fot: Piotr Sobczak/JSW
- Podpisuję się pod tą akcją obiema rękami i z miłą chęcią „oddaję” jej swoją twarz - mówi Michał Urbaniec
fot: Piotr Sobczak/JSW
W okresie „Barbórki” plakaty ze sztygarem z Zofiówki można był zobaczyć prawie w każdym Śląskim mieście. Od 1 stycznia identyczne billboardy pokazały się przy głównych ulicach Warszawy. Akcja w stolicy potrwa jeszcze do 15 stycznia - przypomina miesięcznik JSW \"Jastrzębski Węgiel\", który spytał Michała Urbańca o wrażenia.
– Taka akcja polskiemu górnictwu na pewno się przyda. Podpisuję się pod nią obiema rękami i z miłą chęcią „oddaję” tej akcji swoją twarz – mówi z uśmiechem Michał Urbaniec, który już w grudniu został okrzyknięty przez media twarzą polskiego górnictwa. Na wzór polskiego hydraulika za granicą. Tyle tylko, że hydraulik był modelem, a górnik jest prawdziwy. Michał udzielił kilkudziesięciu wywiadów prasowych, radiowych i telewizyjnych.
– Rozmawiałem chyba ze wszystkimi telewizjami w naszym kraju. Na początku byłem przerażony tak dużą ilością dziennikarzy, którzy chcieli ze mną porozmawiać, ale z czasem się przyzwyczaiłem – wspomina sztygar na łamach \"JW\".
Akcja promująca górnictwo została bardzo wysoko oceniona przez fachowców od spraw reklamy. Jednak o karierze modela sztygar z \"Zofiówki\" pomyśli najwcześniej... za 50 lat: - Gdy skończy się węgiel... - żartuje.
Edyta, Michał i Konrad Urbańcowie na fotografii do kalendarza JSW na 2010 rok
fot. Piotr Sobczak/JSW
Okazuje się, że wybór twarzy górnika do billboardu nie był przypadkowy. Styliści wypatrzyli Urbańca na zdjęciach do kalendarza JSW, do których pozował z całą rodziną. Żona górnika pracuje w tej samej co mąż kopalni \"Zofiówka\" i... także jest sztygarem zmianowym - na oddziale przebudów. - Już jako dziecko interesowały mnie maszyny i nowinki techniczne - wyjawiła w rozmowie z katowicką \"Gazetą Wyborczą\".
Za plan zdjęciowy do kalendarza JSW na 2010 rok posłużył korytarz wiodący do IV szybu \"Zofiówki\". Na rodzinnej fotografii Urbańcowie uśmiechają się w trójkę - razem z 6-letnim synem Konradem, którego najbardziej podczas sesji rozbawiły piszczące za duże gumiaki z górniczego ekwipunku.
Czytej też:
Billboardy promują górnictwo