Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 174.01 USD (+0.30%)

Srebro

85.61 USD (+0.28%)

Ropa naftowa

98.23 USD (+1.39%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.71%)

Miedź

5.88 USD (-0.04%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 174.01 USD (+0.30%)

Srebro

85.61 USD (+0.28%)

Ropa naftowa

98.23 USD (+1.39%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.71%)

Miedź

5.88 USD (-0.04%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Marian Knapik, malarz amator z Katowic, chce zachować w swoich pracach magiczny Śląsk

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Marian Knapik w swojej pracowni

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

+15 Zobacz galerię

Galeria
(18 zdjęć)

Marian Knapik należy do Grupy Janowskiej i od lat pokazuje zanikający przemysłowy charakter naszego regionu. Pochodzi z górniczej rodziny, wie, co to ciężka praca, tradycje, dobre relacje z bliskimi i ukochanie krajobrazu.

Starsi odbiorcy oglądają jego obrazy z sentymentem, świetnie pamiętają familoki, kopalniane szyby i mamę krzątającą się po kuchni. Młodsi skanują je z zaciekawieniem, na kolorowych obrazach widzą krajobraz, który znika i który tylko w niewielkiej części udaje się zachować. – Moim marzeniem jest namalowanie wszystkich kopalni, ale wiem, że nie jest to możliwe – mówi Marian Knapik, malarz amator, rodowity Ślązak. – Cała moja rodzina związana była z górnictwem, na kopalni pracował mój ojciec, teść, wujkowie, brat, szwagier. Ja już nie, bo mama nie pozwoliła iść na kopalnię, choć mój brat poszedł. I co ciekawe, na dole byłem tylko w Kopalni Guido. Gdy na Wieczorku z okazji Barbórki były zjazdy rodzinne, tata nigdy nie chciał mnie zabrać – opowiada.

O, mój Śląsku
Tych scenek z obrazów Mariana Knapika nie znajdziemy już na śląskich ulicach. Oto starzyk pykający fajkę, za nim furmanka pełna węgla, familoki, w oknach kobiety wyglądające na podwórka i gołębiarze wpatrujący się w niebo. Jest ojciec wracający z szychty, mama szykująca sobotnią kąpiel i dziadek opowiadający wnukom legendy o Utopku. Na obrazach jest byfyj, syfon i makatki, drobne szczegóły obecne w każdej śląskiej kuchni. A oprócz tego kopalniane budynki, wieże wyciągowe, stare osiedla robotnicze. Urzeka przemijający krajobraz i charakter Górnego Śląska, który zachował się dziś jedynie na pocztówkach, obrazach, zdjęciach i filmach.

Marian Knapik nie chodził na kursy malarstwa, ani nie uczęszczał do szkoły plastycznej – jest autentycznym samoukiem. Od wielu pokoleń związany jest z Janowem, Nikiszowcem i Giszowcem, najbardziej charakterystycznymi i magicznymi dzielnicami Katowic. – Pradziadek mieszkał na Giszowcu, jego domek przy ul. Mysłowickiej został wyburzony. Namalowałem scenkę, jak pradziadek i babcia są w ogrodzie przed domem ze swoimi dziećmi, czyli moim tatą i jego siostrą. Tata urodził się na Nikiszu, mieszkał na ul. Krawczyka, pod „szóstką”. W Domu Kultury KWK Wieczorek chodziłem do kółka modelarskiego i tam pierwszy raz zetknąłem się z malarzami z Grupy Janowskiej, którzy prezentowali tu na wystawach swoje obrazy. Nie rozumiałem wtedy ich twórczości, a dzisiaj najbliżej mi jest do Ewalda Gawlika, tematyki jego obrazów i techniki – mówi nasz bohater. – W dzieciństwie zawsze się kłóciliśmy, gdzie kończy się Nikiszowiec, a zaczyna Janów. Pamiętam szyb Pułaski, plac drzewny, gdzie niedaleko był basenik Rybka, no i odpusty na Janowie – wylicza.

Malowanie to jego pasja, można powiedzieć, że miał w niej dwie fazy. – Pierwszy obraz namalowałem 41 lat temu. Wtedy malowałem głównie góry, leśne pejzaże. Potem była przerwa związana z życiem zawodowym i rodzinnym. I kilkanaście lat temu znów wróciłem do malowania, postanowiłem utrwalić kopalnie i scenki rodzajowe. Pomyślałem wtedy sobie, że być może w ten sposób uda mi się zatrzymać zanikający charakter Śląska. Ale pasji miałem więcej, chodziłem też po górach i zbierałem minerały. Dzisiaj lubię też jeździć na rowerze, szukając tematu do następnych prac – mówi.

Jednym tchem wylicza kopalnie, które uwiecznił w swoich pracach. Najpierw te katowickie – Katowice dawna Ferdynand, Kleofas, Murcki, Wieczorek, potem te z okolicznych miast, jak kopalnia Luiza w Zabrzu, Anna w Pszowie, Matylda w Lipinach czy Bobrek w Bytomiu. Teraz pracuje nad kopalnią Silesia w Czechowicach-Dziedzicach oraz kopalnią Michał w Siemianowicach Śląskich.

Maluje techniką olejną, a ona wymaga cierpliwości. – Dlatego maluję kilka obrazów jednocześnie i gdy czekam, aż farba wyschnie na jednym, przechodzę do drugiego. Przeciętnie nad obrazem spędzam od dwóch do trzech miesięcy, ale były i takie, nad którymi pracowałem z pół roku – wspomina.

– Co mi daje to malowanie? Wspomnienia, powrót do dzieciństwa i radość, że moją małą ojczyznę mogę choć tak uratować od zapomnienia – tłumaczy. – Pamiętam, jak jeździłem kolejką Balkan Express do pradziadka na Giszowiec, w której dwa pierwsze wagony były przeznaczone dla umorusanych górników wracających z szychty. Jak obserwowało się gęsi i kaczki na stawie, jak po ulicach jeździły furmanki z węglem, junaki, jak trzaskało się talerze przed ślubem… To wszystko chcę zachować na moich obrazach.

Obrazy w muzeach i u prywatnych kolekcjonerów
Nie maluje obrazów na zamówienie, czasami przeznacza je na licytację, aukcje charytatywne, jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Obrazy sprzedaje sporadycznie, a one się podobają – to wie od nabywców z całej Polski. Cztery są w Muzeum Śląskim, jeden „Przysłowia polskie” był wypożyczany na wystawę czasową do Muzeum Narodowego we Wrocławiu, kupują je kolekcjonerzy z Warszawy i nawet z Gdańska. Pewna klientka z Francji wywiozła obraz Mariana Knapika do Kuwejtu. – Każdy obraz ma tytuł, jak „Kajś w Szopienicach” czy „Przy sobocie”. Na odwrocie każdej pracy odbijam też swój kciuk, to taki mój certyfikat autentyczności, tak to sobie wymyśliłem – opowiada. – Biorę udział w plenerach, wystawiam obrazy na wystawach. Kiedyś tego nie robiłem, aż ktoś spytał mnie, jakie mam portfolio. Zacząłem więc startować w konkursach i okazało się, że zajmowałem tam drugie, trzecie miejsca, a nawet raz pierwsze, zdobywałem wyróżnienia, a obrazy były pokazywane na pokonkursowych wystawach. Czasami towarzyszyła mi tam żona Ewa – podkreśla. – To prawda, byłam na kilku wystawach. Cieszę się, że mąż ma taką pasję. Znika na całe dnie, gdy maluje w swojej pracowni – uśmiecha się pani Ewa.

Marian Knapik maluje w domu, na pracownię zaaranżował jeden z pokoi. – Wcześniej było trudno, malowałem w kuchni na stole, czasami na tapczanie. Odkąd synowie się wyprowadzili, mam swój pokój na pracę – mówi malarz. Nigdy nie pracował w kopalni, jego miejscem pracy była m.in. hurtownia książek, Katowicka Agencja Wydawnicza, Przedsiębiorstwo Zaopatrzenia Górniczego, Fabud. – Śląskim zwyczajem mieliśmy w domu kanarka, ale przeraźliwie śpiewał i oddałem go szwagrowi. Nie maluję kwiatów ani portretów. Stare ramy kupuję na targach staroci, a potem zamawiam do nich blejtramy – opowiada.

6-letni wnuczek Jaś też maluje
Marian Knapik ma dwóch synów, w przeszłości wędrował z nimi po górach i zbierał minerały. – Chciałem im pokazać, co można robić w życiu, że można wybrać coś dla siebie. Dziś jeden jest podróżnikiem, a drugi biega maratony – tłumaczy. – Tata pięknie rysował, ale nic się nie zachowało z jego twórczości. A mój wnuk Jaś ma sześć lat, zaczyna malować. Mówi, że będziemy wymieniać się obrazami – uśmiecha się Marian Knapik.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Któż z nas nie miał w rodzinie górnika? Sosnowiecka szkoła ratuje pamięć o kopalni Niwka-Modrzejów

W Niwce, górniczej dzielnicy Sosnowca, grupa pasjonatów lokalnej historii zgromadzona jest wokół SP nr 15. Od lat dba także o górnicze dziedzictwo. O tym, jak ważna jest historia, pamięć o górnikach – mieszkańcach dzielnicy Niwka, w Szkole Podstawowej nr 15 im. Stefana Żeromskiego w Sosnowcu nie trzeba nikogo przekonywać. Przed szkołą stoi wagonik z kopalni Wujek wraz z

A gandolfi

Fotograf National Geographic w kopalniach Wujek i Murcki-Staszic. „Ślązacy zrobili na mnie wrażenie”

Dla National Geographic i najważniejszych magazynów Europy, które publikują jego zdjęcia, fotografował w Sierra Leone, Delhi, Szanghaju, Libii, Gujanie Francuskiej, Krzemowej Dolinie – zjeździł pół świata, by przywieźć niezwykłe fotoreportaże. Poprosił Polską Grupę Górniczą o możliwość zrobienia zdjęć do najnowszego tematu – o przemysłowej transformacji Górnego

Odkryj tajemnice katowickich ratuszy

W marcu w ramach cyklu HERITON. SPOTKANIA Z DZIEDZICTWEM Instytut im. Wojciecha Korfantego zaprasza na opowieść o dawnych ratuszach i siedzibach urzędów gmin na terenie Katowic, którą przedstawi historyk Michał Bulsa. Siedziby urzędów miast i gmin należały do najbardziej reprezentacyjnych budynków użyteczności publicznej. Na terenie Katowic zachowane są budynki będące dawnymi

Kryminał na weekend: „Rechtorka”. Czy licealistka zabiła nauczycielkę chemii?

Trwa promocja trzeciej części serii Kryminalny Śląsk, której autorką jest Magdalena Majcher. Lokalny dziennikarz Borys Dyrda pracuje nad sprawą morderstwa nauczycielki chemii jednego z katowickich renomowanych liceów. Akcja książka „Rechtorka” dzieje się w 2001 roku, pokazuje miasto, które musi wymyślić swoją tożsamość na nowo i zagubionych nastolatków pozostawionych bez