KW: W kolejnych wyborach do rady pracowników frekwencja nie będzie wiążąca

Kolejne wybory do rady pracowników w Kompanii Węglowej odbędą się za miesiąc. Nie będzie już w nich obowiązywał wymóg związany z frekwencją (50 procent plus 1 głos), który w czasie ostatniego głosowania stanął na przeszkodzie, by rada mogła zostać wybrana.


- Wyniki wyborów do rady pracowników były dla nas dużym zaskoczeniem. Szczególnie zaskoczyła nas rozbieżność we frekwencji – tak skomentował dla portalu nettg.pl wyniki głosowania Zbigniew Madej, rzecznik prasowy Kompanii Węglowej SA.

 

Wybory do rady odbywały się w tym samym czasie co referendum strajkowe. Mimo tego wzięło w nich udział o 8 tys. mniej górników niż w plebiscycie dotyczącym protestu i z tego powodu ich wyniki nie są wiążące, gdyż frekwencja w wyborach do rady wyniosła niespełna 42,7 proc.


- Największe różnice były widoczne w kopalniach „Piast” i „Rydułtowy-Anna". Dziwi mnie to, ponieważ na listach wyboczych znajdowali się liderzy organizacji związkowych – zauważa rzecznik KW SA.


Kolejne wybory do rady odbędą się za miesiąc. Nie będzie ich dotyczył już wymóg związany z frekwencją.


- Wybory rady pracowników to nie jest problem zarządu - stwierdził Zbigniew Madej. Pytany o dzisiejszą decyzję w sprawie strajku, stwierdził, że zarząd oczekuje na oficjalne pismo w tej sprawie i dopiero gdy je otrzyma, odniesie się do tej kwestii.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.