Krzystolik: W chińskim górnictwie szwankują podstawy BHP
fot: ARC
Główną przyczyną dużej wypadkowości w chińskim górnictwie jest łamanie podstawowych zasad bezpieczeństwa pracy - uważa Mirosław Krzystolik
fot: ARC
Dlaczego chińskie górnictwo jest tak niebezpieczne?
Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na te pytanie, głównie ze względu na fakt, że Chińczycy nie publikują danych na temat przyczyn wypadków. Tamtejsza Państwowa Agencja Węgla Kamiennego informuje jedynie o liczbie wypadków i liczbie ofiar, ale dane na temat przyczyn wypadków są utajniane.
Po tym, jakie obszary interesują chińskie władze górnicze w kontaktach międzynarodowych, można się jednak domyślać, że główną przyczyną tak dużej wypadkowości jest łamanie podstawowych zasad bezpieczeństwa pracy. Ich zainteresowanie oscyluje głównie wokół kwestii zabezpieczenia miejsca pracy, i to zarówno od strony środków BHP jak i kwestii bezpiecznych maszyn i urządzeń.
Chińczycy chętnie też zapoznają się z funkcjonowaniem nadzoru górniczego i z problemami oceny ryzyka.
Co robią chińskie władze, żeby ograniczyć wypadkowość w ich przemyśle wydobywczym?
Ich działania polegają w głównej mierze na zamykaniu małych i najbardziej niebezpiecznych zakładów wydobywczych, które – choć nieraz zatrudniają i ok. 1 tys. pracowników - funkcjonują na zasadach biedaszybów. W skali roku takich kopalń zamyka się tysiące. Władze tego kraju chcą oprzeć całe górnictwo na dużych, państwowych firmach wydobywczych, które będą systematycznie doposażane i unowocześniane. Nie wiem jednak jak im to wyjdzie, bo z drugiej strony zakładają w najbliższych latach dwukrotne zwiększenie wydobycia.
Chińczycy bardzo aktywnie uczestniczą też w międzynarodowych spotkaniach i sympozjach na temat bezpieczeństwa pracy w górnictwie oraz biorą regularny udział w międzynarodowych szkoleniach i zawodach ekip ratowniczych.
Jakiś czas temu Chińczycy deklarowali, że są zainteresowani współpracą z Polską w kwestii bezpieczeństwa pracy w górnictwie. Co z tego wyszło?
Faktycznie, nawet podczas mojej wizyty w Pekinie dochodziły do mnie głosy, że władze tego kraju są zainteresowany wysłaniem do Polski górniczych specjalistów, którzy mieliby się przyjrzeć u nas funkcjonowaniu nadzoru górniczego. Określali nawet, że chcieliby przyjechać w połowie 2009 roku, koło maja. Z tego co jednak wiem, do tej pory nie wpłynęło do WUG żadne oficjalne zapytanie w tej sprawie.