Laska dynamitu w niepowołanych rękach zagraża bezpieczeństwu

Policja alarmuje górniczych przedsiębiorców, by wzmogli nadzór nad używaniem i obrotem materiałami wybuchowymi w kopalniach. Powód jest oczywisty. Tylko w dwóch ostatnich latach funkcjonariusze ujawnili po kilka przypadków „wycieku” środków strzałowych na zewnątrz. Podobne sytuacje badały również urzędy górnicze.

Skala zjawiska pozornie wydaje się marginalna. W proporcji do skali stosowanych materiałów wybuchowych liczba ujawnionych przypadków mogłaby uspokajać. Obrazowo rzecz ujmując, w ostatnich dwóch latach poza kopalnią znalazł się jeden nabój na milion. Ale uspokajać, oczywiście, nie może, bo w niepowołanych rękach ten jeden ładunek musi budzić trwogę. Tym bardziej, że rzeczywisty wypływ środków strzałowych jest na pewno większy. Trudno dociec, jaka duża jest ta „czarna liczba”.

Górnicze przepisy dotyczące obchodzenia się z materiałami wybuchowymi są bardzo surowe. Nadzwyczaj rozbudowane są także kryteria zatrudniania pracowników służb strzałowych. Mnożenie kolejnych barier ma swoje granice, po przekroczeniu których można dostrzec paraliż tego rodzaju robót. Wydaje się, że problemu nie zlikwidują przepisy, jeżeli nie będą wsparte odpowiedzialnością indywidualną i całego środowiska.

Do szkoły z patroną w tornistrze

Górnictwo zużywa aż 99 proc. stosowanych do celów cywilnych materiałów wybuchowych. W skali całej branży są to gigantyczne ilości. W ubiegłym roku do robót strzałowych wykorzystano 35 tys. ton materiałów wybuchowych oraz 11 mln zapalników. Na co dzień w kopalniach przechodzą one przez ręce 2700 osób.

– Każdej z nich niepodobna upilnować. Można strzałowemu cały czas patrzeć na ręce, ale jeśli będzie chciał schować patronę, to zawsze ją dyskretnie gdzieś włoży – twierdzi Jan Krzelowski, główny specjalista w Departamencie Górnictwa Wyższego Urzędu Górniczego.

Jak duży może być ten „dyskretny” wypływ?

„System zabezpieczeń w kopalniach, mający chronić przed wyniesieniem z nich używanych tam materiałów wybuchowych, nie należy, niestety, do najskuteczniejszych i szczelnych. Świadczą o tym choćby przypadki przejęcia przez policjantów w trakcie różnych działań górniczych materiałów wybuchowych. W roku 2006 odnotowaliśmy jedną detonację zapalników górniczych i 5 przypadków znalezienia w sumie około 4,5 kg rozmaitych górniczych materiałów wybuchowych oraz 236 zapalników. W roku 2007 policjanci odnotowali 6 przypadków, w wyniku których znaleźli i zabezpieczyli w sumie 4 kg materiałów wybuchowych, używanych w górnictwie i 36 zapalników” – informuje Zespół Prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Policjanci spotykają się z kierownikami służb strzałowych w kopalniach, uwrażliwiając ich, jak ważne jest wzmożenie nadzoru nad robotami z użyciem materiałów wybuchowych, by nie dochodziło do ich wyciekania z zakładów górniczych.

Kroplówka, czy przetak?

Trudno kwestionować policyjną ocenę, że system zabezpieczeń nie należy do najskuteczniejszych. O takim można by przecież mówić przy całkowitej szczelności tej tamy. Z drugiej jednak strony – w proporcji do rozmiarów zużywanych w górnictwie materiałów wybuchowych – ujawniony wyciek po 4 kg w dwóch ostatnich latach paradoksalnie można traktować jako mimo wszystko przejaw jej skuteczności. Zauważmy: 1 nabój waży 125 g. Strzałowy jednorazowo ładuje w granicach 30-50 kg materiałów wybuchowych. Oczywiście, trzeba też zdawać sobie sprawę, że ujawnione przypadki są zapewne niewielkim fragmentem trudnego do oszacowania rzeczywistego wypływu materiałów wybuchowych z zakładów górniczych.

Przepisy i kontrole

Obrót środkami strzałowymi jest poddany niebywale precyzyjnej ewidencji oraz rygorystycznej kontroli – od przejechania bramy zakładu górniczego po nabijanie otworów w przodku.
– W momencie, kiedy specjalny pojazd do przewozu ładunków niebezpiecznych mija bramę kopalni, obchodzenie się z materiałami strzałowymi podlega rygorom przepisów górniczych. Przewozowe awizo jest archiwizowane przez 10 lat. Po przeliczeniu i przeładunku do specjalnie dopuszczonych wozów, transportuje się je do tzw. stałego podziemnego składu materiałów wybuchowych. Ich opuszczanie szybem odbywa się poza regularną jazdą ludzi. Generalnie całą operacją zajmuje się służba strzałowa – wydawcy, instruktorzy strzałowi – pod nadzorem kierownika tej służby lub jego zastępcy. W komorach składowych skrupulatnie rejestruje się liczbę pudeł z materiałami wybuchowymi oraz zapalników i odtąd pozostają na ich ewidencji – wyjaśnia sposób postępowania Jan Krzelowski.

Przepisy ściśle precyzują także każdy kolejny krok od pobrania materiałów wybuchowych po załadowanie otworów w przodku. Każdy z tych etapów, to wielokrotne przeliczanie patron, zapalników i lontu oraz wielopiętrowy system kontroli ze strony dozoru. Wydawcy, instruktorzy strzałowi i górnicy strzałowi, oprócz wymogu zdania profesjonalnego egzaminu przed komisjami OUG, regularnie muszą przedstawiać pozytywne wyniki badań psychotechnicznych, psychologicznych i psychiatrycznych. W odniesieniu do tej grupy pracowników przedsiębiorca co 3 lata otrzymuje opinie z policyjnego wywiadu środowiskowego. Z taką samą częstotliwością odnawia też wypisy z Krajowego Rejestru Sądowego o niekaralności. Jaka jest więc granica wszystkich tych obostrzeń? Jeden z zagadniętych o nią górników strzałowych tak odpowiada na to pytanie: – Całkowity paraliż robót strzałowych.

Nabój pod korzeń

Rzeczywistych rozmiarów wypływu z kopalń materiałów strzałowych nie znają również urzędy górnicze. W ostatnich 4 latach badały 11 takich przypadków. Na ogół po ich ujawnieniu przez policję, bądź sygnałach od przerażonych sąsiadów.

– Zdarzyło się, że patronę przyniósł do klasy dzieciak, aby pochwalić się kolegom. Kiedy się wydało – uciekł ze szkoły. Zaalarmowana przez nauczycielkę policja odnalazła w garażu ojca kolejne – opowiada o sytuacji z 2005 r. Józef Fudali, główny specjalista w Departamencie Górnictwa WUG.

– Po numerze naboju można dojść przez czyje ręce przechodził. Tak stało się w większości z 11 znanych nam przypadków. W jednym nabój pochodził sprzed kilkunastu lat. Ustaliliśmy, kto pobrał, jak rozpisał, choć koniec końców okazało się, że wypłynął – mówi Krzelowski.

Dlaczego, mimo drakońskich kar, istnieje pokusa wyniesienia materiałów wybuchowych?

– Zazwyczaj z, wydawałoby się, banalnych powodów. Ot, górnik ma na działce spory głaz i chce go rozkruszyć. Albo – chce zaoszczędzić sobie wysiłku przy karczowaniu korzenia drzewa. Ale bywały też sytuacje, że niektórzy nie potrafili sensownie wyjaśnić, po co wzięli nabój. Po prostu – dla niepojętego towarzyskiego szpanu. Od 11 lat znam natomiast jeden przypadek, kiedy policja zatrzymała do kontroli samochód przestępcy. Pasażerem był górnik, a po przeszukaniu bagażnika odnaleziono, pochodzący z kopalni, materiał wybuchowy. Można więc sądzić, że była to dostawa na zamówienie – wymienia rozmaite sytuacje Fudali.

Można zaostrzać przepisy i system kontroli, choć wydaje się, że najskuteczniejszą tamą przed wyciekiem materiałów wybuchowych z kopalń jest po prostu rozum.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polska stal jedzie na Ukrainę. Cognor wysłał pierwsze partie

Ukraińska stal już nie zalewa Polski, zamówienia zaczęły płynąć w drugą stronę; radość polskich hutników mąci jednak tragiczna przyczyna tej zmiany - podaje czwartkowy "Puls Biznesu".

CPK: Wielka inwestycja energetyczna dla przyszłego lotniska na finiszu

Port Polska podsumował inwestycję za ponad 82 mln zł. Nowe linie elektroenergetyczne są już po odbiorach technicznych. 

Rozmowa netTG.pl - odcinek 99 - Janusz Dramski | Wiceprezes RIG. Coraz mniej osób chce zakładać własny biznes

Janusz Dramski, wiceprezes Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach, był gościem studia nettg.pl na Kongresie Małych i Średnich Przedsiębiorstw. W rozmowie mówi o wyzwaniach małych i średnich firm, rosnącej liczbie przepisów i obciążeń oraz o spadającej liczbie osób, które chcą zakładać własny biznes.Janusz Dramski, wiceprezes Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach, był gościem studia neTG.pl na Kongresie Małych i Średnich Przedsiębiorstw. W rozmowie mówi o wyzwaniach małych i średnich firm, rosnącej liczbie przepisów i obciążeń oraz o spadającej liczbie osób, które chcą zakładać własny biznes.

NFOŚiGW wspiera rozwój OZE w przemyśle energochłonnym. Ruszył nabór wniosków dla przedsiębiorców

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej uruchomił trzeci nabór w ramach programu „Przemysł energochłonny – OZE”. Na preferencyjne finansowanie inwestycji w odnawialne źródła energii przeznaczono ponad 348 mln zł, a wnioski przedsiębiorcy mogą składać do końca kwietnia 2027 r.