Kup ropę – zarobisz minimum 10 proc.
W piątek kurs ropy gatunku Light Sweet Crude z dostawą w grudniu 2009 roku został ustalony na 55,95 USD. Tymczasem dokładnie taka sama ropa z dostawą w styczniu kosztuje już tylko 42,82 USD (o godzinie 12:50). Tak więc opłaca się kupić ropę z dostawą w styczniu i sprzedać kontrakt terminowy (krótka pozycja) z grudniowym terminem dostawy.
Analitycy mówią, że koszt zmagazynowania baryłki ropy w magazynach w Cushing w stanie Oklahoma (tam zgromadzona jest ropa będąca przedmiotem obrotu na giełdzie w Nowym Jorku) wynosi 0,35 USD na baryłce za każdy miesiąc. Tak więc w skali roku musimy doliczyć 4,2$ kosztów magazynowania surowca na każdej baryłce. Drugie tyle musimy policzyć za sfinansowanie tej transakcji. Czyli wkładając teraz 51,22 USD za 12 miesięcy możemy wyciągnąć o prawie 10% więcej.
Jedynym problemem jest dostępność magazynów ropy. Obecnie w Cushing znajduje się 22,9 mln baryłek ropy. Brokerzy donoszą, że w europejskich składach już brakuje miejsca, zaś amerykańskie komercyjne zapasy ropy wzrosły do poziomu 320 mln baryłek.
Droższym rozwiązaniem jest wynajęcie tankowca (koszt ok. 0,9 USD na baryłce za miesiąc). Na taki krok zdecydował się m.in. koncern Royal Dutch Shell, który wynajął i zakotwiczył w pobliżu wybrzeża Szkocji supertankowiec, zapełniając go ropą o wartości 80 mln $. Brokerzy wynajmujący statki twierdzą, że podobną funkcję spełnia już 16 okrętów tego typu, mieszczących łączne 26 mln baryłek czarnego złota wartego (po obecnych cenach) ponad 1 mld USD.
- Taka transakcja opłaca się, jeśli masz gdzie przechowywać ropę. Przy prawie pełnych magazynach w Europie firmy naftowe nie mogą zrobić nic innego, jak tylko wynająć komercyjne tankowce do przechowywania zapasów – powiedział agencji Blommberga Tony Quinn z brytyjskiej firmy Global Storage Agency. Analitycy są przekonani, że tak duże contango na rynku ropy (sytuacja gdy kurs kasowy jest niższy od terminowego) jest efektem kryzysu kredytowego – arbitrażyści po prostu nie mają jak sfinansować stosownych operacji