Marek Uszko: Liczymy na porozumienie
fot: Jarosław Galusek
Na poprawę bezpieczeństwa pracy Kompania Węglowa do 2015 roku powinna przeznaczyć 4,7 mld zł - podkreśla Marek Uszko
fot: Jarosław Galusek
Rozmowa z Markiem Uszko, wiceprezesem Kompanii Węglowej.
Panie prezesie, dlaczego Kompania Węglowa nie chce płacić na rzecz gmin podatku od podziemnych wyrobisk górniczych?
- Kompania płaci swoje zobowiązania wobec gmin. Opłata eksploatacyjna, podatek od nieruchomości, podatek za wieczyste użytkowanie gruntów oraz koszty naprawy szkód górniczych powstałych na majątku gmin – na te zobowiązania od początku istnienia naszej firmy wydaliśmy ponad 1,1 mld zł. Jednocześnie Kompania Węglowa spłacała zobowiązania po byłych spółkach węglowych, wynikające z powyższych tytułów, w kwocie 532 mln zł. Tylko w 2009 roku wysokość płatności przekroczyła 200 mln zł. Gminy partycypują także we wpływach z podatku dochodowego od osób prawnych oraz podatku dochodowego od osób fizycznych. Podobnie jak całe górnictwo, nie dyskutujemy z istniejącymi rozwiązaniami prawnymi, nakładającymi na nas określone zobowiązania finansowe. Jednak uważamy, że podatek od podziemnych wyrobisk górniczych do tej kategorii nie należy.
Spór dotyczący tego obciążenia trwa od lat, przeniesiono go także na grunt nowelizowanego prawa geologicznego i górniczego.
- 4 marca ma się odbyć ostatnie posiedzenie nadzwyczajnej podkomisji sejmowej ds. rozpatrzenia rządowego projektu ustawy Prawo geologiczne i górnicze. Nadal nie wiadomo, jakie stanowisko zajmie podkomisja w sprawie opodatkowania wyrobisk. Spółki węglowe zwróciły się do renomowanych kancelarii prawnych o opinie na temat rozwiązań proponowanych w tej sprawie przez samorządy. Z ekspertyz wynika, że ten podatek nigdy się gminom nie należał, a w związku z tym nie ma mowy o wykorzystywaniu argumentu, jakoby rozwiązanie dobre dla górnictwa było uszczupleniem dochodów gmin.
Z tego, co Pan mówi, wynika, że nic nie jest jeszcze przesądzone?
- Sytuacja jest w zawieszeniu, a to oznacza duże niebezpieczeństwo dla górnictwa, a szczególnie dla Kompanii Węglowej. Brak rozstrzygnięć, dotyczących podatku od podziemnych wyrobisk, zmusił nas do utworzenia rezerwy finansowej na wypadek, gdyby podatek ten gminom należało zapłacić. Do końca roku 2009 utworzona rezerwa wyniosła około 350 mln zł. Kolejne 100 mln zł, to rezerwa na rok 2010. Jeżeli będziemy zmuszeni do zapłaty gminom tej kwoty (w sumie 450 mln zł – przyp. red.), natychmiast pogorszy się nasza płynność finansowa. Tym samym wydłużą się terminy płatności dla kontrahentów. Biorąc pod uwagę, że nasze dzienne zobowiązania wobec dostawców towarów i usług wynoszą około 10 mln zł, łatwo można obliczyć, że terminy płatności wydłużyłyby się o dodatkowych 45 dni.
Gminy, poprzez batalię o wzmocnienie swoich budżetów, troszczą się o swój rozwój…
- W górnictwie nadal pracuje ponad 100 tys. ludzi, a biorąc pod uwagę firmy zaplecza, wielkość tę można pomnożyć przez cztery. Ciekaw jestem, co samorządy zaproponują ludziom, którzy będą musieli w takim czy innym momencie odejść z pracy z powodu upadku kopalń? Jak pomogą firmom, które będą musiały czekać na zapłatę za swoje usługi dla górnictwa ponad sto dni?
Obie strony – i górnictwo, i gminy – mają w tym sporze swoje racje, obie dysponują opiniami prawnymi. Czy czeka nas pat?
- Liczymy, że dojdzie do consensusu. Może gminy nie powinny żądać od górnictwa nowych podatków, ale przyjrzeć się podatkom już istniejącym? Przykładowo, opłata eksploatacyjna w założeniu miała służyć zwiększeniu komfortu mieszkańców terenów górniczych. Tymczasem wprowadzone rozwiązania ustawowe spowodowały, że aż 40 proc. środków z tego podatku jest przekazywanych do dyspozycji Ministerstwa Środowiska. Pieniądze te nie wracają na Śląsk, ale są rozdysponowywane na terenie całego kraju. Gdyby gminy upomniały się, przykładowo o 90 proc. wpływów z opłaty eksploatacyjnej, to takie stanowisko nie tylko byśmy rozumieli, ale także popierali.