Na bal sylwestrowy spod lawiny

Siga krzysztof alpinista ARC

fot: ARC

Młodzieńcza pasja otworzyła mu drogę do wielu ciekawych miejsc, m.in. na... dach bazyliki w Panewnikach

fot: ARC

Krzysztof Siga sam dziś nie może uwierzyć, że jako 15-latek panicznie lękał się wysokości. Bał się podejść do okna na ósmym piętrze w bloku, nie mówiąc już o wyjrzeniu przez balkon. Tego paraliżującego strachu w trzy tygodnie wyzbył się na skałkach w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Dziś, zabezpieczony cienką taterniczą liną, bez jakichkolwiek zahamowań „spaceruje” m.in. wokół kopuły bazyliki ojców franciszkanów w Panewnikach.

Mając 15 lat zacząłem się interesować wszelkimi dziurami w ziemi – tunelami, bunkrami... Pochodzę ze starego Giszowca. Tu, gdzie stoi łaźnia przy szybie „Pułaski”, były bunkry z czasów wojny. Strasznie mnie do nich ciągnęło – wspomina tę młodzieńczą fascynację 42-letni dziś elektryk z kopalni „Wieczorek”.

Przed „zaglądaniem w dziury” przeżył jednak przygodę z wdrapywaniem się na skałki. – Pamiętam pierwszy wyjazd do Ogrodzieńca. Sąsiad jechał autem i zabrał mnie z sobą. Był marzec. Sypał śnieg. Pod jego okiem oswajałem się ze wspinaczkowymi technikami i rynsztunkiem. Tak mi się spodobało, że, po coraz odważniejszych próbach, w dwa – trzy miesiące zdusiłem lęk wysokości. No i wpadłem jak śliwka w kompot – śmieje się Krzysztof Siga.

Musiał być cierpliwy

Na badanie jaskiń było jeszcze za wcześnie. Aby zapisać się do klubu speleologicznego trzeba było mieć przynajmniej 16 lat. A i tak z pisemną zgodą rodziców. Musiał być więc cierpliwy. – Pierwszym przetarciem była Jaskinia Łokietka w Ojcowskim Parku Narodowym – wspomina swój debiut.

W wieku 17 lat Siga rozkochał się w Tatrach. – Zrobiłem letni i zimowy kurs tatrzański, zdobyłem Kartę Taternika. Wyjąwszy przerwę na wojsko, w domu bywałem już tylko od poniedziałku do piątkowego popołudnia. Soboty, niedziele i święta należały do gór – opowiada.

Bajkowe Colosseum

Na pierwszym miejscu stawiał jaskinie. Upodobał sobie zwłaszcza te polskie, choć penetrował również te w Alpach i Pirenejach.

– W góry wychodzisz dla ich monumentalności, spokoju, piękna. Widzisz szczyt, przełęcz, surową przyrodę... Oczywiście, smakuję je głównie zimą, bo latem Tatry przypominają ul. Korfantego w Katowicach koło piętnastej. Natomiast jaskinia to tajemniczość, to odkrywanie nowego. Wchodzisz w ciemną, wilgotną i bardzo zimną czeluść, „przekładasz żebra” w ciasnych przeciskach lub zjeżdżasz w stumetrowe studnie. I raptem w snopie światła wyłania się prawdziwe Colosseum na 100 m wysokie i kilkadziesiąt szerokie. Jesteś w krainie bajki. To jest nagroda za twój wysiłek – tłumaczy, co gnało go do Wielkiej Litworowej, Wielkiej Śnieżnej i innych tatrzańskich jaskiń.

W ich penetracji elektryk z „Wieczorka” musiał być naprawdę dobry. O jego speleologicznych umiejętnościach świadczy fakt, że był jednym z nielicznych polskich ratowników, którzy, obok ściągniętej ekipy Holendrów, zeszli w 1987 r. do piątego syfonu Jaskini Bystrej w Tatrach po uwięzionego w niej jugosłowiańskiego grotołaza.
Ratunek był już, niestety, spóźniony.

Z lawiną na słowacką stronę

Krzysztof Siga żałuje, że o badaniu jaskiń od kilku lat musi już mówić w czasie przeszłym. Powód: nadwerężenie kręgosłupa przy próbie zatrzymania na dole w kopalni osuwającej się ciężkiej skrzyni z aparaturą elektryczną. – Kiedy górnik ma 40 lat, to już jest dziadem – z uśmiechem godzi się z następstwami groźnej kontuzji.

Ale kręgosłupowi nie przysłużyła się też inna tatrzańska przygoda. – Schodziłem zimą spod Rysów. Kolega spasował wcześniej. Było dużo śniegu, kąsał 20-stopniowy mróz, ale grań była odwiana. Popełniłem błąd. Nadepnąłem na luźny kamień, pośliznąłem się. No, i „pojechałem” z lawiną jakieś 400 metrów w dół na słowacką stronę. Pierwsza myśl, kiedy opamiętałem się pod śniegiem: nie czuję nóg. Ale jakoś udało mi się wydostać i samodzielnie wrócić do ludzi – wspomina.

Następnego wieczoru, obandażowany niczym mumia, poszedł jednak z żoną na wcześniej planowany bal. – Żona na pewno nie była zachwycona. Cóż, w takim stanie, mógł być ze mnie za tancerz?

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kto zdobędzie Złote Kolce 2026? Wielkie podsumowanie lekkoatletycznego sezonu już w piątek na Śląsku

Już w najbliższy piątek poznamy laureatów tegorocznej edycji rankingu Polskiego Związku Lekkiej Atletyki i Przeglądu Sportowego. Kto zdobędzie Złote Kolce, najbardziej prestiżową nagrodę w polskiej lekkiej atletyce, dowiemy się w trakcie gali Orlen Złote Kolce Śląskie 2026, która odbędzie się w gościnnych murach Superauto.pl Stadionu Śląskiego. 

Górniczy wydział szuka studentów sprzed 50 lat. Będzie wyjątkowe spotkanie

Wydział Górnictwa, Inżynierii Bezpieczeństwa i Automatyki Przemysłowej Politechniki Śląskiej zorganizuje spotkanie dla absolwentów sprzed pół wieku.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.

115 lat po pierwszym węglu. Piekarska biblioteka szuka zdjęć z kopalni Andaluzja

Miejska Biblioteka Publiczna w Piekarach Śląskich zaprasza mieszkańców do przekazywania fotografii związanych z kopalnią Andaluzja. Wystawa, planowana w Izbie Regionalnej w okolicach Barbórki, ma upamiętnić 115 lat od rozpoczęcia wydobycia w jednym z najważniejszych zakładów pracy w historii miasta.