Marszałek zainicjował spotkanie w sprawie narażonych na wycinkę drzew przy Parku Śląskim

fot: Maciej Dorosiński

Zarząd woj. śląskiego, na którego czele stoi marszałek Jakub Chełstowski (na zdjęciu) skierował list do prezydenta Chorzowa Andrzeja Kotali w sprawie wycinki drzew przy Parku Śląskim

fot: Maciej Dorosiński

W najbliższy piątek, 19 lipca, ma dojść do spotkania przedstawicieli samorządu woj. śląskiego, władz Chorzowa, lokalnych stowarzyszeń oraz inwestora, który zamierza wyciąć ponad 1,3 tys. drzew na działce przylegającej do Parku Śląskiego. Strony mają szukać rozwiązań pozwalających uniknąć wycinki.

Spotkanie - jak podał w poniedziałek, 15 lipca, Urząd Marszałkowski w Katowicach - zainicjował marszałek woj. śląskiego Jakub Chełstowski, który liczy, że przy udziale wszystkich zainteresowanych stron uda się wypracować porozumienie służące ochronie przyrody na tym terenie. Wcześniej marszałek apelował do władz Chorzowa o powstrzymanie procesu przejmowania terenu przy parku pod działalność komercyjną i deweloperską. W odpowiedzi władze Chorzowa zaproponowały, by samorząd województwa odkupił teren od prywatnego inwestora i włączył w granice parku.

Odwiedzany rocznie przez ok. 3 mln osób, należący do samorządu województwa Park Śląski to jeden z największych parków miejskich w Europie, położony na styku Katowic, Chorzowa i Siemianowic Śląskich. Na powierzchni około 600 ha znajdują się tereny leśne oraz część parkowa.

W ostatnim czasie władze Chorzowa wydały zgodę na usunięcie 1327 drzew i 26 m kw. krzewów na przylegającej do parku działce, gdzie niegdyś mieścił się Ośrodek Postępu Technicznego. Samorząd tłumaczył, że obowiązujące przepisy nie pozwoliły na wydanie innej decyzji, a zapisy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego pozwalają w tym miejscu na działalność usługową, handel i wystawiennictwo. Inwestor chce wybudować tam pawilony handlowe wobec wcześniejszego braku zgody na budowę mieszkań.

W niedzielę społecznicy i ekolodzy, wspierani przez mieszkańców Chorzowa i Katowic, marszem milczenia zaprotestowali w Parku Śląskim przeciw planowanej wycince ponad 1,3 tys. drzew na przylegającej do parku prywatnej działce. "Pod topór pójdą wysokie, zdrowe drzewa, stanowiące dom dla żyjących w Parku Śląskim zwierząt i stanowiące z parkiem jeden ekosystem" - mówili przeciwnicy wycinki, m.in. aktywiści stowarzyszeń "Niezależny Chorzów", "Nasz Park" i "Ratujmy Park Śląski".

W oświadczeniu wydanym po marszu milczenia zarząd spółki Green Park Silesia, do której należy działka, przypomniał m.in., że działka leży poza granicami parku. "Park ma swoje granice, park ma wyznaczoną strefę ochrony krajobrazu zapewniającą mu bezpieczeństwo i nikt nie może tych granic zmienić. Żadnego metra parku nie da się ani sprzedać, ani kupić. Każdy obywatel powinien też jednak przestrzegać i szanować prawo, w tym prawo własności. Naszą działkę kupiliśmy w przetargu otwartym od Skarbu Państwa, jako działkę inwestycyjną i zamierzamy ją zabudować, na co pozwala nam istniejący od 15 lat plan zagospodarowania przestrzennego dopuszczający wybudowanie na niej obiektów o charakterze handlowym lub usługowym" - wskazali szefowie spółki.

Przedstawiciele Green Park Silesia zaapelowali, by respektować istniejące grancie parku, podkreślając, iż spółka nie miała wpływu na ich ustalenie. "Proponowaliśmy i proponujemy dialog w celu najlepszego zagospodarowania tej działki. Nie zgadzamy się jednak ze sformułowaniem, że zabudowa realizowana w sąsiedztwie parku może w jakikolwiek sposób negatywnie wpływać na jego funkcjonowanie" - wskazał zarząd spółki, przytaczając przykład Central Park w Nowym Jorku, który - otoczony wysoką zabudową - łączy funkcje parku miejskiego z ostoją przyrody.

"Na naszej działce wolno nam budować obiekty handlowe i usługowe. Uważamy jednak, że nowoczesne, proekologiczne osiedle mieszkaniowe, o którego rozwiązaniach współdecydowaliby ekolodzy, byłoby bardziej korzystne dla otoczenia i bardzo ważne dla wyludniającego się Chorzowa. Pozwalałoby także zwiększyć powierzchnię terenów zielonych ponad dwukrotnie, w stosunku do zabudowy handlowo-usługowej, co dałoby szansę na pozostawienie dużej części istniejącego drzewostanu" - uważa Green Park Silesia.

Pod koniec ub.r. chorzowscy radni sprzeciwili się budowie osiedla mieszkaniowego na terenie, którego dotyczy spór. Osiedle z ponad tysiącem mieszkań w kaskadowej zabudowie, liczącej od czterech do dziewięciu kondygnacji, miało powstać na terenach wyłączonych z parku jeszcze w 1968 r., na których potem działał m.in. Ośrodek Postępu Technicznego. Obecnie inwestor chce wybudować na tym terenie pawilony handlowe. Na wycinkę drzew w związku z tą inwestycją zgodził się chorzowski magistrat.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polacy uważają niepłacenie alimentów za najgorszy rodzaj długu

Dla Polaków, którzy uważają, że niektóre długi są bardziej szkodliwe niż inne, najgorsze jest niepłacenie alimentów - wynika z badania Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. Na kolejnym miejscu wskazywano długi przedsiębiorców wobec innych firm.

Zakończył się protest maszynistów, ale utrudnienia na kolei do późnego wieczora

W piątek w południe zakończył się protest maszynistów, którzy zwalniali na przejazdach kolejowo-drogowych do 20 km/h. Opóźnienia na sieci kolejowej potrwają do późnych godzin wieczornych. Szef MI Dariusz Klimczak zapowiedział pilne prace legislacyjne. Związkowcy zostali zaproszeni przez ministra na spotkanie 2 października.

Śląsk ma ogromny potencjał ludzi i gospodarczy – te atuty trzeba wykorzystać

Monika Rosa: Branże przemysłu ciężkiego pozostawiły po sobie wysoką kulturę pracy i wiedzę techniczną, którą posiadają mieszkańcy regiony i te atuty  stanowią doskonałą płaszczyznę w kierunku rozwoju nowych kompetencji.

Traczyk z COIG: W oddali zobaczyłem ogromne kłęby dymu, uświadomiłem sobie, że stało się coś najgorszego

Dokładnie 25 lat temu, 11 września 2001 r., w Stanach Zjednoczonych doszło do największego w historii zamachu terrorystycznego. Terroryści uprowadzili cztery samoloty pasażerskie. Dwa z nich uderzyły w bliźniacze wieże World Trade Center w Nowym Jorku na Manhattanie, a trzeci uderzył w zachodnie skrzydło Pentagonu. Czwarta maszyna rozbiła się w Pensylwanii dzięki akcji pasażerów, którzy stawili opór porywaczom.