medialny. Odbyłem jedną, raczej kurtuazyjną rozmowę z zarządem firmy. Poinformowano mnie o koncepcji. Gdy pojawią się sformalizowane propozycje, przyjrzymy się im z należytą uwagą i odniesiemy zgodnie z obowiązującym prawem - oczywiście uwzględniając interesy miasta i jego mieszkańców.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Surowcowe DNA Lubelszczyzny wyrasta z węgla

Bogdanka pokazuje logikę nowej polskiej polityki surowcowej. W IGSMiE PAN opracowano cyfrowy model geologiczny Lubelskiego Zagłębia Węglowego obejmujący 11 złóż, 40 pokładów węgla i 23 uskoki regionalne.

Ryzyko pożaru auta elektrycznego nie jest wyższe niż pojazdu spalinowego?

W pierwszym kwartale br. odnotowano 14 pożarów samochodów elektrycznych, to 0,59 proc. wszystkich pożarów pojazdów - wynika z danych PSP przenalizowanych przez firmę badawczą F5A. Eksperci uważają, że ryzyko pożaru auta BEV nie jest wyższe niż samochodów z innym rodzajem napędu.

Benzyna Pb95 - 6,05 zł za litr, diesel - 6,34 zł za litr

W poniedziałek litr benzyny 95 kosztuje nie więcej niż 6,05 zł, benzyny 98 - 6,63 zł, a oleju napędowego - 6,34 zł. Oznacza to spadek cen maksymalnych wszystkich paliw względem piątku.

Piekary Pielgrzymka KZ 7

Abp Przybylski: Kopalnie to miejsce pracy tysięcy ludzi, a za tą pracą stoją górnicze rodziny

Do Sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich przyszły w tradycyjnej pielgrzymce w niedzielę, 31 maja, tysiące młodzieńców i mężczyzn, wśród nich górnicy.  Odbywa się ona cyklicznie w ostatnią niedzielę maja, gromadząc tysiące wiernych, którzy przybywają pieszo, rowerami lub autokarami.