Nasze bogactwo jest naszym nieszczęściem

Rozmowa z Andrzejem Stanią, prezydentem Rudy Śląskiej

Nieco ponad dwa lata temu w kopalni „Halemba” w Rudzie Śląskiej wydarzyła się jedna z najtragiczniejszych katastrof w ostatnich latach. Była to trauma nie tylko dla górnictwa, ale także dla miasta.

21 listopada 2006 r. około godz. 18 dotarła do mnie informacja o katastrofie oraz o tym, że część znajdujących się pod ziemią górników mogło stracić życie. Dyrekcja kopalni od razu zajęła się organizacją akcji ratowniczej, a miasto rodzinami tych górników. Zostały one otoczone opieką również przez służby kopalniane i kościół. Pracownicy MOPS (szczególnie psycholodzy), od początku byli przy rozmowach z rodzinami, które zapłakane oczekiwały wieści od ratowników.

Miasto bardzo mocno zaangażowało się w pomoc rodzinom ofiar.

W tę akcję włączyło się całe społeczeństwo, łącznie ze Ślązakami zamieszkałymi za granicą. Pani Kaja Mirecka-Ploss z Waszyngtonu, pochodząca z Nakła Śląskiego, zafundowała wakacje życia dzieciom zmarłych górników. Utworzyliśmy także subkonto, na które spływały deklaracje pomocy z różnych miast i gmin Polski: Warszawy, Łodzi, Radomia, Bydgoszczy, Łeby, Katowic i Gdańska – wymieniać można bardzo długo. Zebraliśmy ponad 100 tys. zł. Pieniądze te posłużyły do ufundowania stypendiów dla dzieci ofiar, które mam nadzieję pomogą młodym ludziom w wejściu w dorosłe życie. Jeden ze sklepów odzieżowych sprezentował każdej rodzinie bon odzieżowy o wartości 5 tys. zł, a ośrodek wczasowy w Ustroniu ufundował tygodniowy pobyt dla rodzin. Miasto uruchomiło też programy pomocowe, adresowane do dzieci tragicznie zmarłych górników. Rodziny górników z Rudy Śląskiej (19) otrzymały wsparcie od Miasta w wysokości 5 tys. zł. Podobnie postąpiły Mikołów i Chorzów względem swoich (4). Pomoc niosła też Cartitas.

Ma Pan osobiste doświadczenia związane z długoletnią pracą w kopalni „Bielszowice”.

Tak. Dlatego tragedię w „Halembie” przeżyłem w sposób szczególny. Górnictwo było, jest i będzie niebezpieczne. To walka z naturą, która trwa stale, mogą więc być ofiary. Jestem przekonany, że za mało jest w nas wiary, że tych ofiar może być zdecydowanie mniej. W życiu nic nie dzieje się nagle. Zawsze są sygnały ostrzegawcze. W górnictwie tymi sygnałami są zdarzenia przedwypadkowe i wypadki lekkie. Dlatego winny być one analizowane, omawiane i ujmowane w statystyce. Tego nie widać we wskaźnikach opisujących bezpieczeństwo. Jeżeli uczestnicy wypadków, świadkowie, nie mówią prawdy o okolicznościach wypadku, bo się boją sankcji karnych, i jest to naturalne, to wnioski profilaktyczne, które wyciągamy z tych zdarzeń, są fałszywe. W efekcie nasze przepisy bhp są zbyt asekuracyjne.

Ruda Śląska jest największa gminą górniczą. Jak relacje z branżą wyglądają w państwa wypadku?

Jesteśmy przykładem paradoksu ekonomicznego, bowiem największym naszym nieszczęściem jest nasze bogactwo. Po węglu, wydobywanym dziś metodą najtańszą, bo w systemie na zawał, pozostają ogromne zniszczenia. Gdyby górnictwo nie brało za ten fakt odpowiedzialności na tyle, na ile prawo mu zezwala, to znajdująca się w środku metropolii Ruda Śląska byłaby dziś w znacznej części wielkim jeziorem. Równocześnie właściciel górnictwa nie widzi potrzeby zmian w prawie, które dałoby górnictwu podstawy do odtworzenia tego, co zostało zniszczone, do budownictwa zastępczego. W związku z tym bezpowrotnie zniknęły z powierzchni ziemi niektóre części dzielnic naszego miasta. Z tymi problemami próbujemy przebić się do świadomości zarówno ustawodawcy, jak i rządzących.

Uważa Pan, że górnictwo powinno partycypować w rekultywacji zdegradowanych terenów?

Oczywiście. Budując osiedle Cynkowa-Wysoka na obszarze, gdzie eksploatacja miała miejsce ponad 100 lat temu, musieliśmy wypełnić pustki po płytkiej eksploatacji (koszt: ponad
1 mln zł). Podobnie było w Mysłowicach-Brzezince, gdzie na osiedlu domków powstały zapadliska po eksploatacji, która miała miejsce w XIX wieku. Główne szkody górnicze ujawniają się do 3 lat, ale według niemieckich naukowców, szkody górnicze występują do 25 lat po ustaniu eksploatacji. Tak więc w Polsce istnieje też problem odpowiedzialności za eksploatację górniczą po jej ustaniu. Tego w Rudzie Śląskiej się obawiam.

Czy Ruda Śląska mogłaby funkcjonować bez górnictwa?

Węgiel to skarb narodowy. Dlatego trzeba go szanować, a złoże chronić przed zniszczeniem. Górnictwo daje miejsca pracy. Szacuję, że około połowa pracujących w górnictwie na terenie Rudy Śląskiej to rudzianie. Ludzie zatrudnieni w kopalniach mają duże umiejętności techniczne i mogliby z powodzeniem pracować w innych branżach. Tym bardziej, że zarobki w górnictwie wcale nie są rewelacyjne. Zapraszamy inwestorów. Ruda Śląska może się obyć bez górnictwa, ale zdaję sobie sprawę, że kraj potrzebuje węgla. Dlatego apeluję do wszystkich: zyski z górnictwa powinny być sprawą drugorzędną, a pierwszorzędną – sztuka górnicza. Śląsk nie może być ciągle wewnętrzną kolonią, o czym tak często przypomina Kazimierz Kutz.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Program 800 plus do zmiany? Domański: Nie ma żadnych planów

Nie ma żadnych planów zmian w programie 800 plus - poinformował w poniedziałek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.

JSW zakłada odejście 4248 pracowników i produkcję 13,3 mln ton węgla

Jastrzębska Spółka Węglowa zaktualizowała Plan Techniczno-Ekonomiczny na 2026 rok. Spółka zakłada produkcję 13,3 mln ton węgla, w tym ponad 11,2 mln ton węgla koksowego. Plan przewiduje również około 1,9 mld zł nakładów inwestycyjnych w samej JSW oraz 2,4 mld zł na poziomie całej Grupy Kapitałowej.

Pomożecie zagłosować? Miła sprawa, chodzi o film, w którym mogą wystąpić obiekty KWK Halemba-Wirek

Oddział Centrów Demontażowych Grupy KOK znalazł się w finałowej piątce (spośród 28 zgłoszonych) plebiscytu „Śląska Lokacja Filmowa 2026”. Przemysłowy obiekt ma teraz szansę na drugie życie, jako przestrzeń filmowa. Wystarczy tylko na niego zagłosować.

Jastrzębska Spółka Węglowa kończy prace nad programem naprawczym. Co to oznacza dla pracowników?

Jastrzębska Spółka Węglowa poinformowała na portalu pracownika, że znajduje się na końcowym etapie prac nad programem naprawczym na lata 2026–2035. Jego celem ma być trwała poprawa sytuacji finansowej i operacyjnej Grupy JSW.