Mysłowice-Wesoła: dwa metry dzieli ratowników od lampy zasypanego górnika
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
W kopalni Wesoła ratownicy zlokalizowali lampę zasypanego górnika
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
Nadal trwa dramatyczna akcja ratunkowa w kopalni Mysłowice-Wesoła Ruch Wesoła. Ratownicy ciągle poszukują zasypanego górnika. Dzieli ich dwa metry od lampy używanej przez ofiarę wypadku.
Przypomnijmy, że około godziny 20.50 w sobotę kopalni Wesoła na poziomie 665 m miał miejsce obwał - opad skał stropowych w chodniku podstawowym II. Jednym z górników, znajdującym się w zagrożonym rejonie, utracono kontakt.
- Zaginiony jest doświadczonym pracownikiem, ma 43 lata i w kopalni pracuje ponad 25 lat - poinformował portal górniczy nettg.pl Wojciech Jaros, kierownik działu komunikacji korporacyjnej Katowickiego Holdingu Węglowego, do którego należy kopalnia Mysłowice-Wesoła Ruch Wesoła.
Akcja prowadzona jest w niezwykle trudnych warunkach przez 6 zastępów ratowniczych - 4 z kopalni i 2 z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego z Bytomia. Nie można wprowadzić większej liczby zastępów ze względu na ograniczone miejsce w rejonie obwału.
Ratownicy wybierają gołymi rękami dziesiątku ton węgla, gdyż nie moga użyć jakiekolwiek sprzętu. Jednocześnie zabezpieczają strop przed dalszym obsypywaniem się skał, gdyż z góry wciąż wysypują się kamienie i głazy. Wyrobisko w miejscu wypadku jest szerokie na 7,2 metra, wysokie na 3,8 metra.