Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.86 PLN (-2.50%)

KGHM Polska Miedź S.A.

333.75 PLN (+0.20%)

ORLEN S.A.

139.74 PLN (-0.89%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

11.02 PLN (-0.99%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.85 PLN (-0.46%)

Enea S.A.

22.18 PLN (-2.29%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.10 PLN (-3.60%)

Złoto

4 760.29 USD (+1.27%)

Srebro

82.01 USD (+5.37%)

Ropa naftowa

96.88 USD (-4.92%)

Gaz ziemny

2.69 USD (-1.25%)

Miedź

6.24 USD (+0.87%)

Węgiel kamienny

110.60 USD (+1.24%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.86 PLN (-2.50%)

KGHM Polska Miedź S.A.

333.75 PLN (+0.20%)

ORLEN S.A.

139.74 PLN (-0.89%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

11.02 PLN (-0.99%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.85 PLN (-0.46%)

Enea S.A.

22.18 PLN (-2.29%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.10 PLN (-3.60%)

Złoto

4 760.29 USD (+1.27%)

Srebro

82.01 USD (+5.37%)

Ropa naftowa

96.88 USD (-4.92%)

Gaz ziemny

2.69 USD (-1.25%)

Miedź

6.24 USD (+0.87%)

Węgiel kamienny

110.60 USD (+1.24%)

Na bal sylwestrowy spod lawiny

Siga krzysztof alpinista ARC

fot: ARC

Młodzieńcza pasja otworzyła mu drogę do wielu ciekawych miejsc, m.in. na... dach bazyliki w Panewnikach

fot: ARC

Krzysztof Siga sam dziś nie może uwierzyć, że jako 15-latek panicznie lękał się wysokości. Bał się podejść do okna na ósmym piętrze w bloku, nie mówiąc już o wyjrzeniu przez balkon. Tego paraliżującego strachu w trzy tygodnie wyzbył się na skałkach w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Dziś, zabezpieczony cienką taterniczą liną, bez jakichkolwiek zahamowań „spaceruje” m.in. wokół kopuły bazyliki ojców franciszkanów w Panewnikach.

Mając 15 lat zacząłem się interesować wszelkimi dziurami w ziemi – tunelami, bunkrami... Pochodzę ze starego Giszowca. Tu, gdzie stoi łaźnia przy szybie „Pułaski”, były bunkry z czasów wojny. Strasznie mnie do nich ciągnęło – wspomina tę młodzieńczą fascynację 42-letni dziś elektryk z kopalni „Wieczorek”.

Przed „zaglądaniem w dziury” przeżył jednak przygodę z wdrapywaniem się na skałki. – Pamiętam pierwszy wyjazd do Ogrodzieńca. Sąsiad jechał autem i zabrał mnie z sobą. Był marzec. Sypał śnieg. Pod jego okiem oswajałem się ze wspinaczkowymi technikami i rynsztunkiem. Tak mi się spodobało, że, po coraz odważniejszych próbach, w dwa – trzy miesiące zdusiłem lęk wysokości. No i wpadłem jak śliwka w kompot – śmieje się Krzysztof Siga.

Musiał być cierpliwy

Na badanie jaskiń było jeszcze za wcześnie. Aby zapisać się do klubu speleologicznego trzeba było mieć przynajmniej 16 lat. A i tak z pisemną zgodą rodziców. Musiał być więc cierpliwy. – Pierwszym przetarciem była Jaskinia Łokietka w Ojcowskim Parku Narodowym – wspomina swój debiut.

W wieku 17 lat Siga rozkochał się w Tatrach. – Zrobiłem letni i zimowy kurs tatrzański, zdobyłem Kartę Taternika. Wyjąwszy przerwę na wojsko, w domu bywałem już tylko od poniedziałku do piątkowego popołudnia. Soboty, niedziele i święta należały do gór – opowiada.

Bajkowe Colosseum

Na pierwszym miejscu stawiał jaskinie. Upodobał sobie zwłaszcza te polskie, choć penetrował również te w Alpach i Pirenejach.

– W góry wychodzisz dla ich monumentalności, spokoju, piękna. Widzisz szczyt, przełęcz, surową przyrodę... Oczywiście, smakuję je głównie zimą, bo latem Tatry przypominają ul. Korfantego w Katowicach koło piętnastej. Natomiast jaskinia to tajemniczość, to odkrywanie nowego. Wchodzisz w ciemną, wilgotną i bardzo zimną czeluść, „przekładasz żebra” w ciasnych przeciskach lub zjeżdżasz w stumetrowe studnie. I raptem w snopie światła wyłania się prawdziwe Colosseum na 100 m wysokie i kilkadziesiąt szerokie. Jesteś w krainie bajki. To jest nagroda za twój wysiłek – tłumaczy, co gnało go do Wielkiej Litworowej, Wielkiej Śnieżnej i innych tatrzańskich jaskiń.

W ich penetracji elektryk z „Wieczorka” musiał być naprawdę dobry. O jego speleologicznych umiejętnościach świadczy fakt, że był jednym z nielicznych polskich ratowników, którzy, obok ściągniętej ekipy Holendrów, zeszli w 1987 r. do piątego syfonu Jaskini Bystrej w Tatrach po uwięzionego w niej jugosłowiańskiego grotołaza.
Ratunek był już, niestety, spóźniony.

Z lawiną na słowacką stronę

Krzysztof Siga żałuje, że o badaniu jaskiń od kilku lat musi już mówić w czasie przeszłym. Powód: nadwerężenie kręgosłupa przy próbie zatrzymania na dole w kopalni osuwającej się ciężkiej skrzyni z aparaturą elektryczną. – Kiedy górnik ma 40 lat, to już jest dziadem – z uśmiechem godzi się z następstwami groźnej kontuzji.

Ale kręgosłupowi nie przysłużyła się też inna tatrzańska przygoda. – Schodziłem zimą spod Rysów. Kolega spasował wcześniej. Było dużo śniegu, kąsał 20-stopniowy mróz, ale grań była odwiana. Popełniłem błąd. Nadepnąłem na luźny kamień, pośliznąłem się. No, i „pojechałem” z lawiną jakieś 400 metrów w dół na słowacką stronę. Pierwsza myśl, kiedy opamiętałem się pod śniegiem: nie czuję nóg. Ale jakoś udało mi się wydostać i samodzielnie wrócić do ludzi – wspomina.

Następnego wieczoru, obandażowany niczym mumia, poszedł jednak z żoną na wcześniej planowany bal. – Żona na pewno nie była zachwycona. Cóż, w takim stanie, mógł być ze mnie za tancerz?

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Bytomski Rozbark. Od pięknych kamienic po kopalnie węgla

„Śladami zabytków i górnictwa w Rozbarku”  - taki tytuł miała kolejna prelekcja bytomskiego historyka Tomasza Saneckiego. Jej tematem były piękne zabytkowe kamienice, postindustrialne obiekty po dawnych kopalniach węgla kamiennego oraz rud cynku i ołowiu, a także górujący nad dzielnicą neoromański kościół pw. św. Jacka. 

Nowa wystawa w Carbonarium. Będzie makieta prezentująca miasto pod powierzchnią ziemi

Funkcjonujące w ramach Łaźni Moszczenica Carbonarium wzbogaci się o nową wystawę stałą. Jednym z ciekawszych jej elementów będą autentyczne szafki górnicze z kopalni Jas-Mos.

Szyb Mikołaj w pełnej krasie. Warto zobaczyć go na zdjęciach

To kolejny szyb, który świetnie się prezentuje na zdjęciach specjalistów z Mobilnego Centrum Digitalizacji Instytutu in. Wojciecha Korfantego. Chodzi o szyb Mikołaj z Rudy Śląskiej.

Po kopalniach w Bytomiu zostały wspomnienia i zdjęcia...

Jeszcze w latach 90. XX wieku w krajobrazie Bytomia dominowały kominy zakładów przemysłowych i produkcyjnych, które tworzyły trzon bytomskiej gospodarki. Dzisiaj po większości zakładów jak: huty, elektrownie, kopalnie węgla kamiennego oraz rud cynku i ołowiu, a także karbidowni, browaru i wielu innych zakładach pozostały tylko wspomnienie i zdjęcia. Historię nieczynnych już zakładów przemysłowych i produkcyjnych przedstawił podczas prelekcji „Dawne Zakłady Przemysłowe i Produkcyjne na terenie Bytomia” bytomski historyk Tomasz Sanecki.