Na razie nie będzie wznowienia strajku w Budryku

200802162051006065

fot: PAP/ANDRZEJ GRYGIEL

fot: PAP/ANDRZEJ GRYGIEL

Prawdopodobnie nie wcześniej niż w środę związkowcy z kopalni Budryk, którzy w minionym tygodniu ogłosili tam pogotowie strajkowe, zdecydują, czy są podstawy do tego, aby wznowić zakończony ponad dwa tygodnie temu strajk.

W sobotę w Budryku spotkali się działacze dwóch związków, które ogłosiły pogotowie strajkowe. Omawiali sytuację w zakładzie po zapowiedzi zwolnienia z pracy m.in. liderów trwającego 1,5 miesiąca strajku oraz wypłaceniu górnikom - według związkowców - tylko części należnych im świadczeń.

\"Nikt jeszcze nie został zwolniony, a brakujące kwoty mają być wyrównane. Na razie mamy więc do czynienia jedynie z zapowiedziami złamania porozumienia kończącego strajk, a nie z faktami. Tak długo, jak będą to tylko zapowiedzi, nie ma mowy o wszczęciu strajku, choć załoga nie ukrywa swojego niezadowolenia\" - powiedział PAP jeden z liderów protestu, który również ma zostać zwolniony z pracy, Wiesław Wójtowicz.

W sobotę Wójtowicza wybrano szefem działającego w Budryku od listopada związku, który także w sobotę zmienił nazwę z Jedności Pracowników Budryka na Jedność Pracowników Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW). Po wejściu Budryka z początkiem roku do JSW związek chce działać także w innych kopalniach tej spółki. Według Wójtowicza, w Budryku do tej organizacji należy ok. 200 osób i zgłaszają się kolejne.

Wójtowicz podkreślił, że większość osób, których zwolnienie zapowiedział zarząd JSW, ma trzymiesięczne wypowiedzenia, więc sam fakt ich wręczenia nie będzie jeszcze skutkował zwolnieniem, a tym samym na razie nie dojdzie do złamania porozumienia kończącego strajk.

Sam Wójtowicz miałby być zwolniony natychmiastowo, jednak nie uważa, aby miało to oznaczać ponowne zatrzymanie kopalni. Zapowiada walkę na drodze prawnej. Nie bez znaczenia dla jego zwolnienia może być też fakt, że w sobotę został szefem związku.

Według związkowców, próba zwolnienia grupy organizatorów i uczestników strajku jest złamaniem porozumienia, bo zapisano w nim, że konsekwencje mogą być wyciągnięte po stwierdzeniu nielegalności protestu przez sąd. Zarząd JSW uważa jednak, że zapis ten dotyczy jedynie kwestii związanych z legalnością strajku, a nie naruszeń prawa w innych kwestiach, np. przepisów porządkowych, prawa górniczego, kodeksu pracy, regulaminu itp.

Wójtowicz uważa, że kluczowa dla ewentualnej decyzji o wznowieniu strajku będzie środa, kiedy ma zebrać się zespół ds. standaryzacji płac. Jego powołanie było jednym z punktów porozumienia. Zespół ma ustalić zasady wyrównania płac we wszystkich kopalniach JSW. Właśnie wyrównanie zarobków w \"Budryku\" do średniej, a potem do najniższego poziomu w JSW, było głównym strajkowym postulatem.

Związkowcy są zdania, że w tym roku, od lutego, płace w Budryku powinny wzrosnąć dodatkowo o ok. 3-4 zł na dniówkę. Jak mówią, wynika to z objęcia kopalni wzrostem płac, obowiązującym w tym roku w całej JSW, rzędu 10 proc. Z ich wyliczeń wynika, że w związku ze zwiększeniem bazy naliczania podwyżek (po gwarantowanej w porozumieniu podwyżce za zeszły rok i dodatkowych świadczeniach), wzrost płac w Budryku będzie relatywnie wyższy niż w innych kopalniach.

Według Wójtowicza oraz innego z liderów protestu, Grzegorza Bednarskiego, wynika to z dokumentu podpisanego łącznie z porozumieniem kończącym strajk. Chodzi o zagwarantowanie \"Budrykowi\" takiego samego wzrostu płac w tym roku, jak w całej JSW. Jednak zarząd spółki od początku deklarował, że dokument ten - podpisany na żądanie związkowców - w istocie potwierdza jedynie to, co i tak z mocy prawa należy się załodze \"Budryka\".

Liderzy protestu oceniają, że jeżeli w środę zespół ds. standaryzacji płac nie potwierdzi ich interpretacji porozumienia, będzie można mówić o złamaniu ustaleń, a to może być podstawą decyzji o strajku. Bednarski podkreślił, że decyzję w tym zakresie będzie podejmować załoga, a nie tylko liderzy związkowi. Wójtowicz mówił natomiast, że członkowie Jedności oddali w sobotę decyzję w tej sprawie w ręce zarządu związku.

Z początkiem tygodnia JSW wszczęła procedurę zwolnienia z pracy siedmiu osób - organizatorów strajku i ich współpracowników - motywując to zgłoszonymi już prokuraturze popełnionymi przez nich podczas 46-dniowej okupacji kopalni przestępstwami, wykroczeniami i naruszeniami regulaminów. Dwaj pracownicy przewidziani do zwolnienia w pierwszej kolejności to członkowie byłej rady nadzorczej kopalni, m.in. Wójtowicz. Obaj mają dyscyplinarnie stracić pracę w poniedziałek.

Od pogotowia strajkowego i zapowiedzi ewentualnego wznowienia protestu odcinają się pozostałe związki działające w kopalni, które nie uczestniczyły w proteście, a także Sierpień 80, który uczestniczył w strajku.

Najdłuższy w górnictwie strajk w tej kopalni trwał od 17 grudnia ub.r. do 31 stycznia br. Uczestniczyło w nim kilkaset osób z liczącej ok. 2,4 tys. zł załogi. Chcieli wyrównania płac do poziomu JSW, której częścią stał się w styczniu samodzielny dotąd Budryk. Górnicy spędzili w kopalni m.in. Boże Narodzenie i Nowy Rok. Okupowali zakład na powierzchni i pod ziemią, przez ponad dwa tygodnie prowadzili też podziemną głodówkę. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Bez poprawek do specustawy dla poszkodowanych właścicieli domów w Czystym Powietrzu

Senat nie zgłosił poprawek do ustawy, która umożliwi zawieszenie spłaty należności, ich umarzanie i dochodzenie roszczeń od oszustów przez fundusze ochrony środowiska. Nowe prawo ma pomóc właścicielom domów poszkodowanym przez nieuczciwych wykonawców prac termomodernizacyjnych w "Czystym Powietrzu".

Paczek z Chin o 60 proc. mniej

W III kwartale 2026 r. liczba paczek sprowadzanych z Chin spadła w Unii Europejskiej w ujęciu rocznym o ponad 60 proc. To efekt kolejnych regulacji wprowadzanych przez Brukselę - informuje w piątek "Rzeczpospolita".

Ponad 70 proc. Polaków regularnie monitoruje wydatki na energię w sezonie grzewczym

W opinii 67 proc. Polaków najbardziej odczuwalne jesienią podwyżki dotyczą opłat za ogrzewanie i energię - wynika z badania Santander Consumer Banku.

PSE ostrzegają przed oszustami podszywającymi się pod dział finansowy spółki

Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) ostrzegły przed próbami oszustwa wymierzonymi w kontrahentów spółki. Jak poinformowały, otrzymały zgłoszenie od wykonawcy, który dostał e-mail podpisany nazwą PSE S.A., wysłany z adresu spoza domeny pse.pl - podały PSE w piątek.