Największe do 5 lat spadki na rynku ropy
fot: Lots
Platforma Petrobaltiku na Morzu Bałtyckim
fot: Lots
W tym tygodniu ropa potaniała już o 18 proc., co jak na razie jest największym spadkiem od marca 2003 roku. Wczoraj wieczorem baryłka ropy Brent kosztowała zaledwie 42,84 USD i byłą najtańsza od czterech lat - podał bankier.pl
Przecena na rynkach surowcowych trwa w najlepsze: spadają ceny ropy, metali przemysłowych oraz surowców rolnych. Przyczyny wszędzie są podobne – inwestorzy boją się, że globalna recesja znacząco ograniczy popyt na surowce i doprowadzi do ich nadprodukcji. Do tego doszła jeszcze aprecjacja dolara oraz wymuszona przez klientów likwidacja pozycji zajmowanych przez fundusze hedgingowe.
Jednakże spadek popytu na paliwa przynajmniej w Stanach Zjednoczonych jest faktem. Według Departamentu Energii w listopadzie średnie zużycie ropy było o 6,2 proc. niższe niż rok wcześniej. A zdaniem ekonomistów prawdziwa recesja w USA nadejdzie dopiero w tym i następnym kwartale.
- Wszystkie te słabe dane z gospodarki naprawdę niepokoją rynek ropy. Jeśli rynek pracy znów osłabnie, to zobaczymy niższy popyt konsumpcyjny i mniejszy popyt na paliwa – powiedział agencji Bloomberga Sintje Diek, analityk w niemieckim HSH Nordbank.
Mimo tego pesymizmu po południu kurs „czarnego złota” nieśmiało ruszył w górę. O godzinie 12:30 baryłka ropy Brent kosztowała 43,08$ i była o 1,5 proc. droższa niż na zamknięciu wczorajszych notowań. Będąca przedmiotem obrotu w Nowym Jorku ropa gatunku Light Crude osiągnęła cenę 44,34 USD za baryłkę, po wzroście o 1,5 proc.